AUSTRALIA I OCEANIA

Polinezyjski tatuaż. Historia zapisana na ciele

Podroze.pl, 8.06.2016

Tradycyjny tatuaż wojownika

fot.: www.shutterstock.com

Tradycyjny tatuaż wojownika
Kapitan Cook z wysp mórz południowych na Stary Kontynent przywiózł słowo, które do dziś podobnie brzmi niemal we wszystkich językach. Tatuaż – pochodzi od polinezyjskiego „tatau”. „Ta” znaczy ranić albo rzeźbić.

Kolorowe szyldy salonów tatuażu na ulicach Papeete wabią turystów. Znieczulenie, jednorazowe igły, amerykańskie maszynki. Katalogi z wzorami. Może być naga kobieta, lew, wąż albo coś bardziej tradycyjnego – wyobrażenie Tiki – według polinezyjskich wierzeń pierwszego człowieka.

Od Nowej Zelandii po Hawaje i Wyspę Wielkanocną ciała wojowników i kobiet zdobią błękitne, czarne i zielone wzory. Od niepamiętnych czasów tatuaż chronił Polinezyjczyków przed złymi duchami i był swoistą wizytówką posiadacza. Na Tahiti tatuowano się od kolan po barki, na Tuamotu – tułów i ręce, a na Nowej Zelandii twarze.

Z najdoskonalszych tatuaży słynęły Markizy. Tam mężczyźni byli wytatuowani od stóp do głów, kobiety na twarzy, rękach i nogach. Tymczasem importowany z wysp Mórz Południowych tatuaż w Europie zyskał ponurą sławę. I choć nieco zatarła ją panująca od lat moda na ozdabianie ciała kolorowymi wzorami, nadal budzi kontrowersje.

NA TEMAT:

Pierwszy tatuaż

Polinezyjski tatuaż był swoistym językiem – znakiem przynależności do społeczności. Oryginalne wzory z reguły były geometryczne. Każdy miał swoje znaczenie. Jeden markizjański wojownik po spojrzeniu na drugiego wiedział, ile ten ma dzieci, żon, w ilu rytuałach uczestniczył, z jakiej wyspy pochodzi i czy należy do rodziny parweniuszy, czy arystokracji. Na wyspach nie znano książek ani papieru. Wiedzę spisywano więc na ciałach.

Według legendy pierwszym człowiekiem, który nauczył się tatuażu, był Mataora. Mimo że za żonę pojął boginię, to nie potrafił jej szanować. Kiedy ją zbił, uciekła do podziemnego królestwa. Mataora zrozumiał swój błąd i postanowił odszukać małżonkę. W podziemnym świecie spotkał boga Uetonga, który ozdabiał tatuażem twarz innego bóstwa. Makijaż Mataora łatwo było zetrzeć – poprosił mistrza, by go wytatuował. Kiedy zabieg był skończony, człowiek okropnie spuchł. Na pocieszenie bóg dał mu tkaną pelerynę, taką, jakiej nie znali ludzie. A żona? Kiedy zobaczyła go skruszonego i w takim stanie, postanowiła z nim wrócić na ziemię. Mataora zabrał jeszcze ze sobą nietoperza, sowę i kiwi. Kiedy przy wyjściu strażnik zapytał go, co ze sobą wynosi, zapomniał powiedzieć o pelerynie. Strażnik tak się zezłościł, że poprzysiągł, iż żadnego śmiertelnika nigdy z podziemnego królestwa nie wypuści. Mataora nauczył ludzi tatuażu i tkactwa. Ale przyniósł też ze sobą śmierć.

Magia znaków

Tatuaże były nie tylko kroniką, ale też tabu. Pierwsze znaki pojawiały się na skórze noworodka. Matka nie mogła zajmować się dzieckiem, które nie miało wytatuowanego łokcia. Znakami ozdabiano dłonie, kiedy malec był na tyle duży, by sam mógł wkładać jedzenie do ust. Dopóki tego nie zrobiono, dziecko mogło wyłącznie pić mleko matki. 12-letnie dziewczynki musiały mieć na rękach specjalny tatuaż, który pozwalał na przygotowywanie jedzenia dla innych.

Szczególne symbole zdobiły ciała małżonków. Kamienie na mae – miejscach rytualnych spotkań mieszkańców Markizów – całe pokryte są niewielkimi wgłębieniami. Właśnie w nich rozcierano miąższ orzechów ama z wodą kokosową. Ma właściwości aseptyczne. Barwnik trafiał do pojemnika zakończonego ostrymi kawałkami kości albo macicy perłowej. Na skórze rysowano wzór, a następnie przykładano urządzenie, uderzano w nie młotkiem, tak by zranić skórę i wprowadzić barwnik. Po kilku tygodniach operację powtarzano na ledwie zagojonych ranach. I tak trzy razy – po to, by tatuaż był perfekcyjny. Bolało, ale… ci niewytatuowani byli ludźmi gorszego gatunku.

Męskie i damskie wzory

Tatuowanie wojownika było ceremonią, która trwała kilka, a czasem kilkanaście dni. Tatuowany albo jego rodzina musieli utrzymywać mistrza tatuażu. Budowano specjalny dom, w którym pracował z pomocnikami.

Z kobiecymi tatuażami było mniej ceregieli. Nie budowano osobnego domu. Damskie tatuaże były przede wszystkim ozdobą. Panie nigdy nie tatuowały całego ciała. Najczęściej ręce, nogi i twarze.

Nastolatki zaczynały zdobienie od pośladków. Przed ślubem ornamentami pokrywano uda i np. na Hawajach piersi, tatuowano też uszy i usta. Panna miała prawo, nawet obowiązek, odrzucić zaloty kawalera, który nie był odpowiednio wytatuowany.

W XVIII i XIX w. tatuaże przywozili marynarze do Europy i Ameryki. Pewien irlandzki marynarz przez 11 lat mieszkał w Mikronezji, wytatuował swoją twarz i tułów. Po powrocie do domu zatrudnił się w cyrku i pokazywał swoje ozdoby. Tak rodziła się zła sława tatuażu w „cywilizowanym świecie”.

  • 1
  • 2
STANĄĆ BOSYMI STOPAMI NA CIEPŁYM PIASKU …. W LUTYM …. BEZCENNE!!
Wyprawa tygodnia STANĄĆ BOSYMI STOPAMI NA CIEPŁYM PIASKU …. W LUTYM …. BEZCENNE!!

Gdy wsiadaliśmy do samolotu w Polsce było -23°C. Ubrana w ciepłą kurtkę i czapkę, szłam po zaśnieżonej płycie lotniska w balerinkach.....

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.