ALBANIA

Albania: wakacje nad Adriatykiem. Polecamy sprawdzoną trasę!

Aleksandra Zagórska-Chabros, 16.05.2019

Wakacje w Albanii: Ksamil i wysepki z drona

fot.: Aleksandra Zagórska-Chabros

Wakacje w Albanii: Ksamil i wysepki z drona
Przez lata Albania była odizolowana od reszty świata, ale po upadku komunizmu i transformacji otworzyła się na turystów. Zobaczą tu oni niesamowitą przyrodę, dziewicze góry, a przede wszystkim aż 362 km bardzo różnorodnego wybrzeża. Może na kolejną wyprawę warto wybrać kierunek Albania? Wakacje tu mogą okazać się niezapomniane!

Do Albanii, jak większość turystów, wjeżdżamy od północy, z Czarnogóry. Pierwsza na trasie jest Szkodra, położona między Jeziorem Szkoderskim a podnóżem Gór Przeklętych. To idealne miejsce na rozpoczęcie wakacji w Albanii, zapoznanie się z atmosferą kraju i zasadami obowiązującymi na drogach.

Gdy byliśmy tu pierwszy raz, spore wrażenie zrobił na nas chaos panujący na centralnym rondzie Demokracji. We wszystkich kierunkach przemieszczali się piesi i rowerzyści (jest ich tak wielu, że Szkodra bywa nazywana Małą Holandią), jakiś autobus skrócił sobie drogę, jadąc pod prąd, a właściciele zaparkowanych samochodów bez większych przeszkód zdejmowali z kół blokady i odjeżdżali bez płacenia mandatu. Mimo to ruch uliczny był i jest na tyle płynny i powolny, że do wypadków dochodzi dość rzadko.

NA TEMAT:

Albania - wakacje w Szkodzrze

W Szkodrze odwiedzamy Muzeum Historyczne w staroalbańskim domu, gdzie oglądamy dawne pokoje mieszkalne, ekspozycję archeologiczną i wystawę malarstwa. Od przewodnika dowiadujemy się, że niegdyś sporo Albańczyków studiujących sztuki piękne przyjeżdżało na wymiany do Polski, na ASP w Krakowie.

Warta uwagi jest także Fototeka Marubi. Marubi, włoski emigrant, przybył do Albanii w 1856 r. i właśnie w Szkodrze zaczął uwieczniać mieszkańców i niezwykłe krajobrazy północnej części kraju.

Pobyt w mieście jak zwykle kończymy spacerem po deptaku Ildromeno, zwanym włoską uliczką. Pięknie wyremontowane kamienice kryją restauracje, hotele i sklepy.

Najdalej na północ wysunięty kurort Albanii

Ze Szkodry kierujemy się do Velipoji, najdalej na północ wysuniętego kurortu Albanii. Odkrywamy, że od czasu naszego pobytu kilka lat temu sporo się zmieniło. Wtedy odstraszały budowy, teraz na plaży stoją liczne beach bary, leżaki i parasole do wynajęcia. Wypoczywają tu głównie turyści z Albanii i krajów ościennych, przez co ceny są przystępne, a atmosfera nieco bardziej swojska. Czasem nawet za bardzo, o czym przekonujemy się, gdy postanawiamy przenocować na dziko na plaży na południe od miasta, bliżej portowego Shengjinu.

Na ten mniej zagospodarowany fragment wybrzeża zaglądają głównie rybacy i ambitni spacerowicze z Velipoji. Poza nimi na plaży grasuje stadko świń, czyszczące piasek z resztek jedzenia i śmieci. O świcie próbują sprzątnąć także nasz namiot, ale na szczęście zamiast tego postanawiają rozstrzygnąć jakiś ważny spór. Dwie dorodne świnie zaczynają walczyć, wydając z siebie tak przeraźliwe odgłosy, że podrywają nas na równe nogi.

Albania: Velipoji
Wiele plaż na albańskim wybrzeżu jest już zagospodarowanych i w sezonie dość zatłoczonych, ale wciąż można znaleźć dzikie i niemal puste, jak choćby ta w okolicach Velipoji na północy kraju, fot. Shutterstock.com

Półwysep Rodonit

Po wizycie w Velipoji nie możemy się doczekać półwyspu Rodonit. Ten niezwykle fotogeniczny zakątek jest łatwiej dostępny, odkąd Albańczycy poprowadzili tu asfaltową szosę. Dzięki niej możemy bez trudu dotrzeć na kraniec półwyspu.

Podziwiamy średniowieczny kościół Skanderbega, ruiny twierdzy, piękną plażę, bunkry oraz przechadzające się wśród traw żółwie. Najważniejsze jednak, że można nocować tu na dziko. Jest dostęp do słodkiej wody, a od niedawna – także toalety. Wystarczy tylko uiścić opłatę za wjazd.

Za równowartość ledwie 3 zł od samochodu śpimy w hotelu z milionem gwiazdek – Rodonit leży daleko od większych miast, więc rozkoszujemy się widokiem rozgwieżdżonego nieba.

Wakacje w Albanii - Riwiera Albańska

Wśród turystów z zagranicy popularniejsze jest środkowe i południowe wybrzeże. W lipcu i sierpniu trudno tu o wolne miejsca, a ceny są znacząco wyższe niż w innych regionach. Na trasie nie możemy pominąć Wlory, sporego portowego miasta, które zajmuje ważne miejsce w narodowej tożsamości Albańczyków. W 1912 r. proklamowano tu niepodległość kraju, a Wlorę na pewien czas obwołano jego stolicą. Jemy tutaj jedne z najlepszych burków w Albanii. W niewielkiej piekarni na Rruga Kosova serwują je ze szpinakiem i koperkiem, serem czy mięsem. Do tego kubek ajranu lub zwykłego jogurtu i jesteśmy w siódmym niebie.

Z Wlory jedziemy na południe wzdłuż wybrzeża, by za Orikum skręcić w stronę gór. Docieramy na przełęcz Llogara i z wysokości 1027 m n.p.m. podziwiamy Riwierę Albańską, majaczącą na horyzoncie grecką Korfu oraz szczyty masywu Çikës. Szosa na Llogarę uchodzi za jedną z najbardziej spektakularnych na Bałkanach. Zjazd z przełęczy na południe także dostarcza wrażeń, zwłaszcza Markowi, który siedzi za kierownicą. Ze stromych serpentyn świetnie widać wybrzeże, ale wypatrywać trzeba raczej wyskakujących co jakiś czas na drogę kóz.

Riwiera Albańska ciągnie się od przełęczy Llogara aż do Sarandy. Wzdłuż szosy SH8 przycupnęły malownicze miejscowości z domami przyklejonymi do górskich zboczy. Wystarczy odbić w stronę morza, by trafić na piękne, piaszczysto-żwirowe lub kamieniste plaże. 

Jednym z wciąż w miarę nietkniętych miejsc na tym odcinku wybrzeża jest plaża Gjipe. Znajduje się u ujścia kanionu, którego ściany upodobali sobie wspinacze. Konieczność pokonania pieszo 3 km odstrasza większość turystów, więc nie ma tu tłumów.

Nieco łatwiej dotrzeć do plaży w Jale. Świetnie widać ją z prowadzących od głównej szosy serpentyn. Jale leży w niewielkiej zatoce, a wybrzeże jest różnorodne – są tu zarówno skały, jak i sporo piaszczystych i żwirowych fragmentów. Panuje wyjątkowo luźna atmosfera, nie ma typowego dla riwiery tłoku.

Riwiera Albańska
Widok na Riwierę Albańską z trasy do Sarandy, fot. Aleksandra Zagórska-Chabros

Albania - wakacje w największym kurorcie na południu kraju

Docieramy do Sarandy, największego kurortu południowej Albanii. W tym portowym mieście, z którego kursują promy i wodoloty na górującą nad okolicą grecką wyspę Korfu, słońce świeci przez ponad 300 dni w roku.

Związany z tym entuzjazm studzą nieco rzędy kilkupiętrowych hoteli i apartamentowców. To efekt gwałtownej rozbudowy po upadku komunizmu. Za czasów dyktatury Envera Hodży w Albanii nie budowano niemal nic poza bunkrami, na które szły wszystkie materiały i pieniądze. Teraz tempo inwestycji jest zawrotne, może nawet zbyt duże, bo powstające obiekty pozostawiają często wiele do życzenia.

Mimo to lubimy Sarandę. By się do niej przekonać, wystarczy udać się do twierdzy w Lekures. W jej murach działa niezła restauracja, a z okolicy rozciąga się fenomenalny widok na kurort, Korfu i Morze Jońskie, najpiękniejszy oczywiście o zachodzie słońca.

Ksamil najlepszy po sezonie

Na samym krańcu wybrzeża, blisko jeziora Butrint i granicy z Grecją, położony jest Ksamil. Niegdyś było to niewielkie senne miasteczko, które z czasem opanowała turystyczna gorączka. Po doświadczeniach z poprzednich wyjazdów i dudniących z dyskotek polskich przebojach nie jesteśmy pewni, czy chcemy tam wrócić, ale postanawiamy dać Ksamilowi szansę.

Teraz także na ulicach i plażach dominuje język polski. Naszych rodaków przyciąga przede wszystkim świetna lokalizacja. Blisko brzegu znajdują się trzy urokliwe wysepki, na które można dopłynąć wpław albo łodzią czy rowerem wodnym, a tutejsze piaszczyste plaże są wyjątkiem w tej części wybrzeża.

Mimo to w szczycie sezonu wizytę w Ksamilu odradzamy. Za to w czerwcu czy wrześniu można wypocząć bez tłumów. Ksamil jest także dogodną bazą do wypadów w kilka interesujących miejsc, przede wszystkim do ruin starożytnego miasta Butrint nad jeziorem o tej samej nazwie i kanałem Vivari. Zostały one wpisane na listę UNESCO i są jedną z najpopularniejszych atrakcji Albanii. 

Wakacje w Albanii praktycznie

Dojazd

Wiele osób na wakacje do Albanii wybiera się samochodem. Samolotem można polecieć bezpośrednio do Podgoricy w Czarnogórze (LOT-em w soboty z Warszawy, od ok. 1000 zł w obie strony), a stamtąd pojechać do Szkodry albo na Korfu (w soboty Wizzairem z Warszawy, ok. 800 zł w obie strony) i przepłynąć promem do Sarandy.

Warto wiedzieć

Walutą Albanii jest lek (100 ALL to 3,18 zł). W większych miastach i kurortach można wypłacić gotówkę z bankomatów, funkcjonują też liczne kantory. W wielu miejscach nie ma problemu z płaceniem w euro. Wybierając się na albańskie wybrzeże, warto zabrać: buty do pływania (ochronią przed występującymi głównie na południu jeżowcami), krem z wysokim filtrem, a także maskę i rurkę, gdyż podwodny świat jest naprawdę fascynujący.

Plaże

W okolicach Ksamilu jest kilka pięknych, ukrytych plaż. Pema e Thate oferuje wspaniały widok na Korfu. Pulebardha, Pasqyrave oraz Manastirit, przyklejone do skalnego zbocza, kuszą nieco bardziej kameralną atmosferą.

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.