WSZYSTKIE TRZY PRZYKAZANIA INKÓW

Potomkowie Inków

fot.: janusz

Potomkowie Inków
Wielu Peruwiańczyków marzy, by posiąść więcej, niż tylko czas. Wielu ucieka z prowincji i osiedla się w coraz bardziej pęczniejącej stolicy. Tu dopiero doznają przebudzenia.

 
Wszystkie trzy przykazania

     Swego czasu nadawałem przesyłkę do Limy, do swego peruwiańskiego przyjaciela Abla. List był gruby, więc by go właściwie ofrankować, udałem się na pocztę.

Dokąd? Do Peru? - dziwiła się panienka z pocztowego okienka. Poszperała w jakimś grubachnym notesie i zawyrokowała: - Nie ma takiego państwa!

Dzisiaj, po medialnych doniesieniach o katastrofalnych, wiosennych powodziach *) w Peru pewnie takiej riposty pocztowej urzędniczki już bym nie usłyszał.

W lutym 2017 odwiedzałem razem z synem wspomnianego druha, przyjaciela z czasu wspólnych studiów we Wrocławiu. Już trzynastogodzinny lot potężnym boeingiem z Amsterdamu do Limy był swego rodzaju przeżyciem. Wreszcie Peru.

Na sam początek Lima. Zatłoczona samochodami. Poza kilkoma dzielnicami dla bogatych byle jak zabudowana, brudna, zaśmiecona. Poza paroma kwartałami dla wybranych gołym okiem biedna.

Całe Peru jest biedne, to jedno z uboższych państw Ameryki Południowej. Powierzchnia Peru jest ponad czterokrotnie większa od obszaru Polski, natomiast ludność liczy niecałe 31 milionów. Z tej liczby aż jedenaście milionów mieszka w stolicy, w Limie.

Już drugiego dnia pobytu w Limie, zmęczony powolnym tempem pracowników recepcji w wojskowym hotelu, kelnerów, sprzedawców, także pocztowych urzędników... zapytałem przyjaciela:

Dlaczego u was wszelkie załatwianie, właściwie wszystko tak długo trwa?

Jedyne, co posiadamy, to jest czas. Dlatego staramy się z niego korzystać powoli.

Wielu Peruwiańczyków marzy, by posiąść więcej, niż tylko czas. Wielu ucieka z prowincji i osiedla się w coraz bardziej pęczniejącej stolicy. Tu dopiero doznają przebudzenia. Życie w mieście wcale nie jest lżejsze niż uprawa rolniczych tarasów na zboczach gór. Bez pracy, bez mieszkania, bez perspektyw, ale z wiarą w lepszą przyszłość?

Między zakorkowanymi samochodami przechadzają się uliczni sprzedawcy obwieszeni oferowanymi towarami. Jeden proponuje płyty cd, inny okulary słoneczne, następny ciepłą lemoniadę. W nabrzeżnych parkach lepszych dzielnic pełno pucybutów. Cinkciarze pewni obstawy swoich bossów zaczepiają turystów, epatując trzymanymi w dłoni pokaźnych rozmiarów plikami dolarów. Narkotyki są zakazane, ale handel i przemyt mają się dobrze.

Abel, Indianin, który studiował i przez osiem lat mieszkał w Polsce, znając kilka języków, bywa dorywczo tłumaczem sądowym. Często jest wzywany do procesów polskich turystów, którym obiecano szybki zarobek, za niewielką przysługę przewiezienia prezentu, „niewinnej” paczuszki dla pewnej, zaufanej osoby w Polsce. Sądy mają jeden wyrok, bez względu na tłumaczenie – osiem lat odsiadki.

Widocznie nie wszyscy wpadają, skoro proceder trwa, a Abel od wielu, wielu lat bywa sądowym tłumaczem.

Co robi Peruwiańczyk przybyły do stolicy, który w jakikolwiek sposób zaoszczędził kwotę, powiedzmy na pierwsze dziesięć tysięcy cegieł? Peruwiańczyk buduje garaż. Co wcale nie oznacza, że jest właścicielem auta. Najpierw powstaje garaż zadaszony i z przodu okratowany, a w tle pomieszczenie mieszkalne bez zbytecznego dachu. W nabrzeżnej, pustynnej strefie Peru prawie nigdy nie pada deszcz. Takie katastrofalne opady powodujące powodzie, jak wiosną tego roku trafiają się nie częściej jak co 20 lat.

W garażu, w zależności od umiejętności właściciela będzie warsztat ostrzenia noży i nożyczek, albo firma ślusarska dorabiająca klucze, albo nawet mechanika samochodowa, fryzjer lub garkuchnia. Na początku wystarczą małe inwestycje w sprzęt, byleby zacząć działalność zarobkową. Gdy taki nowy garażowiec nie ma żadnych umiejętności manualnych, za pożyczone pieniądze kupuje dwie pralki i maluje szyld „zakład pralniczy”. Ci, którym się uda, powiększają swoją nieruchomość, dobudowując piętro, jednak nadal, przynajmniej jedno pomieszczenie pozostaje bez dachu. Prawo peruwiańskie nakłada podatek na właścicieli domów dopiero wtedy, gdy posiadłość jest zbudowana do końca, co tam dokładnie oznacza, dopiero wtedy, gdy cały dom jest zadaszony. W ubogich dzielnicach trudno spotkać w pełni zadaszone domy.

A przecież Peru to kraj z bogatą, nie do końca odkrytą historią. To byłe królestwo dumnych Inków.

Inkowie panowali na terenach daleko wykraczających poza obecne Peru, a obejmujących współczesne Chile, Ekwador, Argentynę. Królestwo Inków zamieszkiwało 200 grup etnicznych, stolicą, pępkiem inkaskiego świata administracyjnego i religijnego było Cuzco. Stąd rozchodziły się brukowane (!) drogi do wszystkich prowincji. Wzdłuż wybrzeża szerokie na sześć do siedmiu metrów przez całe królestwo, rozpościerające się, użyję porównania, na długości większej niż odległość z Przylądka Północnego do Sycylii. W górach drogi były węższe, z wykutymi w skale stopniami, z licznymi tunelami. Inkowie nie znali koła, te olbrzymie przestrzenie przebywali pieszo.

Inkowie wznosili wspaniałe budowle kamienne, nieliczne są zachowane do dzisiaj. Najbardziej przez media rozreklamowane, ukryte w dżungli Andów miasto Machu Picchu, ale także wiele innych, mniej licznie odwiedzanych przez turystów Pisaq, Ollantaytambo, tajemnicze Nazca czy całe zespoły wciąż odkopywanych pustynnych piramid Cachuachi.

Każdy szczep, każde plemię inkaskie miało swoich bożków, jednakże w całym królestwie czczono Słońce i Księżyc, parę ich najważniejszych bogów. Oficjalnym kultem królestwa było Słońce, prawie równorzędnie Inkowie czcili też syna Słońca, boga stworzyciela Pachakamaq, poza centralnym Peru nazywanego Wirakocza.

Skoro kult bogów i posłuszeństwo władcy było czymś oczywistym, naturalnym, nie było potrzeby wielu dodatkowych regulacji.

Inkowie znali tylko trzy przykazania:

Nie kłam.

Nie kradnij.

Nie bądź leniwy.

W kwietniu 1532 roku przycumował do peruwiańskiego brzegu Francisco Pizarro, hiszpański konkwistador. To był początek końca. W ciągu kilku lat Hiszpanie podporządkowali sobie dumne królestwo Inków.

*) Pierwsza fala wezbranych rzek była w drugiej połowie stycznia, następna, jeszcze potężniejsza w marcu 2017. Mieliśmy szczęście być w Peru w okresie przyjaznej pogody, w lutym.

Janusz Plewniak, w marcu 2017

 

 

 

 

 

 

 

Machu Pichu
Machu Pichu
Centrum Cuzco wieczorem
Centrum Cuzco wieczorem
Peru - poza enklawami dla bogatych - jest mocno zaśmiecone
Peru - poza enklawami dla bogatych - jest mocno zaśmiecone
WSZYSTKIE TRZY PRZYKAZANIA INKÓW
Wyprawa tygodnia WSZYSTKIE TRZY PRZYKAZANIA INKÓW

Wielu Peruwiańczyków marzy, by posiąść więcej, niż tylko czas. Wielu ucieka z prowincji i osiedla się w coraz bardziej pęczniejącej stolicy. Tu dopiero doznają przebudzenia.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.