Pomorze Zachodnie

Świnoujście: atrakcje polskiej twierdzy surferów

Bartek Kaftan, 18.05.2017

Stawa Młyny to symbol Świnoujścia

fot.: Julia Zabrodzka

Stawa Młyny to symbol Świnoujścia
Zaczynało jako port pruskiej marynarki i kurort dla cesarzy. Dziś w Świnoujściu panuje luźny, plażowy klimat.

Czasem bywa to pomnik – rzeźba miejscowego włodarza-dobrodzieja, wieszcza albo mitycznego stwora z herbu. Czasem wieża ratusza czy kościoła albo i cała budowla. Na rynku, deptaku, głównej alei – koniecznie gdzieś w centrum. W końcu to symbol.

W Świnoujściu symbol miasta stoi pośród morza. Cztery skrzydła wystawia ku falom, które przy silniejszym wietrze przelewają się przez falochron i rozbijają o podmurówkę. Dziś jest spokojnie, spacerowicze beztrosko robią sobie zdjęcia z białym wiatrakiem.

Ale nie ustawiono go ku uciesze wczasowiczów. Stawa Młyny od ponad 140 lat wskazuje kapitanom drogę do portu. A przy okazji, zwrócona twarzą ku horyzontowi, a plecami do ulic, podkreśla, że w Świnoujściu najważniejsze jest morze. W końcu to jedyne miasto w Polsce położone wyłącznie na wyspach. I jedyne bez lądowego połączenia z resztą kraju.

NA TEMAT:

Historia Świnoujścia

Świnoujście zrodziło się z portu. I z twierdzy – Piotr Piwowarczyk zaczyna opowieść o dziejach miasta. – W średniowieczu grody budowali tu Wolinianie, potem Duńczycy. Podczas wojny trzydziestoletniej Pomorze zdobyli Szwedzi, a w 1720 r. Wolin i Uznam odkupili Prusacy. Zapłacili krocie, ale uchodząca do Morza Bałtyckiego między wyspami Świna stała się dla nich oknem na świat. Założyli tu port do przeładunku towarów z pełnomorskich statków, dla których rzeka była za płytka.

Z czasem powstała i twierdza – ciągnie Piotr, gospodarz jej najstarszej części, Fortu Gerharda, i mieszczącego się w nim Muzeum Obrony Wybrzeża. – Prusacy długo nosili się z budową fortyfikacji. Przesądziła o niej wojna w połowie XIX w., kiedy to jedna duńska fregata wpłynęła do ujścia Świny i na kilka miesięcy zablokowała główny szlak handlowy. Pruscy generałowie uznali, że taka sytuacja nie może się powtórzyć. Wzniesiono reditę i półkaponierę – wskazuje ceglane budowle. – Zaraz się zresztą wszystkiego dowiecie – dodaje na widok grupy, z którą zwiedzimy fort.

Fort Gerharda

– Baczność! – wita nas przewodnik w mundurze fizyliera. Pruska twierdza, to i dryl pruski. Ruszamy jako grupa kadetów. Tunelem, ciasnym i zakrzywionym, by nie dało się przez niego strzelać, przeciskamy się na dziedziniec. W korytarzu prochowni omijamy zapadnie – pułapki na dywersantów

Sześćset sześćdziesiąt beczek prochu po 25 kg każda stało tu w temperaturze 10 stopni i wilgotności 55-60%. – I w całkowitej ciemności, by nie ryzykować wybuchu – dodaje przewodnik. – Prochowników obowiązywał 87-punktowy kodeks, w którym szczegółowo opisano wszystkie sekwencje wykonywanych w mroku ruchów.

Z placu prochowego idziemy na taras artyleryjski ze stanowiskami dla dział. – Kaliber 21 cm, pociski po 150 kg. 12-osobowa załoga oddawała salwę w trzy minuty – wylicza przewodnik. W kazamatach opowiada o nieudanych próbach samobójczych nieszczęśliwie zakochanego komendanta von Wedella, w redicie pokazuje mundur kanoniera i czapkę marynarza, mapy i kredki sztabowe, epolety i peryskopy – niektóre z dwóch tysięcy zgromadzonych przez muzeum eksponatów. Na koniec pałaszem pasuje wszystkich na fizylierów, wbiega na wał i wypala z armaty. – Ku chwale fortu! – krzyczą kadeci równo z wystrzałem.

***

Cały artykuł o Świnoujściu przeczytasz w czerwcowym wydaniu magazynu „Podróże”. 

Podróże - czerwiec 2017
W Tarnopolu i w Kijowie, czyli ukraińska księga zachwytów
Wyprawa tygodnia W Tarnopolu i w Kijowie, czyli ukraińska księga zachwytów

Plan zakłada cztery dni w Tarnopolu i sześć w Kijowie. Choć już w drodze wiem, że mi się spodoba, ani na chwilę nie przychodzi mi na myśl, z jak niezwykłą serdecznością się tu spotkam i jak wiele mnie zadziwi.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.