Aktualności

W 30 dni przeszedł 600 km. Krzysiek Story pokonał w pojedynkę dwa trudne szlaki Europy

kt, 19.10.2018

Krzysztof Story na mecie Cape Wrath Trail

fot.: Archiwum prywatne / Krzysztof Story

Krzysztof Story na mecie Cape Wrath Trail
45 dni w podróży, 30 – na szlaku. 600 km wędrówki i 27 km przewyższenia. Wyprawa „Two Trails, Two Worlds” dobiegła końca. Krzysiek Story pokonał w pojedynkę jedne z najtrudniejszych szlaków Europy – GR 20 na Korsyce oraz Cape Wrath Trail w Szkocji.

Krzysztof Story ma 24 lata i odwiedził już ponad 30 krajów na 3 kontynentach. W tym roku postawił sobie kolejne wyzwanie – przemierzyć w pojedynkę dwa szlaki piesze uznawane za jedne z najtrudniejszych w Europie.

GR 20 przecina niemal całą Korsykę i mierzy ok. 200 km, z kolei Cape Wrath Trail znajduje się w Szkocji i rozciąga się na długości ok. 370 km.

28 września Krzysiek poinformował na swoim fanpage’u Story of a Life, że wyprawa zakończyła się sukcesem.

NA TEMAT:

GR 20

15 sierpnia Krzysiek wylądował na Korsyce. Pierwszy etap jego wyprawy „Two Trails, Two Worlds” miał trwać dwa tygodnie. Zadanie niełatwe – szlak GR 20 dedykowany jest wprawionym wędrowcom. Prowadzi przez górzysty teren, a trzeba ze sobą dźwigać prowiant i spore zapasy wody. Temperatura potrafi dać się we znaki.

– Upały, upały, upały. Taka to Korsyka. GR 20 prowadzi linią wododziału przez wyspę. Woda jest wiec rzadko, najczęściej na koniec i początek dnia. Trzeba nosić. I pić. Ja nie spodziewałem się, że jestem w stanie pochłonąć 7 litrów wody dziennie. A tu proszę – relacjonował na swoim fanpage’u.

Krzysiek od razu wziął się do roboty – nie było czasu na plażowanie. Już następnego dnia po wylądowaniu zdobył swój pierwszy dwutysięcznik na tej francuskiej wyspie. Monte Corona wznosi się na wysokości 2144 m n.p.m. – Nie wiem czy GR 20 jest najtrudniejszym szlakiem w Europie. Za to na pewno jest jednym z najbardziej widokowych – informował.

Krzysiek nie szedł na łatwiznę. Piątego dnia postanowił odbić z trasy, żeby wdrapać się na najwyższy szczyt Korsyki – Monte Cinto (2706 m n.p.m.). Podstawowa wersja GR 20 omija także Monte d’Oro (2389 m n.p.m.), ale Krzysiek nie wybrał przecież najprostszego wariantu. Zdobył i tę górę.

Krzysztof Story na szczycie Monte Cinto
Krzysztof Story na szczycie Monte Cinto, fot. Archiwum prywatne / Krzysztof Story

Dotarcie do Vizavonny zajęło mu siedem dni. Miasteczko wyznacza połowę szlaku i jest jedynym miejscem, gdzie można uzupełnić zapasy przed wędrówką południową częścią Korsyki.

Na przejście GR 20 Krzysiek Story potrzebował dwunastu dni. Ale te 200 km szlaku i 20 km podejść to dopiero połowa wyprawy. Czas przenieść się do innego świata – bardziej wietrznego i deszczowego...

Cape Wrath Trail

Cape Wrath Trail w Szkocji to zupełnie inna historia. Podstawową różnicą jest kwestia nawigacji i logistyki. W przeciwieństwie do GR 20 szkocki szlak nie jest wyznakowany w terenie. Trzeba zaprzyjaźnić się z mapą i kompasem. Poza tym pogoda w Wielkiej Brytanii jesienią lubi płatać figle i nie zawsze sprzyja wędrowcom.

10 września Krzysiek wylądował w Glasgow, skąd od razu ruszył do Fort William. To właśnie tam Cape Wrath Trail ma swój początek. Prognozy nie były zbyt obiecujące – szanse na przejście szlaku suchą stopą były nikłe.

Na rozgrzewkę Krzysiek zdobył Ben Nevis – najwyższy szczyt Szkocji. Widoki przesłoniła gęsta mgła, a entuzjazm studził nieco rzęsisty deszcz. Ale prawdziwa przygoda miała się dopiero zacząć.

Krzysztof Story
Czasami trzeba było przekraczać rzeki, fot. Archiwum prywatne / Krzysztof Story

W cztery dni Krzysiek pokonał ok. 100 km. – Może i jest trudno i pada średnio 16 razy dziennie. Może i moje buty naprawdę już nigdy nie wyschną. Ale jest też naprawdę niebrzydko! Aparatu nie wypuszczam z ręki, oby starczyło kart pamięci. Krajobrazy jak z Władcy Pierścieni Tolkiena – meldował z Shiel Bridge.

Krzysiek nie ukrywał, że łatwo nie było. Miał nawet chwile zwątpienia – po dwóch dniach wędrówki zastanawiał się, czy nie przecenił swoich możliwości. Czasami musiał maszerować po kolana w błocie, trzeba było też przekraczać rzeki, co po obfitych opadach bywało ryzykowne. Cały trud wynagradzały jednak niesamowite widoki.

Krzysztof Story
Cape Wrath Trail, fot. Archiwum prywatne / Krzysztof Story

Krzyśka zachwycał również kompletny brak cywilizacji. Zero zasięgu, spotkania na szlaku też można policzyć na palcach jednej ręki. – Szczerze, w absolutnie paskudnej pogodzie, przy wezbranych rzekach, człowiek się zastanawia: po co ja to właściwie robię? Ale potem na chwilę wychodzi słońce – pisał po dwunastu dniach wędrówki.

Latarnia morska na Cape Wrath, czyli meta szlaku, ukazała się jego oczom po 16 dniach i 370 km marszu.

Łącznie wędrował 30 dni i pokonał ok. 600 km. Będzie o czym opowiadać! Śledźcie jego fanpage i bloga Story of a Life, gdzie będzie informował o pokazach i prelekcjach.

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.