KOLUMBIA

Cartagena śladami piratów

Wojciech Lewandowski, 21.06.2017

Cartagena była nazywana Złotymi Wrotami Ameryki

fot.: www.shutterstock.com

Cartagena była nazywana Złotymi Wrotami Ameryki
Po wielu chudych latach piraci znowu są na fali. Nad Morzem Karaibskim ich sława nigdy jednak nie przeminęła. W kolumbijskiej Cartagenie imiona i przezwiska dawnych kapitanów wciąż wymawia się z szacunkiem i trwogą.

Dredy, szkarłatna chusta, na niej trójgraniasty kapelusz, pod nim oczy o szalonym spojrzeniu. Wizerunek kapitana Jacka Sparrowa rozpozna każdy. Żaden pirat nie zrobił ostatnio równie błyskotliwej kariery, żaden też nie przyczynił się tak bardzo do promocji romantycznej i fantasmagorycznej wersji piractwa. Nie przeszkodziło mu nawet to, że w rzeczywistości w ogóle nie istniał i niewiele z prawdziwymi kamratami miał wspólnego.

A przecież są miejsca, gdzie piraci i korsarze to nie tylko legenda, lecz wciąż żywa historia. Pełna brawury, okrucieństwa, przygód, tajemnic i nadal nietrudnych do odnalezienia śladów. W basenie Morza Karaibskiego dawni kapitanowie i awanturnicy są znani jako konkretne osoby, z imienia lub przezwiska, a ich czyny niezmiennie wzbudzają emocje i rozpalają wyobraźnię.

NA TEMAT:

Złota era piractwa 

Jednym z miejsc, nad którymi wciąż unosi się duch piractwa, jest kolumbijska Cartagena de Indias. W czasach „złotej ery piractwa” była głównym hiszpańskim portem na wybrzeżu Morza Karaibskiego. Tędy prowadziły szlaki handlowe z Hiszpanii i Europy do nieprzebranych skarbów Nowego Świata. Nic dziwnego, że bogate miasto szybko stało się łakomym kąskiem dla piratów i korsarzy.

Tylko w XVI w. oblegali oni Cartagenę aż pięć razy. Jednym z oblężeń dowodził słynny angielski korsarz sir Francis Drake, któremu udało się w lutym 1586 r. na jeden dzień opanować port. Miasto musiało wypłacić mu okup wynoszący 10 mln ówczesnych pesos, w tym 62 armaty. Oczywiście dla Anglików sir Francis Drake i jeszcze słynniejszy sir Henry Morgan w żadnym razie nie byli piratami, lecz korsarzami, co oznacza, że dokonywali rabunków za zgodą i przy pełnym poparciu monarchów – królowej Elżbiety i króla Karola II. Hiszpanie, co zrozumiałe, zapatrywali się na te sprawy inaczej.

Rozwój Cartageny

Pomimo notorycznych ataków piratów i korsarzy Cartagena cały czas się rozwijała. Dzięki budowie Canal del Dique w 1650 r. połączono zatokę, nad którą leżała, z Rio Magdaleną. Rzeką prowadził ważny szlak w głąb lądu, m.in. do przepięknego Mompos (zwanego dawniej Santa Cruz de Mompox). Miasto rozwój i bogactwo zawdzięczało właśnie atakom piratów na Cartagenę i Santa Martę, dwa najstarsze porty w Kolumbii, jako że pełniło funkcję bezpiecznego azylu i zaplecza dla wybrzeża.

Samą Cartagenę przed piratami chronił pierścień potężnych fortyfikacji, zwany Las Murallas. Wspinam się na imponujące mury z jasnego wapienia koralowego, na których do dziś szczerzą swe paszcze armaty strzelające niegdyś do korsarzy. Budowa murów, stanowiących wyjątkowy zabytek hiszpańskiej architektury obronnej, trwała w sumie 200 lat, do końca XVIII w. Najcięższą próbę przeszły w 1741 r., gdy miasto zostało oblężone przez Brytyjczyków pod wodzą admirała Edwarda Vernona, kierującego flotą 180 jednostek, w tym 36 okrętów wojennych. Zaciekłemu oporowi Hiszpanów przewodził bohaterski admirał Blas de Lezo (ta niesamowita postać ma oczywiście w Cartagenie swój pomnik). Słabo uzbrojeni obrońcy wykazali się niezwykłą determinacją. Zadanie ułatwiały im mury, a także malaria zbierająca śmiertelne żniwo wśród atakujących. Mimo wspaniałego zwycięstwa Hiszpanie w dalszym ciągu rozbudowywali umocnienia o kolejne forty na okolicznych wyspach i wieżyczkowate strzelnice.

***

Cały artykuł o Cartagenie przeczytasz w lipcowym wydaniu magazynu „Podróże”.

Podróże - lipiec 2017

W numerze także: Czarnogóra, Chorwacja pod żaglami, Słowenia, wyprawa na Kilimandżaro i rowerowa pętla wokół Tatr.

Siedem odsłon Malty
Wyprawa tygodnia Siedem odsłon Malty

Niewiele jest takich państw na świecie, które pomimo niewielkiej powierzchni jaką zajmują, mogą zaoferować całe mnóstwo atrakcji nawet najbardziej wymagającemu podróżnikowi. Malta kusi bogactwem kulturowym, urokliwą architekturą i błękitnymi lagunami.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.