Małopolska

Rodzinny weekend w Beskidach. Dlaczego fajnie pojechać z dzieckiem do górskiego schroniska?

Grzegorz Dzięgielewski, 21.10.2016

Weekend w Beskidach nie może się obyć bez wędrówki czerwonym szlakiem, który biegnie przez całe to pasmo

fot.: Grzegorz Dzięgielewski

Weekend w Beskidach nie może się obyć bez wędrówki czerwonym szlakiem, który biegnie przez całe to pasmo
To, co najlepsze w górach, to przestrzeń, cisza i wędrowanie. Tylko jak przekonać do tego kilkulatka, który szybko się męczy i mnóstwo rzeczy odciąga jego uwagę od natury? Spędźcie rodzinny weekend w górskim schronisku. W Beskidach fajnych miejsc na wypad z dzieckiem jest mnóstwo. My wybraliśmy Wierchomlę.

Są co prawda i wyższe i dziksze góry w Polsce niż Beskid Sądecki, ale pasmo to posiada jedną ważną zaletę - w weekend można tam relatywnie łatwo dojechać pociągiem. Po 6 godzinach podróży z Warszawy wychodzi się ze stacyjki w Rytrze, Muszynie czy Krynicy-Zdrój prosto na szlak. To miłe, kiedy ktoś (tak jak my) nie ma  samochodu, albo gdy z premedytacją nie chce go zabierać. Samochód nie do końca pasuje do gór. Kierowcę auta zawsze kusi, by wjechać nim tak daleko i tak wysoko, jak tylko się da (podczas gdy góry to domena pieszych wędrówek). Auto wymusza też powrót w miejsce, w którym się je zostawiło, czyli nici ze spektakularnych trawersów.

Widok na dolinę Wierchomli

Widok na dolinę Wierchomli, fot. shutterstock.com 

NA TEMAT:

Weekend w Beskidach dla dzieci

Beskidzkie trasy nie są długie jak w Bieszczadach, ani trudne jak w Tatrach. To dobrze, zwłaszcza, że młodszy z nas dopiero co skończył 10 lat. Smak przygody to jedno, ale od dzieciaka nie powinniśmy wymagać robienia długich przemarszy. Zapewne podoła im, ale swój pobyt w Beskidach zapamięta nienajlepiej i już więcej nie będzie chciał jechać w góry.

Beskid Sądecki, wędrówka górskim szlakiem we mgle

Beskid Sądecki, wędrówka górskim szlakiem we mgle, fot. Grzegorz Dzięgielewski 

Dlatego też nie nocujemy w ładnym hotelu w dolinie tylko wysoko w schronisku. Idealna wydaje nam Bacówka nad Wierchomlą znajdująca sie w samym środku pasma Jaworzyny Krynickiej.

Bacówka nad Wierchomlą

Bacówka nad Wierchomlą, fot. shutterstock.com 

Oto 7 zalet takiego rozwiązania

  • Już od samego początku wyjazdu ruszamy w góry. Nie mamy innego wyjścia - przed zmrokiem musimy być na 900 m n.p.m. Gdybyśmy wybrali nocleg na dole zapewne dotarlibyśmy do celu po południu i nie starczyłoby nam już dnia na wyjście na szlak. Wieczór poświęcilibyśmy na aklimatyzację lub rozmaite atrakcje Krynicy-Zdrój.

  • Rano budzimy się od razu w górach. Dzięki temu niemal cały weekend w Beskidach wykorzystujemy na chodzenie po górskich szlakach. Oszczędzamy 2-3 godziny mozolnego podchodzenia rano i tye samo na schodzenie w dół wieczorem (na wypadzie z dzieckiem to dość istotne).

  • Do najwyższego szczytu pasma (w naszym przypadku Jaworzyny Krynickiej) zwykle potrzeba pokonania 200-300 metrów wysokości, a nie 500-600 jak z doliny.  Wysiłek jest o połowę mniejszy, ale maluch będzie się tak samo cieszył z pierwszego górskiego sukcesu. 

  • Schroniska zwykle stoją u zbiegu kilku szlaków (np. do "naszej" Bacówki nad Wierchomlą prowadzi pięć dróg). Możemy więc różnorodnie układać trasy i każdego dnia wędrować innym szlakiem.

  • Nocleg w schronisku jest zazwyczaj tani i to podwójnie. Po pierwsze sama jego cena jest dość niska, nawet gdy śpimy w dwuosobowym pokoju (spartańskie warunki to także częśc klimatu gór). Po drugie, schroniska położone są dość odludnie - w pobliżu nie ma typowych wakacyjnych atrakcji jak lody, gofry i kiczowate zabawki, zwykle dość szybko drenujących kieszeń rodzica.

  • W schroniskach górskich panuje swobodna atmosfera. Dzieci odnajdą się tu wiele łatwiej niż w eleganckim hotelu. Jadalnia na dole jest wspólnym pomieszczeniem, gdzie zaraz spotkają inne dzieci. Niemal każdego schroniska w górach pilnuje wielki pies, który z pozoru wygląda groźnie, ale dla gości jest przyjazny i dzieciaki traktują go jak ogromną przytulankę. Wokół zwykle jest polana, miejsce na ognisko i inne ciekawe miejsca, które ucieszą najmłodszych. Na brak placu zabaw nie będą narzekać.

  • Nocując wysoko dużo bardziej czuje się klimat gór niż gdy wraca się za każdym razem wieczorem dół do doliny. Nawet luźniejszy dzień przeznaczony na odpoczynek spędziliśmy na tarasie z widokiem na Tatry. Na własnej skórze odczuliśmy też zmianę pogody, podczas której weekend w Beskidach w godzinę zmienił się w weekend we mgle, a najlepszym sposobem na chłód była gorąca herbata w jadalni. Wieczorem i rano bacówka była niemal pusta. To pozwoliło nam docenić piękno górskich przestrzeni bardziej niż zdobycie lekko zatłoczonej Jaworzyny Krynickiej w samo południe. 

W Tarnopolu i w Kijowie, czyli ukraińska księga zachwytów
Wyprawa tygodnia W Tarnopolu i w Kijowie, czyli ukraińska księga zachwytów

Plan zakłada cztery dni w Tarnopolu i sześć w Kijowie. Choć już w drodze wiem, że mi się spodoba, ani na chwilę nie przychodzi mi na myśl, z jak niezwykłą serdecznością się tu spotkam i jak wiele mnie zadziwi.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.