TANZANIA

Zanzibar praktycznie - co zobaczyć i jak zorganizować wyprawę na Zanzibar?

Ewa Chylak-Wińska, 29.07.2019

Kobiety odchodzą daleko od brzegu i zbierają owoce morza

fot.: www.shutterstock.com

Kobiety odchodzą daleko od brzegu i zbierają owoce morza
Marzysz o szerokiej plaży z białym piaskiem, ciepłej wodzie oceanu mieniącej się wszystkimi barwami turkusu i całych dniach spędzonych w cieniu palmy? Zaplanuj wakacje na Zanzibarze! Podpowiadamy, jak przygotować się do urlopu na tej niezwykłej wyspie.

Jest świat, w którym każdego dnia świeci słońce. Nie ma w nim zimy ani jesieni. Codziennie jada się świeże owoce, warzywa i ryby. Pływa się w ciepłym oceanie, a życie człowieka reguluje rytm przypływów i odpływów. Wszystko w harmonijnym systemie dobowym, w zgodzie z księżycem, który wcale nie przypomina sierpa, ale kołyszącą się na nocnym morzu łódź. W tym świecie mieszkałam przez cztery magiczne lata.

Niedawno wróciłam na stałe do Polski i przechodzę swoją pierwszą zimę od lat. Lubię tę ciemność, ciszę i ziąb – ale cieszę się, że nałapałam w Afryce słońca. Korzystam teraz z niego obficie, a do wyspy wracam myślami. Kto wyrusza na Zanzibar zimą, dobrze wie, co robi. Z chłodu i szarości przenosi się w bajkowo kolorowy świat. Spośród innych rajskich wysp Zanzibar wyróżnia historia, wynikająca z niej kultura suahili i… przyprawy.

NA TEMAT:

Historia Zanzibaru

Wyspą władali suahilscy królowie z dynastii Mwinyi Mkuu, Persowie, Portugalczycy, Omańczycy, Brytyjczycy. Wszyscy pozostawili po sobie wyraźne ślady. Kiedy u nas powstawały pierwsze osady Polan, w basenie Oceanu Indyjskiego panowała ożywiona wymiana handlowa. Arabscy i perscy kupcy zawijali do afrykańskich portów niesieni kaskazi – północnym wiatrem monsunowym. Ładowali towary z głębi Czarnego Lądu, po czym wracali do domów z kusi – wiatrem południowym. Ponoć jednym z arabskich statków przypłynął na wyspę słynny Sindbad z „Baśni tysiąca i jednej nocy”.

Po Persach wyspą zainteresowali się Portugalczycy – ich bytność z łatwością da się dostrzec w architekturze Stone Town. W XVII w. Omańczycy wypędzili portugalskich kolonizatorów i rozkręcili handel z całym światem. Fortuny zdobywane na niewolnikach, kości słoniowej i goździkach sprawiły, że Said bin Sultan, władca Omanu, przeniósł tu stolicę z Maskatu.

Dynastia Saidów zbudowała wiele okazałych budowli, które stoją do dziś. Do najciekawszych należy Pałac Cudów. To pierwszy budynek z elektryczną windą w całej Afryce Wschodniej. W pałacu księżniczki Salme w Mtoni mieszkał liczący setki kobiet harem sułtana. W Starym Forcie odbywał się dotąd kultowy festiwal Sauti za Busara.

Stary Fort w Stone Town
Stary Fort w Stone Town na Zanzibarze, fot. Shutterstock.com

W Kamiennym Mieście

Stone Town – dzielnica miasta Zanzibar – w 2000 r. zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To labirynt uliczek tak wąskich, że mieści się w nich skuter lub pchana ręcznie dwukółka. Stoją wzdłuż nich kamieniczki pochodzące sprzed paruset lat.

Lubiłam gubić się w tej plątaninie ulic, gąszczu turystów i Zanzibarczyków. Wśród nich są uliczni sprzedawcy kokosów dafu i chleba, uczniowie oraz kobiety okryte czarnymi buibui (zanzibarskimi czadorami). Kiedy traciłam orientację, zawsze szukałam oceanu. Azymut? Bryza morska.

W razie problemów wystarczyło zapytać o drogę do Pałacu Cudów. To jeden z kilku punktów orientacyjnych w mieście. Wysoki budynek, zbudowany przez sułtana Bargasza u schyłku XIX w., do dziś zdobi brzeg zatoki. Pałac Cudów można zwiedzać. Ekspozycja jest ostatnio dość uboga, ale warto pójść na najwyższe piętro, na taras, i spojrzeć na panoramę miasta. Widok zapiera dech w piersiach. Wieże minaretów i katedr, płaskie dachy wysokich kamienic, palmy i… ocean. Jak okiem sięgnąć – wielka, cudowna, kojąca woda.

Po odwiedzinach w Pałacu Cudów chodziłam zwykle na kawę do staruszka-kawiarza na Jaws Corner. To niewielki placyk z palmą, pełen mężczyzn w białych galabijach, zwanych tu kanzu. Gromadzą się, żeby zagrać w planszówkę keram, zjeść lukrowanego pączka od korpulentnej „mamy” i napić się kawy w drobnej filiżance za sto szylingów – zamiast espresso w kafejce za trzy tysiące.

Stone Town
Stone Town z lotu ptaka, fot. Shutterstock.com

Przyprawiony Zanzibar

Goździki, cynamon, imbir, kardamon, kurkuma, gałka muszkatołowa, pieprz i wanilia to najważniejsze towary eksportowe wyspy. Można ich posmakować podczas wycieczki na farmę przypraw. Niejednemu podróżnemu kręciło się w głowie tak od zapachów, jak i zagadek: Dlaczego ananas nie rośnie na drzewie? Czy gałka i imbir to afrodyzjaki? Gdzie suszy się goździki? Oraz co wspólnego ma maść tygrysia z cynamonem?

Zanzibarczycy namiętnie używają przypraw i warto spróbować ich lokalnej kuchni. W Stone Town najlepiej pójść najpierw na lunch do Lukmana, a wieczorem na widowiskowy grill w ogrodach Forodhani przy Pałacu Cudów.

Lukman to mała restauracja prowadzona przez kilku mężczyzn. Jest czysta, bezpieczna i fascynująca. Stołuje studentów tutejszego uniwersytetu SUZA, europejskich wolontariuszy i ekspatów – turyści zaglądają tu niezwykle rzadko. Szkoda, bo za niewielkie pieniądze spróbuje się tu wszystkiego, co jadają wyspiarze: mchichy – tutejszego szpinaku z cebulą i pomidorami, czerwonej fasoli w mleczku kokosowym, ośmiorniczki w sosie, grillowanych kalmarów, głęboko smażonych rybek, wołowiny w bulionie, placków czapati, ryżu biryani i pilawu. Posiłek popije się tradycyjnym, brunatno-bordowym sokiem tamaryndowym.

Gałka muszkatołowa
Zanzibar to królestwo przypraw. Gałka muszkatołowa jest uważana za damski afrodyzjak, fot. Shutterstock.com

Dom Freddiego Mercury'ego

Może nie każdy trafi na placyk z kawą czy do Lukmana, za to jestem pewna, że łatwo odnaleźć (domniemany) dom urodzin Freddiego Mercury’ego. Czyli Farrokha Bulsary. Mieści się na ulicy Shangani obok sklepu z pamiątkami. Ojciec słynnego wokalisty Queenu pracował jako księgowy w Pałacu Cudów. Choć jego rodzina przybyła na Zanzibar z Indii, we krwi Freddiego płynęła perska krew. Urodził się w Stone Town w 1946 r., aby po dziewięciu latach wyjechać do szkoły z internatem i na wyspę nigdy nie powrócić...

Stąd kilkuminutowy spacer zaprowadzi pod dom Tippu Tipa, między włoską knajpą Amore Mio a najstarszym hotelem na Zanzibarze, Africa House. Pyszna niegdyś kamienica teraz chyli się ku upadkowi – zamieszkują ją czynszowi lokatorzy. Tippu Tip, najpotężniejszy na wyspie handlarz niewolnikami, dwieście lat temu trzymał tu w lochach stłoczonych na sprzedaż ludzi.

Zanzibar praktycznie

Kiedy jechać

Pora deszczowa na Zanzibarze trwa od marca do czerwca. Najtłoczniej jest w lipcu, sierpniu i w okolicach Nowego Roku. Amatorzy kitesurfingu przyjeżdżają podczas monsunu: kaskazi w grudniu i styczniu lub kusi w lipcu i sierpniu.

Nurkować można przez cały rok, ale najlepiej w listopadzie i marcu (gładka tafla bez wiatrów).

Miłośnicy filmów powinni przyjechać w lipcu na ZIFF – słynny panafrykański festiwal filmowy.

Z Warszawy, Berlina lub Pragi lata KLM, Qatar, Ethiopian, Swiss. Można lecieć na  Zanzibar lub do Dar es Salaam, skąd trzeba się przesiąść w taksówkę powietrzną (15 minut pasjonującego lotu!). Taksówki oferują: Coastal, ZanAir, Tropical.

Wiza, waluta

Wizę kupuje się na lotnisku, 50 USD. 1000 TZS to niecałe 2 zł. W hotelach można płacić kartą, pobierana jest jednak prowizja 5%. W innych miejscach lepiej płacić szylingami.

Malaria, szczepienia

Dobrze mieć ze sobą żółtą książeczkę szczepień przeciw żółtej febrze. Według najnowszych badań malaria prawie nie występuje na Zanzibarze. Komary niestety są, szczególnie o zmierzchu i w nocy – trzeba spać pod moskitierą.

Gdzie na plażę

Najpiękniejsze białe plaże są w Matemwe w okolicy Sunshine Hotel. Szerokie, długie, z bezkresnym oceanem.

Ciekawe adresy

Mrembo (w suahili „piękna”) – naturalne spa celebrujące kulturę suahili (www.mrembospa.com).

Dada (w suahili „siostra”) – nazwa NGO, które aktywizuje zanzibarskie kobiety. Wyplatają one koszyki, robią naturalne mydła i olejki, egzotyczne przetwory. Produkty te sprzedaje sklep na ulicy Hurumzi (www.dadazanzibar.net).

Sasik – NGO, w którym tutejsze kobiety szyją najpiękniejsze na całym archipelagu narzuty i poszewki; sklep na Gizenga Street.

Plaża przy Livingstone Beach Restaurant – miejscowi ćwiczą tu capoeirę i akrobatykę.

Targ Darajani – owoce, warzywa, przyprawy, ryby i mięso.

Zanzibar - plaża w Matemwe
Zanzibar - plaża w Matemwe, fot. Shutterstock

Aktywności

Dostępne są za pośrednictwem każdego hotelu: Spice Tour (czyli szlakiem przypraw); snorkeling i nurkowanie w Mnemba Marine Reserve; Safari Blue (wycieczka łodziami po zatoce Menai z odpoczyn-kiem i lunchem na maleńkiej wysepce); wycieczka łodzią na Prison Island do żółwi-gigantów; kitesurfing.

Wycieczka na Pembę i Mafię

Flora i fauna Pemby (40 kilometrów na północ od Zanzibaru) od lat fascynuje badaczy. Turyści zaglądają tu rzadko. Mieszkańcy Pemby uprawiają goździki i trudnią się rybołówstwem.

Mafia (160 kilometrów na południe) to wysepka, którą otaczają zachwycające rafy koralowe z największą atrakcją okolicy, rekinami wielorybimi – najłagodniejszymi rekinami świata, z którymi można pływać. Między wyspami kursują promy i taksówki powietrzne (Coastal, ZanAir).

„Karibu”

Zanzibarczycy mają wyjątkową urodę – między innymi dzięki zawiłej historii. W większości muzułmanie, wyspiarze są łagodni i radośni, niezwykle serdeczni i gościnni. Nigdy, nawet przez maleńką chwilę, nie dali mi odczuć, że jestem intruzem. Owszem, funkcjonowałam jako mzungu – biała, czyli inna – ale moją inność Zanzibarczycy witali szerokim uśmiechem. Nic dziwnego – ich najważniejszym słowem jest „karibu”. Zapraszam.

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.