Trekking

Wąwóz Samaria – przygotuj się do trekkingu na Krecie

Łukasz Długowski, 22.02.2017

Wąwóz Samaria na Krecie

fot.: www.shutterstock.com

Wąwóz Samaria na Krecie
Wąwóz Samaria był kiedyś schronieniem dla rebeliantów i uciekinierów, dzisiaj jest jedną z najbardziej obleganych atrakcji Krety. Mimo że latem można w nim spotkać tłumy turystów, to warto się tu wybrać, bo widoki pozostawiają niezapomniane wrażenie.

Ziemię przejęło państwo, więc musieli się wyprowadzić. Cały dobytek zapakowali na osły i ruszyli w górę kanionu. Kiedy doszli do jego wyjścia w pobliżu Xyloskalo, zapadła noc. Jedyne światła, jakie się przez nią przebijały, były reflektorami ciężarówki do przewozu ich rzeczy. Dzieci, które nigdy w życiu nie wychodziły z kanionu, uznały, że to oczy potwora. Tak się przestraszyły, że uciekły z powrotem do wąwozu.

Dzień wcześniej tę historię opowiedział nam Christoforos Baladimas, opiekun schroniska Kallergi (1650 m n.p.m.), w którym się zatrzymaliśmy. Na pobliskim płaskowyżu Omalos ludzie mieszkali tylko latem, wypasali owce i uprawiali warzywa. Zimą warunki były zbyt ekstremalne, więc schodzili w doliny. Jedynym miejscem, które nadawało się do życia przez cały rok, był leżący kilkaset metrów niżej wąwóz Samaria.

NA TEMAT:

Wąwóz Samaria to magnes na turystów

Od jakiejś godziny powinniśmy być w drodze, żeby wejść do Parku Narodowego Samarii, ale nie wiadomo, czy ze względu na mgłę kanion zostanie udostępniony. Władze są ostrożne z wpuszczaniem turystów, bo przy gorszych warunkach pogodowych zdarzają się lawinki kamienne. Chris telefonuje w kilka miejsc, a w tym czasie ja z Asią, moją dziewczyną, śpimy na parapecie. Na szczęście okazuje się, że Samaria będzie otwarta.

Wychodzimy około dziesiątej rano, co jak się później okaże, wcale nie było złym pomysłem. Wąwóz Samaria to jedno z najbardziej obleganych przez turystów miejsc na Krecie – największej wyspie greckiej. Każdego dnia odwiedza go ok. 800 osób. W sierpniu – szczycie sezonu – ponad 31 tys. Są dwie możliwości uniknięcia tłumów: trzeba być o brzasku i wejść zaraz po otwarciu o 7 rano albo przeczekać tłumy i wyruszyć po 10.30.

Chociaż wielokrotnie słyszałem zachwyty nad Samarią, to nie bardzo miałem ochotę się tam wybierać. Odstraszały mnie historie typu: facet 130 kg żywej wagi, który w domu nie wstaje z fotela, zdecydował się przejść wąwozem 16 km. Po latach bojkotu w końcu się złamałem.

Pierwszy odcinek marszu wąwozem Samaria

Pierwszy odcinek, choć prosty, jest chyba najtrudniejszy. Schodzimy 600 metrów z poziomu 1230 m n.p.m. dość stromymi i wyślizganymi, kamiennymi schodami. Technicznych trudności nie ma, jednak ze względu na stromiznę cierpią kolana i mięśnie nieprzyzwyczajone do wysiłku. Jeśli do tego ma się nieodpowiednie buty, robi się naprawdę ciężko. Nie bez powodu na pierwszych kilometrach trasy zdarza się najwięcej wypadków, przeważają skręcenia kostki.

My na szczęście jesteśmy dobrze przygotowani. Cieszymy oczy niesamowitymi ścianami, tak stromymi, jakby ktoś je uciął tasakiem. Inhalujemy się intensywnym zapachem cyprysów i roślin – w okolicy rośnie ok. 400 endemicznych gatunków – oraz wypatrujemy orłosępów, których rozpiętość skrzydeł dochodzi do trzech metrów.

Ścieżka jest dość łatwa. Dawniej, żeby wyjść tędy z wąwozu, ludzie musieli budować coś na kształt drabin – stąd nazwa Xyloskalo, czyli drewniane schody. Zastanawiam się, czy gdyby zdemontować barierki, siatki zabezpieczające przed spadającymi kamieniami i schody, to miejsce wyglądałoby dokładnie tak jak 2000 lat temu.

W tamtym okresie wąwóz Samaria był zamieszkany. W pobliżu istniało antyczne miasto-państwo Tara, o którym Homer donosił jako o jednym ze stu miast Krety. Funkcjonowała świątynia ku czci Apolla, a miejscowa ludność biła swoje monety oraz zajmowała się eksportem drewna do Egiptu, Myken i Troi. Podobno zbudowano z niego również pałac w Knossos.

Cały artykuł przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu Podróże.

Podróże 3/2017

W numerze również: stolice Europy na wiosenny weekend: podziemna Moskwa, Praga dla miłośników herbaty i Amsterdam z dziećmi, dla spragnionych słońca Hiszpania i Lazurowe Wybrzeże, a dla szukających przygody reportaże z Angoli i Spitsbergenu. 

Konno przez dolinę Viñales
Wyprawa tygodnia Konno przez dolinę Viñales

O poranku zostawiłam za sobą podniszczone kamienice Hawany i wyruszyłam na łono natury. Po opuszczeniu gwarnej stolicy, krajobraz zupełnie się zmienił. Ulicami ciągnęły stare ciężarówki, konne zaprzęgi, a nawet woły, które człapały z wolna.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.