Małopolska

WinterCamp na Turbaczu: Zimowe góry dla początkujących

Maria Brzezińska, 20.12.2016

Polana pod schroniskiem na Turbaczu. W nocy okaże się, kto najlepiej wyrównał platformę pod namiot

fot.: Maria Brzezińska

Polana pod schroniskiem na Turbaczu. W nocy okaże się, kto najlepiej wyrównał platformę pod namiot
Zaczynają przyjeżdżać już w czwartek. W weekend pod schroniskiem na Turbaczu będzie gęsto od namiotów. Przyjadą na WinterCamp by uczyć się, jak biwakować zimą.

Przez plecak go złap, nie przez nogi! – Uważajcie, tu jest ślisko! – Powoli, powoli!

Grupa ludzi przenosi na noszach rannego, opatulonego w złoto-srebrną folię NRC. W pewnym momencie poszkodowany ma torsje. – Natychmiast na bok! – krzyczy lekarka. – To nie jest wskazanie do tego, by go położyć, ale by przekręcić go na bok – dorzuca, widząc, że kładą nosze na śniegu.

Grupa współpracuje coraz lepiej, na twarzach widać przejęcie. Szkolenie angażuje uczestników. Można poczuć napięcie towarzyszące prawdziwemu wypadkowi. I sprawdzić, jak reaguje się w stresie. Zazwyczaj traci się głowę.

– Gdzie jest nasz punkt cieplny? – Połóżcie karimatę! Gotowi? Trzy, czteeery! – Nogi mu wyprostuj! – Cały czas mam mu trzymać głowę?

Uczestnicy przypatrują się, jak opatrzyć rannego. – Czego się dowiedzieliście? – pytam. – Jak nie ukatrupić delikwenta – śmieją się. Potem poważnieją i tłumaczą, że za nieudzielenie pomocy są konsekwencje prawne. O tym również usłyszeli na szkoleniu medycznym, prowadzonym przez Agnieszkę – energiczną panią doktor.

NA TEMAT:

Jak zostać alpinistą w weekend? 

Do wczoraj na Turbaczu nie było ani płatka śniegu. Noc przed moim przyjazdem zaczęło sypać. A kiedy zaparkowałam auto na obrzeżach Nowego Targu, okolica przypominała scenerię z bajki o Królowej Śniegu. Białego puchu napadało chyba z pół metra. Przepakowałam się szybko, bo zaczynało się ściemniać. Kiedy doszłam do żółtego szlaku prowadzącego na najwyższy szczyt Gorców (1310 m n.p.m.), musiałam już włączyć czołówkę. Latem do schroniska na Turbaczu idzie się około dwóch i pół godziny, teraz potrzebowałam ponad trzech.

– To niesamowite, co roku mamy śnieg. Może spaść w ostatniej chwili, ale zawsze jest – mówi Maciek Przywecki, organizator WinterCampu.

W schroniskowej jadalni kręci się coraz więcej osób. Niektórzy już dziś będą spać w namiotach na zewnątrz. Taka jest idea zjazdu – nauczyć się, jak bezpiecznie biwakować zimą w górach. – A przy tym sami mamy fajną zabawę, spełniamy się w tym – mówi Maciek. – No i podtrzymujemy więzi, trzon naszej ekipy wywodzi się z harcerstwa. Znowu robimy odprawy, zbiórki.

Rozstawianie namiotu to przy okazji test na zgranie zespołu

Rozstawianie namiotu to przy okazji test na zgranie zespołu, fot. Maria Brzezińska

Wieczorem wszyscy dzieleni są na grupy, które potem współzawodniczą ze sobą. Na przykład w zawodach bulderingowych na stołach w jadalni. – Staramy się mieszać ludzi. Uczestnicy są z całej Polski, w różnym przedziale wiekowym. Grupy dobieramy tak, by nikt się nie znał. Wymieniają się doświadczeniami. Jest ciekawie.

Najtrudniej było znaleźć miejsce. Nie można przecież biwakować w parku narodowym. Ale teren przy schronisku na Turbaczu stanowi wyjątek – jest prywatny. Na pierwszy WinterCamp przyjechało niewiele osób. Od trzeciej edycji jest zupełnie inaczej. Jaki mają sposób, by co roku przyciągać coraz więcej ludzi? – Jak najwięcej praktyki – stwierdza Maciek. – Samo nocowanie w namiocie to dopiero początek. Robimy bardzo dużo zajęć praktycznych, niezależnie od tego, czy jest minus 30 stopni, czy grzeje słońce. Bo przecież w górach nigdy nie wiesz, jaka będzie pogoda. Nazywamy to górskim przedszkolem, ale ktoś naprawdę zainteresowany wyciągnie z WinterCampu znacznie więcej. Zawsze przywozimy dużo sprzętu, żeby uczestnicy mogli go przetestować podczas biwaku. Naszym głównym celem jest ośmielić ludzi. Jeśli się przestraszą, nie dadzą rady, zawsze obok jest schronisko. Co roku rozrasta się nam program, współpracujemy z GOPR-em i wieloma firmami outdoorowymi, które przywożą sprzęt do testów. Mamy dużo gości – jak choćby Krzysztof Wielicki, Peter Hamor, Jaś Mela. Kiedyś przyjechała Kinga Baranowska. Z własnej inicjatywy zrobiła obchód wszystkich namiotów. Zajęło jej to chyba ze dwie godziny, ale porozmawiała z każdym, doradziła, na co warto zwrócić uwagę.

Więcej o WinterCampie przeczytasz w styczniowym wydaniu magazynu Podróże.

Podróże 1/2017

STANĄĆ BOSYMI STOPAMI NA CIEPŁYM PIASKU …. W LUTYM …. BEZCENNE!!
Wyprawa tygodnia STANĄĆ BOSYMI STOPAMI NA CIEPŁYM PIASKU …. W LUTYM …. BEZCENNE!!

Gdy wsiadaliśmy do samolotu w Polsce było -23°C. Ubrana w ciepłą kurtkę i czapkę, szłam po zaśnieżonej płycie lotniska w balerinkach.....

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.