Aktywnie

Wyspy greckie aktywnie. Wspinaczka na Kalimnos

Marcin Jamkowski, 31.05.2016

Grecka wyspa Kalimnos przyciąga wspinaczy z całego świata

fot.: www.shutterstock.com

Grecka wyspa Kalimnos przyciąga wspinaczy z całego świata
Mało znana wyspa grecka nie przyciąga ani zabytkami, ani plażami, ani rozbuchanym życiem nocnym. Przyjeżdżają tu głównie wspinacze. Kalimnos uznawana jest za jedno z najlepszych miejsc do wspinania na świecie!

Nad głową wisiały same sople. I to nie kilka, nie grono, ale prawdziwe morze sopli – setki, może i tysiące. Jedne małe, kilkunastocentymetrowe. Największe, które ściekały z dachu wywieszonego z 50 metrów od ściany, miały po kilka metrów długości. Jedne wisiały w powietrzu pojedynczo, inne splatały się, obejmowały, łączyły w abstrakcyjne grupy.

Staliśmy absolutnie zachwyceni. Wyglądały jak gigantyczne sople z lodu. Owe stalaktyty albo tufy, jak coraz częściej z angielska zwą je wspinacze, są z wapienia. Ciepłego, obłego, przyjemnego dla rąk, żółto-czerwono-pomarańczowego wapienia.

Tufa, czyli wapienny sopel

Grande Grotta to ogromna kawerna otwierająca się szeroko w stronę Morza Egejskiego. – To co? Ciśniemy! – wołam do trójki przyjaciół, z którymi opuściłem na kilka tygodni chłodne Mazowsze, i rzucam linę pod jedną z dróg. Uprząż, na tyłku woreczek z magnezją do suszenia palców, jeszcze buty, pęk karabinków i, przywiązany do 70-metrowej liny, ruszam do góry.

Początek drogi jest banalny. Jakby na rozgrzewkę. Z pionowej ściany wystają wapienne narośle wyglądające niczym dojrzałe pęki brokułów. Każda z nich to świetny chwyt. A potem i stopień. Po kilku metrach balansowania miejsce narośli zajmują dziurki – duże, wygodne na pół dłoni. Wspinam się po nich przez kolejne kilka metrów, wpinając karabinkami linę w ringi (stałe haki), wbite uczynnie przez wcześniejszych zdobywców ściany.

NA TEMAT:

Na dziesiątym metrze pojawia się pierwsza prawdziwa tufa – metrowy, powywijany, wapienny sopel. Łapię go szeroko całą ręką, a za chwilę nawet na nim przysiadam.

– Jak jest? – dopytuje z dołu asekurujący mnie Jarek. – Za-je-faj-nie!!! – drę się do niego i ruszam w górę. Dwa dziarskie, wymagające skupienia ruchy po mniejszych chwytach i... jest! Kolejna tufa wygląda jak kilkunastometrowej wysokości wąska kurtyna przyrośnięta jednym brzegiem do ściany. Łapię ją prawą ręką i robię kilka ruchów, ale czuję, że zaczyna mnie „wybierać” – zmęczone obłym chwytem palce same się rozwierają.

Zaczynam więc kombinować. A to łapię tufę drugą ręką, a to wchodzę na nią dwiema stopami, a to obejmuję ją nogami „na misia”. Aż wreszcie między tufą a ścianą znajduję miejsce do zaklinowania łydki – zapieram o ścianę but, a o tufę kolano. Ufff! Można na chwilę złapać oddech.

Kolejne ruchy idą łatwiej i po następnych 10 metrach oraz serii przechwytów graniczących z cyrkowymi ewolucjami wpinam linę do ostatniego karabinka na drodze!

– Było przeobłędnie – mówię do partnera, gdy znowu stoję na ziemi.

Wspinaczka na wyspach greckich. Kalimnos jest prawdziwym rajem dla wspinaczy

Fot. Shutterstock.com

Historia wspinaczki na Kalimnos

Z daleka skały Kalimnos wyglądają jak jeden wielki mur wapienia ciągnący się kilometrami wzdłuż zachodniego wybrzeża, miejscami wysoki na 30, a czasami na ponad 200 metrów. W głąb lądu wcinają się morskie zatoki, wzdłuż nich wije się droga. Na poboczu stoją półmetrowe obeliski z napisem „Rock climbing area” – żeby nie przegapić żadnego z rejonów wspinaczkowych. Podróżuje się między nimi na wypożyczonych skuterkach. Parkuje i na piechotę podchodzi do skał. Rzadko kiedy podejście zajmuje więcej niż 20 minut.

Podobne wapienie co na Kalimnos – poddane potężnemu działaniu erozji krasowej – można znaleźć w Hiszpanii, we Włoszech, w Tajlandii. Jednak o atrakcyjności wyspy greckiej świadczy ich nagromadzenie. W tym długim murze co chwila jest wielka grota, oberwana ściana, klif albo potężny filar – idealny do wspinania.

Ale historia tego sportu na Kalimnos nie jest długa. Pierwsi zaczęli się wspinać Włosi – zaledwie w 1997 roku. Kiedy dwa lata później artykuł o ich wyprawach opublikowały europejskie magazyny wspinaczkowe, rozpoczął się szał. Co roku od kwietnia do czerwca i od września do listopada (latem jest za gorąco, zimą lubi padać) ta grecka wyspa przeżywa prawdziwe oblężenie kolorowo ubranych i wysportowanych chudzielców. Powstają kolejne drogi – nawet 200 rocznie!

Lokalne władze wspierają wspinaczy. Od 2000 roku co dwa-trzy lata jesienią na wyspie odbywa się festiwal wspinaczkowy – z zawodami, pokazami filmów wspinaczkowych i wizytami największych gwiazd tego sportu. Nic dziwnego, wszak ze wspinaczy żyje dziś gros mieszkańców na zachodzie wyspy.

Poławianie gąbek na Kalimnos

A jeszcze nie tak dawno Kalimnos znana była z czegoś zupełnie innego – od stuleci słynęła z poławiania gąbek. To właśnie w południowej części archipelagu Dodekanez pod wodą znajdowały się nieprzeliczone połacie najdelikatniejszych gąbek. Używano ich w wytwornych salonach kąpielowych władców tak Europy, jak i Orientu.

Na Kalimnos swój kunszt rozwinęli w pełni nurkowie bezdechowi, którzy zbierali z dna ten bezcenny dar. Jednak hojne morze bywało też kapryśne. Raz na jakiś czas gąbki dopadała zaraza, która dziesiątkowała podwodne uprawy i dochody mieszkańców.

Po jednej z epidemii, zwanej przez miejscowych dżumą gąbek, kilkuset poławiaczy wyjechało na Florydę, gdzie zasłynęło z łowienia tych stworzeń na Karaibach. Ostatni masowy pomór miał miejsce 25 lat temu. Jednak tym razem mieszkańcy greckiej wyspy zamiast na emigrację zdecydowali się na rozwój turystyki. Moda na wspinanie spadła im wprost z nieba!

Kiedyś grecka wyspa Kalimnos słynęła z poławiania gąbek

Kiedyś Kalimnos słynęła z poławiania gąbek, fot. Shutterstock.com

Drogi wielowyciągowe i wspinanie w 3D

We wspinaniu na Kalimnos najciekawsze jest kluczenie między soplami. Z szosy wyszukujemy rejony bogate w tufy i od razu wbijamy się w drogi, na których idzie się w dużym wywieszeniu, czyli prawie w poziomie. Do takich dróg trzeba mieć oczywiście sporo siły i nie mniej wytrzymałości, ale to na nich jest najciekawsza walka z grawitacją!

Meandrując wśród wapiennych sopli, czasami nawet pięciometrowej długości, szukam takich miejsc, gdzie mogę zaprzeć się plecami, stanąć w półszpagacie, żeby złapać tzw. no hand rest, czyli odpoczynek bez trzymania się rękami ściany. Wygląda to czasem dość abstrakcyjnie, jakby na wspinacza nie działało prawo powszechnego ciążenia. Z takiej drogi zjeżdża się kompletnie zmęczonym, ale i obłędnie szczęśliwym. Bo nie tylko pokonało się trudności fizyczne, ale i rozwiązało swoistą szaradę – którędy pójść, gdzie znaleźć chwyty, jak uniknąć „sprania” mięśni.

– To prawdziwe wspinanie w 3D. Idziesz w przewieszeniu w każdym kierunku – mówi rozradowana Ola Taistra, najlepiej wspinająca się w skałach Polka, po zjeździe z kolejnej drogi w jednej z wielkich grot.

Od niedawna na Kalimnos jest jeszcze jedna atrakcja – drogi wielowyciągowe. Mają 150-200 metrów długości i prowadzą pięknymi spiętrzeniami głównego klifu. Wybieramy się z Jarkiem na jedną z nich. Jest trochę za łatwa (byłaby świetna na rozgrzewkę), ale za to widoki – niesamowite! Przepaść pod nogami, ciepły wiatr wiejący od podstawy ściany w górę i z każdego wiszącego stanowiska widok na szmaragdowe morze, upstrzone wysepkami. Nie ma takiego, w którym nie obudzi się wtedy romantyk!

Kalimnos: Odpoczynek po wspinaczce

Fot. Shutterstock.com

Wspinaczka na Kalimnos praktycznie

Wspinaczkę można uprawiać wyłącznie po odpowiednim przeszkoleniu. Większość rejonów do wspinania znajduje się w okolicach miejscowości Massouri, więc warto tam nocować.

Dojazd

Najtaniej jest dolecieć na grecką wyspę Kos (lot w dwie strony Ryanairem z Krakowa 400-700 zł), dalej taksówką do portu (15 EUR), promem na Kalimnos (10 EUR) i następnie taksówką z portu (15 EUR). Można też polecieć bezpośrednio na Kalimnos, z Warszawy przez Ateny Aegean Airlines (od 1100 zł w dwie strony).

Ceny

Noc w pensjonacie to koszt 15-20 EUR za pokój. Kolacja z winem w knajpce dla 2 os.: 20-40 EUR. Wypożyczenie skutera 10- -12 EUR/dzień, auta – od 25 EUR/dzień.

Aktywności poza wspinaniem

Ruiny zamku joannitów, prywatne Morskie Muzeum Kalimnos w Pothii, portowej stolicy wyspy, poświęcone nurkowaniu i poławianiu gąbek, piesze wycieczki po górach (praktycznie brak szlaków), rejs łódką na leżącą naprzeciw Massouri wysepkę Telendos, gdzie mieszka zaledwie 10 osób, nurkowanie na południu wyspy (można spotkać foki).

Siedem odsłon Malty
Wyprawa tygodnia Siedem odsłon Malty

Niewiele jest takich państw na świecie, które pomimo niewielkiej powierzchni jaką zajmują, mogą zaoferować całe mnóstwo atrakcji nawet najbardziej wymagającemu podróżnikowi. Malta kusi bogactwem kulturowym, urokliwą architekturą i błękitnymi lagunami.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.