MALTA

Malta: atrakcje, ciekawostki, porady. Podpowiadamy, czego spodzieawać się na Malcie

Grzegorz Dziegielewski, 1.02.2017

Valletta – stolica Malty

fot.: www.shutterstock.com

Valletta – stolica Malty
To nie jedna wyspa, a siedem. Ich mieszkańcy są dwujęzyczni, mają własną, lepszą wersję coca-coli i budują więcej kościołów niż Polacy. Już za chwilę kolejne fakty o Malcie, o których nie mieliście pojęcia.

Malta jest dokładnie 104 razy mniejsza od sąsiedniej Sycylii. Do przeciwnego jej krańca jechalibyśmy najwyżej godzinę, może nieco dłużej ze względu na ruch lewostronny. To spadek po rządach Brytyjczyków, którzy zawładnęli wyspami maltańskimi w XIX w. i rządzili nimi do 1964 r. Stąd dziś niemal u bram Afryki co rusz trafia się na niespodzianki rodem z Anglii.

Najbardziej charakterystyczne są czerwone budki telefoniczne tonące nie w szarej londyńskiej mgle, a w blasku południowego słońca. Mniej widoczne będzie za to gniazdko w ścianie domagające się brytyjskiej wtyczki z trzema bolcami. Bez trudu dostaniemy też w restauracji angielskie śniadanie, a do kolacji herbatę z mlekiem. Sama kolacja wypada jednak późno, jak w Hiszpanii czy Włoszech, i podobnie jak tam w południe urządza się sjestę, a co kilka tygodni fiestę uliczną.

W telewizji lecą programy po maltańsku, przeplatane angielskimi reklamami, sami wyspiarze są dwujęzyczni i stawiają na turystykę językową (kursy językowe).

Valletta – barokowa stolica Malty

W śródziemnomorskich miasteczkach zwykle dominuje jeden styl architektury. W starych jest to zwykle renesans, zaś nowe kurorty przytłacza nowobogacki blichtr. Valletta jest wyjątkiem, gdyż od czterech wieków panuje tu barok i nie ogranicza się do wnętrz kościołów. Jego wpływ widać w wyglądzie kamienic, finezyjnie zdobionych balkonach czy figurach świętych ustawionych na narożnikach ulic. Barok uwidacznia się też w jasnym kolorze elewacji – wszędzie, jak okiem sięgnąć, złoty piaskowiec – i monumentalnych murach obronnych.

NA TEMAT:

Valletta
Valletta od początku budowana była jako twierdza, fot. Shutterstock.com

Miasto budowano od samego początku jako twierdzę. Był to czas, gdy Turcy usiłowali zapanować nad Morzem Śródziemnym. W ich ręce wpadły Peloponez, Cypr oraz Rodos, skąd na Maltę przybył zakon joannitów. Po odparciu najazdu tureckiego w 1565 r. rycerze uczynili z niej ostatni bastion chrześcijaństwa. Na czubku wysuniętego daleko w morze półwyspu ulokowano nową stolicę, czyniąc z Valletty miasto nie do zdobycia. Skalisty brzeg wyrasta tu prosto z morza, a wzmacniające go fortyfikacje wprawiają w podziw dla kunsztu budowniczych zakonu.

Dziś miasto (jak i cała wyspa) jest od kilkudziesięciu lat zdemilitaryzowane i wydaje się idealne na spokojny spacer z historią, a symbol zakonu – Krzyż Maltański, stał się też symbolem Malty.

Bajeczne klify Malty

Warunki naturalne od zawsze sprzyjały zamienianiu Malty w niezdobytą twierdzę, co dziś bardzo cieszy miłośników historii, a nieco mniej fanów plażowania. Odnalezienie miejsca, gdzie ląd schodzi płasko i piaszczyście do morza, może sprawić mały kłopot. Wystarczy jednak udać się na plażę koło wioski Mellieha na północy wyspy lub popłynąć na Comino, gdzie znajduje się idylliczna Błękitna Laguna.

Znaczna część wybrzeża to jednak skaliste skarpy. Najbardziej malownicze z nich są położone na południowym wybrzeżu Malty klify Dingli – obok nich znajduje się Għar Lapsi, ulubione miejsce fanów wspinaczki. Ci, który nie boją się patrzeć w dół, mogą – wdrapując się na klif – obserwować spienione fale rozbijające się o skały pod nimi.

Paceville

Malta przoduje w statystykach najgęściej zaludnionych krajów świata. Prawie 1/3 głównej wyspy zajmuje metropolia zrośnięta z kilkunastu miast. Każde z nich ma nieco inny klimat. Gwarna za dnia Valletta w piątkowy wieczór kładzie się spać wcześnie, ale po drugiej stronie zatoki, w mieście Sliema trudno wtedy o wolny stolik w którejś z dziesiątek małych knajpek.

Kto powędruje dalej, dojdzie do Paceville, ale poczuje się, jakby dotarł aż na Ibizę – miejsce kipi od klubów nocnych. Na imprezy przychodzi tu młodzież z całej wyspy i nastolatki z kursów językowych. Okazją do zabawy są też lokalne festyny. Każde z miasteczek organizuje przynajmniej jeden w roku, więc latem praktycznie nie ma na wyspie weekendu bez ulicznej zabawy.

Wioska rybacka i słynne maltańskie łodzie

Życie rybaka nie musi być nudne i szare. W Marsaxlokk potrafi być nawet bajecznie kolorowe, jeśli tylko wyrusza on na połów w tradycyjnym luzzu. Kształt i sposób malowania tych łodzi pochodzi z czasów Fenicjan, zaś symbol oka na dziobie miał pierwotnie zapewnić przychylność Ozyrysa.

Rybacką wioskę najlepiej odwiedzić w niedzielny poranek, kiedy odbywa się tam wielki bazar pełen ryb i owoców morza prosto z porannego połowu.

Jeśli nie dysponujemy własną kuchnią, warto skosztować tych specjałów w jednej z restauracji nieopodal. Można też dopłynąć na bazar tradycyjnym luzzu lub samemu popłynąć na ryby.

Marsaxlokk
Marsaxlokk najlepiej odwiedzić w niedzielę, kiedy odbywa się targ, fot. Shutterstock.com

Gozo

Przed zgiełkiem łatwo uciec na Gozo, wystarczy krótka przeprawa promem. Po drodze mija się wyspę Comino, gdzie znajduje się jeden kemping i jeden hotel; poza tym jest praktycznie niezamieszkana, podobnie jak mniejsze wysepki archipelagu.

Gozo ze swoimi 30 tys. mieszkańców także żyje własnym, spokojniejszym rytmem. Mieszkańcy tworzą zwartą społeczność i są nawet bardziej przywiązani do tradycji niż Maltańczycy z głównej wyspy.

W krajobrazie zachwycają wioski malowniczo umiejscowione na szczytach wzgórz. W sercu każdej z nich znajduje się wyrastający wysoko nad dachy domów kościół. Świątyń jest łącznie 48, a niektóre bryłą i gabarytami bardzo przypominają naszą bazylikę w Licheniu.

Lazurowe Okno

Z Gozo pochodzi też najpopularniejszy z maltańskich pocztówkowych widoków, czyli Lazurowe Okno. Skalny łuk zawdzięcza swe powstanie erozji wodnej, ale za jej sprawą może za jakiś czas stracić sporo ze swojego uroku, gdyż z każdym rokiem jego sklepienie staje się coraz wątlejsze.

Gozo
Lazurowe Okno jest motywem wielu pocztówek z Malty, fot. Shutterstock.com

Tuż obok znajduje się mniej znana, ale nawet bardziej intrygująca osobliwość – wewnętrzne morze. To mały akwen, nieco w głębi wyspy, wypełniony słoną wodą. Posiada on jaskiniowe połączenie z morzem właściwym. Za kilka euro można przepłynąć tunelem na drugą stronę i przekonać się, że woda ma w cieniu atramentowy, a w słońcu nieziemsko lazurowy kolor, zaś sam łuk od drugiej strony wygląda jeszcze bardziej imponująco.

Kuchnia Malty

Dziwić może, że turyści kupują maltańskie wino czy oliwę na pamiątkę chętniej niż Maltańczycy do obiadu. Wyspa ma więcej słonecznych dni niż sąsiednie kraje, co cieszy przybyszów, ale rolników zmusza do nawadniania pól i powoduje, że miejscowe produkty są zwykle droższe od sprowadzanych z Włoch. Ale lokalna kuchnia opiera się na importowanych stamtąd produktach także dlatego, że sama bardzo przypomina kuchnię włoską.

Dominują lekkie dania na upalne dni. Dużo w nich warzyw, makaronów, ziół, sosu pomidorowego i sera ricotta. Więcej jednak niż na włoskich stołach znajdziemy ryb i owoców morza.

Maltańczycy mają też swoją własną, chrupiącą odmianę pizzy nazywaną ftira, a także niespotykany praktycznie nigdzie poza archipelagiem napój o nazwie Kinnie. Gazowany, ale zawiera o wiele mniej cukru niż cola, więc skutecznie gasi pragnienie, a gorzkawy pomarańczowo-ziołowy posmak genialnie orzeźwia. Każdy, kto przyjedzie na Maltę, musi go spróbować choć raz. Zwykle na jednym razie się nie kończy.

Siedem odsłon Malty
Wyprawa tygodnia Siedem odsłon Malty

Niewiele jest takich państw na świecie, które pomimo niewielkiej powierzchni jaką zajmują, mogą zaoferować całe mnóstwo atrakcji nawet najbardziej wymagającemu podróżnikowi. Malta kusi bogactwem kulturowym, urokliwą architekturą i błękitnymi lagunami.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.