Wasze wyprawy

Albańskie katharsis

Mo2oXplorers / Albania - Qafa e Llogarasë.

fot.: arkham

Mo2oXplorers / Albania - Qafa e Llogarasë.
"Majówka" na Bałkanach to już tradycja. Co roku ruszamy w ten kipiący mieszanką kultur kocioł, by zaznać słynnej bałkańskiej gościnności. W tym roku zachwyca wciąż jeszcze dzika i niedostępna Albania.

Mirmengjesi Shqiptar!

Niechętnie opuszczamy malowniczą Macedonię, która urzeka nas pięknymi górami i zjawiskowym Ohrydem. Omiatamy, sącząc poranną kawę na tarasie, jeszcze raz tęsknym wzrokiem taflę jeziora Ohrydzkiego i ruszamy niespiesznie wspinając się na przełęcz Livada, w kierunku Albanii.

Granicę przekraczamy w Stenjë oddając się długo wyczekiwanej przygodzie w Krainie Orłów.
Kierujemy się w stronę wybrzeża, mijając Korçë, dokąd wiedzie cieplutki jeszcze asfalt, wyrąbany beznamiętnie przez góry. Jak grzyby po deszczu wyrastają pierwsze bunkry - scheda po niechlubnej, słusznie już minionej, epoce panowania paranoidalnej dyktatury Envera Hodży.

W deszczu obieramy kurs na Përmet gdzie naszą uwagę od podziwiania albańskich przełęczy odwraca próba skoncentrowania się czymś, co kiedyś było chyba asfaltem. Na wysokości Petran uśmiecha się do nas słońce ukazując piękno Albańskich gór. Wieczorem odbijamy sobie trudy przeprawy przy lokalnym piwie Birra Korça.

W stronę wybrzeża.

Nazajutrz Përmet budzi się skąpany w słonecznej łaźni. Wracamy do Benjë zobaczyć Ura e Kadjut i baseny termalne. Po 40 minutach w siarkowej łaźni, z wielkim oporem wynurzamy aby obrać kierunek na wybrzeże. Przez Këlcyrë i Tepelenë wskakujemy do Gjirokastër, by zwiedzić kamienną twierdzę i rodzinne miasto Envera Hodży.

Słońce sprzyja, więc ochoczo wijemy się serpentynami w górę Qafa e Muzinës zaglądając do geologicznego fenomenu - Syri i Kaltër oraz do Mesopotam, gdzie znajduje się jedna z najstarszych, bizantyjskich cerkwi wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Albańska riwiera.

Kolejnego dnia zwiedzamy Butrint - starożytną osadę Iliryjską i udajemy się na zasłużony odpoczynek w jednej z wielu tutejszych turkusowych zatoczek morza Jońskiego. Dokoła pustka i cisza. Tylko my i szum morza. Woda opina się wokół ud, pasa i tułowia, by w końcu objąć ramiona i twarz lodowatą klamrą. Krew zastyga. Powietrze w płucach zmienia objętość, chcąc rozsadzić wnętrzności. Otwieram oczy. Krystalicznie czysty błękit wypełnia mnie na wskroś. Katharsis. Po przełyku toczy się gorąca fala rakiji. Jak magma zastyga na zlodowaciałych ściankach żołądka, wpompowując we mnie ponownie słowiańskie życie.Krew nabiera charakterystycznego smaku i należytej prędkości. Czuję, że żyję.

Rytmiczny szum morza i złote refleksy słońca radośnie wdzierają się przez uchylone drzwi. Budzą mimo ambitnego planu pospania dziś dłużej. Tradycyjną poranną kawę pijemy na tarasie. Zapach słonej bryzy miesza się z aromatem świeżego drzewa cytrynowego i świeżo zaparzonej zalewajki. Bezchmurne niebo wróży długo wyczekiwaną, bałkańską rajzę.

Pakujemy się niespiesznie i wyruszamy w blasku solarnej glorii.
Wracamy do Porto Palermo by zwiedzić twierdzę Ali Paşhy, zaliczamy cudną przełęcz Llogara, park archeologiczny Apollonia (pozostałości kolonii Koryntu), monastyr Adrenica i obieramy drogę do miasta "tysiąca okien" - Beratu, który zachwyca i nocą.

Przeklęte góry "Przeklęte"

Nad ranem wspinam się do widowiskowo położonej, Kisha e Shën Mehillit i stamtąd podziwiam panoramę uroczego miasta. Podjeżdżamy pod samą twierdzę skąd roztaczają się oszałamiające widoki na Berat i kanion rzeki Osum oraz okoliczne góry. Przed południem ruszamy w kierunku Albańskich gór "Przeklętych" (Prokletje). Tiranę omijamy szerokim łukiem, zaglądając za to do Kruji by następnie obrać kierunek na Szkodrę. Ziedzamy tu Kalaja e Rozafës i pobliski Ura e Mesit - kamienny, turecki most z 1768r.

Stabilna, słoneczna pogoda zachęca do wypadu w kierunku Parku Narodowego Theth. Nad wjazdem w dolinę zbierają się chmury i raz po raz, trasę do Bogë zrasza przelotny deszcz. Rozpościera się stąd piękny, nakrapiany zalegającym jeszcze śniegiem widok na góry Prokletje. W drodze powrotnej łapie nas ulewa.

Cali przemoczeni, ale jakże zachwyceni Albanią przekraczamy granicę Albańsko/Czarnogórską w Božaj i udajemy się dalej w kierunku jez. Szkoderskiego aby zaznać w końcu długo wyczekiwanego wytchnienia na piaskach Czarnogórskiej riwiery.

Jestem przekonany, że wrócimy tu ponownie w przyszłym roku, nadrobić zaległości...

Więcej o naszych wyprawach znajdziesz na:

www.facebook.com/Mo2oXplorers

Mo2oXplorers / Albania - Gjirokastër
Mo2oXplorers / Albania - Gjirokastër
Mo2oXplorers / Albania - Syri i Kaltër
Mo2oXplorers / Albania - Syri i Kaltër
Mo2oXplorers / Albania - Albańska riviera
Mo2oXplorers / Albania - Albańska riviera

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.