Wasze wyprawy

Albania to nie Afganistan. Spotkania z wampirami

Albania to nie Afganistan. Spotkania z wampirami

fot.: kola12

Albania- tak nieodkryta a tak bliska. Kto był, kto widział, kto coś wie?

Na promie z Korfu do Sarandy gdzieś z tyłu głowy dzwoniło mi „Albania to nie Afganistan”. Albania. Czyli co?  Tirana, Hodża, bunkry oraz 2-2 naszych piłkarzy z jedenastką Albanii gdzieś w latach 80. Jeździmy do Hiszpanii, Egiptu, Chorwacji. A ilu z nas było w Albanii? Tak bliska a zarazem daleka. Europejska a nieodkryta.

Prom- całkiem wygodny- z dwugłowym orłem na banderze zakotwiczył w porcie Saranda. I pierwsza niespodzianka- nikt nie sprawdza paszportów, nikt o nic nie pyta… wysiadasz i idziesz w swoją stronę. Przedpołudnie. Słońce pali niemiłosiernie. Kilku turystów chodzi błędnie po głównym deptaku miasta. Miejscowi siedzą na kamiennych schodach i zajadają byrek. Trzeba spróbować. W jednej z wielu budek kupujemy ten śniadaniowy przysmak. To przypominające francuskie ciastko z serowym nadzieniem smakuje znakomicie z zimnym kwaśnym mlekiem. Kosztuje kilkadziesiąt leków czyli kilka złotych. Właśnie, ceny w Albanii. Nie wiem czy jest w Europie kraj w którym podróż trzech osób taksówką na odległość ok. 50 km kosztuje niecałe 30 zł. Za trzy osoby… Trochę szwendamy się po mieście. I chyba jesteśmy atrakcją. Miejscowi zapraszają do restauracji, chcą coś pokazać, pomóc. Od tak bezinteresownie. Słabo znają angielski ale nadrabiają zaangażowaniem. Pod wieczór nadmorska promenada zapełnia się ludźmi. Dudni bałkańskie disco, czuć zapach kawy, pieczonych mięs i kukurydzy. Zaczyna się rewia mody miejscowych dam i ich partnerów. Na skrzyżowaniu policjant kieruje ruchem w jednej ręce trzymając papierosa, a w drugiej piwo. Ot taki folklor. Ruch samochodowy to oddzielny temat. W zasadzie samochód to mercedes. I koniec. Masz Merca jesteś gość. A oprócz tego Audi, Hummery, Buicki, BMW. A w oddali pod zamkiem Lekursi pasterz pasie kozy i chyba tego nie ogarnia. Kontrasty.

W drodze do Gjirokastry mijamy auto myjnie, wioski, auto myjnie, kozy, auto myjnie. Widoki ze szczytów drogi jakimi szczyciłyby się wszystkie biura podróży i ministerstwa turystyki. Potężne doliny z przylepionymi do zboczy wioskami. Wreszcie są. Bunkry. Ale jakieś takie niefotogeniczne.  Miały bronić przed obcymi albański dobrobyt… Dziś w ich cieniu chronią się kozy, a najczęściej robią za toalety… Gjirokastra- Miasto Tysiąca Schodów. Strome ulice nie ułatwiają wspinaczki do górującej nad miastem twierdzy. Miejscowy bus robiący za transport publiczny miał nas wywieść w górę miasta, wywiózł gdzieś na opłotki „metropolii”. I znów jesteśmy atrakcją. Dla nas atrakcją są domy pokryte szarymi łupkami, szwendające się koty oraz arbuzy po 20 gr za kilogram. I widoki. Majestatyczne wzgórza poprzecinane wąskimi drogami. W końcu jesteśmy w twierdzy. Nie powala architekturą czy wyposażeniem (żadnym). Ciekawostkę stanowi szkielet amerykańskiego samolotu szpiegowskiego z czasów zimnej wojny. I tylko pilota żal.

Kawałek Karaibów w Europie? Proszę bardzo- Ksamil. Biały piasek, łagodne zejście do morza i tylko tłumy turystów zakłócają rozkoszowanie się widokami porozrzucanych wysepek. Miejscowe dzieciaki dorabiają sprzedając pączki, kukurydzę, jabłka w słodkiej polewie. A może nie dorabiają tylko to ich oraz ich rodzin sposób na zarobienie jakichkolwiek pieniędzy?

Nieopodal Ksamilu leży Butrint, stanowisko archeologiczne, które w innym kraju byłoby ozdobą i świadczyło o długiej i wspaniałej historii. A tu gdzieniegdzie walają się pozostałości z czasów przed naszą erą oraz trochę bliższych. Choć z drugiej strony w dobie muzeów interaktywnych Butrint świetnie wpisuje się w ten trend. Tutaj wszystko można dotknąć a nawet wynieść.

Nawet w Albanii nie może zabraknąć poloników. W miejscowym supermarkecie na zaszczytnym miejscu stoi pudełko kakao z jednej naszej topowej firmy. Drogie.

Jaka jest Albania? Jeszcze nie zajechana turystycznie, ludzie jeszcze otwarci, chcący się dzielić swoją tradycją. Patrząc na setki rozpoczętych budów hoteli i domów na wynajem taki stan nie będzie trwał wiecznie; czyli pewnie zostanie przedłużeniem Chorwacji, Czarnogóry. Szkoda.

Na koniec wyjaśnienie dlaczego w tytule jest w „krainie wampirów”. Zauważyłem, iż w wielu domach czy w nie dokończonych budynkach wiszą na zewnątrz warkocze z czosnku. Może chronią przed wampirami? Pewnie nie, ale tak mi się skojarzyło.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.