SINGAPUR

Singapur: ciekawe miejsca w Mieście Lwa

Ania Błażejewska, 13.06.2017

Gardens by the Bay to jedna z najbardziej kosztownych inwestycji w Singapurze

fot.: Ania Błażejewska

Gardens by the Bay to jedna z najbardziej kosztownych inwestycji w Singapurze
Ponoć na sterylnie czystych ulicach nie zobaczy się papierka, w sklepach nie kupi gumy do żucia, a ukaranym można zostać za najbłahsze przewinienia. O życiu w nowoczesnym i bezpiecznym Singapurze marzą rzesze Azjatów, choć statystyki nie kłamią: to też jedno z najdroższych miast świat.

W Singapurze mam szczęście do wyjątkowo gadatliwych i dowcipnych taksówkarzy. – Wiesz, gdzie spotkasz najwięcej Filipińczyków? – pyta ten, który zabiera mnie z lotniska. Przyznaję, że nie mam pojęcia. – W Lucky Plaza – dowiaduję się natychmiast. – To jedno z popularnych centrów handlowych na Orchard Road. Miejsce niedzielnych spotkań singapurskiej taniej siły roboczej z Filipin – wyjaśnia mężczyzna. – A gdzie będzie najwięcej Hindusów? – W Little India oczywiście – odpowiadam. – A Chińczyków? – taksówkarz wydaje się być niestrudzony. – Nie w Chinatown? – wietrzę podstęp. – A nie… Chińczycy są… wszędzie! – taksówkarz śmieje się z udanego dowcipu, mrużąc z zadowoleniem skośne oczy.

I jest w tym sporo prawdy. Według danych sprzed dwóch lat Chińczycy stanowią ponad 76% mieszkańców miasta, a oprócz nich na populację składają się Hindusi, Malajowie, tania siła robocza z uboższych krajów Azji i wyspecjalizowani eksperci z całego świata.

NA TEMAT:

Zanim jednak Singapur stał się nowoczesnym i wielokulturowym państwem-miastem, był jedynie niewielką osadą położoną na krańcach Półwyspu Malajskiego. Legenda o powstaniu miasta mówi, że w XII w. statek, na pokładzie którego książę Sang Nila Utama wybrał się na wyprawę łowiecką, schronił się przed burzą na brzegu niewielkiej wyspy. To właśnie tam książę miał spotkać lwa i odczytując to jako dobry znak, założył w tym miejscu Simhapuram, co w przekładzie z sanskrytu oznacza Miasto Lwa.

Nowożytną historię Singapuru wyznaczył dyplomata brytyjski sir Thomas Stamford Raffles. Na początku XIX w. dostrzegł w nim idealne miejsce na placówkę handlową. Efektem tego był traktat, na mocy którego sułtan Johoru, ówczesny nominalny władca tej ziemi, zrzekł się władzy nad wyspą i oddał ją we władanie Kompanii Wschodnioindyjskiej. Ustanowiono tam wolny port. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać lokalne fortuny, do miasta ściągała ludność z całej Azji i Bliskiego Wschodu, ale przede wszystkim z Chin. Przybyszy rozmieszczano w ich dzielnicach etnicznych – Chinatown, Little India i muzułmańskim Kampong Glam. Wszyscy ówcześni imigranci przywieźli do Singapuru swoją kulturę i religię. Tak aby również w nowym miejscu mieć choć kawałek swojego świata.

Singapur
Wielu Chińczyków w Singapurze rozpoczyna dzień od modlitwy w świątyni, fot. Ania Błażejewska

Singapur – tygiel kulturowy

Nie dziwi zatem, że wielobarwnymi ulicami prawdopodobnie najbardziej sterylnego na świecie Little India przechadzają się kobiety ubrane w tradycyjne powiewne sari, które przyozdobiły swoje dłonie i nogi dziesiątkami brzęczących bransoletek. Kręte alejki owiewa duszący zapach kadzideł i woń indyjskich przypraw. Z usytuowanych w podcieniach sklepików dobiegają nawoływania sprzedawców i energiczne rytmy znanych przebojów Bollywood. Nie tak dawno otwarto Indian Heritage Centre – miejsce spotkań kulturalnych i pokazów filmowych oraz interaktywne muzeum prezentujące historię i życie Hindusów w Singapurze.

Stamtąd niedaleko też do Sri Veeramakaliamman, najtłumniej odwiedzanej tamilskiej świątyni, poświęconej bogini Kali. Albo, dla równowagi, do słynnej mekki lokalnych i przyjezdnych zakupoholików – otwartego całą dobę Mustafa Centre.

Niepowtarzalny urok Chinatown najlepiej docenia się podczas powolnych spacerów. Podziwiam zadbane kolorowe ulice, misterne fasady tzw. shophouse’ów – tradycyjnych chińskich domów, na parterze których mieściły się sklepy. Na co dzień gwarnie tam i tłumnie, bo to właśnie Chinatown często wybierają odwiedzający miasto turyści. Zaglądają do niezliczonych ilości restauracji i sklepików z pamiątkami oraz do dwóch słynnych świątyń – buddyjskiej Świątyni Zęba i Sri Mariamman, najstarszej w mieście świątyni hinduskiej.

Złota kopuła połyskuje w słońcu. Już z daleka widać największy w mieście Meczet Sułtana. Muzułmańską enklawę Singapuru Kampong Glam upodobali sobie przede wszystkim artyści. Na słynnej Haji Lane otwarto klimatyczne butiki i restauracje; na okolicznych murach powstały nietuzinkowe murale, a cała okolica zwykle tętni życiem do późnych godzin nocnych.

Singapur
Kampong Glam zamieszkiwała kiedyś arystokracja malajska. Na zdjęciu: Meczet Sułtana, fot. Ania Błażejewska

Równość, czystość, bezpieczeństwo

Singapur wydaje się być przykładem niemalże idealnej koegzystencji religii i kultur. Usytuowane obok siebie świątynie buddyjskie i hinduskie oraz meczety i kościoły chrześcijańskie to nierzadki widok. Świętuje się zarówno Chiński Nowy Rok, koniec ramadanu, jak i Diwali. Ważne święta wszystkich większych religii są ustawowo dniami wolnymi od pracy. Na budowanych przez państwo osiedlach dba się o zachowanie parytetów. Nawet w lokalnych hawker centers – skupiskach stoisk z jedzeniem – w bezpośrednim sąsiedztwie jadłodajni chińskich znajdują się hinduskie i malajskie.

Chęci równego traktowania grup etnicznych Singapur zawdzięcza również swój rozwód z Malezją. Bezpośrednim następstwem było ogłoszenie niepodległości – jej 50-lecie fetowano w sierpniu 2015 roku. W ciągu dwóch pokoleń rządowi premiera Lee Kuan Yewa udało się stworzyć nową singapurską tożsamość oraz jedno z najbogatszych i najnowocześniejszych społeczeństw na świecie. Postawiono na edukację i wdrożono surowy kodeks karny przewidujący kary w wysokości kilkuset dolarów nawet za błahe, z naszego punktu widzenia, przestępstwa. Takie jak drzemka w miejscu publicznym, żucie gumy, przewożenie duriana czy konsumpcja w metrze. Często żartuje się na ten temat, a na dwuznacznym haśle „fine city” (z ang. świetne miasto lub miasto kar) nawet zarabia. W efekcie jednak Singapur ma opinię miasta wręcz sterylnego, w którym z lupą trzeba szukać papierków na ulicy.

Ma tak wysoki poziom bezpieczeństwa, że Singapurczycy nie wahają się pozostawić bez nadzoru telefonu na stole, kiedy idą zamówić piwo do baru. W mieście nie ma korków, bo aby móc poruszać się samochodem, trzeba wykupić horrendalnie drogą licencję. Transport publiczny jest nadzwyczaj sprawny i relatywnie tani. Mieszkańcy oddychają czystym powietrzem i mogą pić wodę prosto z kranu, a wysokie na kilkadziesiąt pięter budynki mieszkalne otoczone są bujną tropikalną zielenią.

Potencjalnym komfortem życia Singapur przyciąga tych najbogatszych i tych biednych. I choć to jedno z najmniejszych państw-miast świata, ma niezwykłe ambicje.

Singapur
Marina Bay Sands, fot. Ania Błażejewska

Największe atrakcje Singapuru

Synonimem tych ostatnich jest choćby ekskluzywny 57-piętrowy hotel Marina Bay Sands. W jednym z najdroższych budynków na świecie mieści się również popularne centrum handlowe, kasyno, muzeum i restauracje. Marina Bay Sands urozmaica panoramę miasta już od dobrych kilku lat.

Z wielkiego dachu w kształcie łodzi roztacza się jedyny w swoim rodzaju widok na singapurskie centrum oraz położone po przeciwnej stronie Gardens by the Bay. Ten stuhektarowy kompleks ogrodów i parków został wybudowany na terenach odzyskanych od morza. Dziś stanowi jedną z największych Singapuru. W pawilonach tematycznych odtworzono klimat panujący w różnych miejscach kuli ziemskiej. To futurystyczny ogród wielkich kwiatów, parki i niezliczone atrakcje dla dzieci i dorosłych. Całe przedsięwzięcie kosztowało, bagatela, ponad miliard dolarów.

Jest jeszcze położona na południu Singapuru wyspa Sentosa i jej Resorts World, na który składają się kasyna, Universal Studios oraz parki wodne i morskie, a wśród nich wielkie oceanarium. Nie zaskakuje fakt, że największe na świecie.

– Wiesz, co oznacza nazwa Sentosa? – pyta nieco zmęczony, brodaty hinduski taksówkarz. – So Expensive And Nothing To See Also (z ang. drogo i nic do zobaczenia). Weekendowa atrakcja, na którą ciężko trzeba sobie zapracować. Tak jak na wszystko inne. Bo w Singapurze nie ma nic za darmo.

Singapur
Jeden z murali słynnego litewskiego artysty Ernesta Zacharevica, fot. Ania Błażejewska

Inne ciekawe miejsca w Singapurze

Singapore Zoo

W Singapore Zoo znajdziecie las deszczowy i wiele gatunków zwierząt – tapiry, tygrysy, słonie. Można nawet zjeść śniadanie z rodziną orangutanów (www.zoo.com.sg).

Jurong Bird Park

Podobne do zoo, ale z ptakami. Od kolorowych papug aż po ptaki, o których istnieniu nie słyszało się wcześniej. Warto wybrać się na pokaz „The King of the Skies” (www.birdpark.com.sg).

Botanic Gardens

Można uciec tu od hałasu miasta. Każdy znajdzie coś dla siebie: jest ogród orchidei, klimatyczne restauracje, ścieżki dla biegaczy, organizuje się koncerty i poranne sesje jogi (www.sbg.org.sg).

Art & Science Museum

Jeśli chodzi o architekturę, to jeden z najbardziej unikalnych budynków w Singapurze. W muzeum zlokalizowanym zaraz obok Marina Bay Sands ma się okazję podziwiać mistrzów światowej fotografii, nauki i sztuki (www.marinabaysands.com/museum.htm).

Tanjong Beach Club

Dobre miejsce, żeby spędzić dzień na plaży o białym piasku, pijąc zimne piwo i słuchając lokalnych i międzynarodowych DJ-ów. W niedziele odbywają się imprezy z cyklu „Smack my beach up” (www.tanjongbeachclub.com).

Singapur praktycznie

Noclegi

Najkorzystniejsze cenowo są dormitoria (30-150 zł/noc, zależnie od standardu i lokalizacji) i dwójki w tańszych hotelach (od 120 zł/noc). Noc w średniej klasy hotelu to już ok. 300 zł, a górnej granicy cenowej właściwie nie ma. Atrakcyjne cenowo noclegi bez problemu można znaleźć w Chinatown oraz Little India – dzielnicach położonych niedaleko głównych atrakcji. Tańszych hoteli warto poszukać również w Kallang lub Geylang.

W okolicy Orchard Road i centrum jest sporo hoteli światowej klasy. Noc np. w Marina Bay Sands kosztuje od 1000 zł (www.marinabaysands.com).

Transport

Najlepszym i najszybszym sposobem poruszania się po mieście jest sprawna sieć singapurskiego metra MRT. Niektóre trasy operują od godz. 5.30 rano aż do północy. Koszt od 2 zł za najkrótszy odcinek. Podobny będzie koszt biletu autobusowego. Singapurscy taksówkarze są niezwykle uczciwi, a ceny ustalane na podstawie wskazań licznika (przeciętny kurs po mieście to ok. 50 zł). 

Singapur tanio

Karta EZ-Link na metro i autobusy pozwala zaoszczędzić ok. 30% kosztów przejazdu. Posiłek w hawker center kosztuje 5-10 zł. Muzeum Sztuki można zwiedzać za darmo w godz. 18-21 w każdy piątek.

Azory- Pomiędzy dwoma Światami.
Wyprawa tygodnia Azory- Pomiędzy dwoma Światami.

Gdzieś na środku Oceanu Atlantyckiego, pomiędzy Lizboną a Nowym Yorkiem, znajdują się Azory - archipelag dziewięciu portugalskich wysp o wulkanicznym rodowodzie.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.