Wasze wyprawy

Beskid Niski: Urwany szlak w Wysowej

Wysowa Zdrój położona jest w rozległej kotlinie otoczonej wzgórzami Beskidu Niskiego

fot.: Magdalena

Wysowa Zdrój położona jest w rozległej kotlinie otoczonej wzgórzami Beskidu Niskiego
Wysowa Zdrój położona jest w rozległej kotlinie otoczonej wzgórzami południowo-zachodniej części Beskidu Niskiego, tuż przy granicy ze Słowacją.

Miejscowość położona jest w dolinie rzeki Ropy. Otaczają ją góry Beskidu Niskiego ze szczytami: Ostry Wierch (930 m npm.), Cegiełka (805 m npm.), Jawor (723 m npm.) Wysota (784 m npm.), Jaworzynka (869 m npm.), Kozie Żebro (842 m npm.) i Gródek (712 m npm.). Góry te porośnięte są starymi bukowo-jodłowymi lasami, które wpływają na specyficzny mikroklimat Wysowej, która jest uzdrowiskiem.

Jak się dowiedziałam, tradycje leczenia uzdrowiskowego w Wysowej Zdroju sięgają XVIII w. Okres świetności kurortu przypadł na przełom XIX i XX w. Niestety zniszczenia I-szej i II-giej wojny światowej zniweczyły tamte osiągnięcia. Później powodzenie Wysowej jako uzdrowiska przechodziło okresy mniejszej i większej popularności. Obecnie funkcjonująca baza uzdrowiskowa powstała w okresie powojennym i niestety nie jest zbyt obfita. A szkoda, bo to naprawdę urokliwe miejsce. Gdyby powstało więcej sanatoriów, pensjonatów, a może nawet tak popularnych ostatnio ośrodków SPA, Wysowa na pewno stałaby się miejscowością, którą odwiedzałoby o wiele więcej kuracjuszy.

Leczy się tutaj choroby układu oddechowego, pokarmowego oraz moczowego. Skarbem Wysowej są naturalne źródła mineralne leczniczych wód o nazwach Słone, Józef I, Józef II, Aleksandra, Henryk, W-12, Anna, Franciszek, W-15, W-16, Bronisław, W-19, W-20, Franciszek, Henryk, Aleksandra (większość z nich to szczawy wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowe oraz węglowodanowo-sodowo-wapienne). I co ciekawe, ich ujęcia są ogólnodostępne, co oznacza, że wody te możemy kosztować bez żadnych opłat. Ujęcia znajdują się w Parku Zdrojowym w samym centrum miejscowości. Jeśli chcemy sie ich napić, po prostu musimy wziąć ze sobą jakieś naczynie i napełnić je prosto z ujęcia. Jak przeczytałam w ulotkach: wysowskie wody mineralne zobojętniają kwas solny w żołądku, zmydlają tłuszcze, mają właściwości odczulające i przeciwzapalne, ożywiają i wspomagają przemianę materii. Na bazie tych wód w Wysowej produkuje się wodę mineralną „Wysowianka” (dostępna w okolicznych sklepach spożywczych).

Nad miejscowością góruje sanatorium „Biawena” – budynek o charakterystycznym kształcie piramidy (podobną architekturę mają sanatoria w Ustroniu). Nie byłam w środku, ale z zewnątrz widać, że lata świetności ma już za sobą. Innym dużym sanatorium jest „Glinik”.
Wizytówką jest Zakład Przyrodoleczniczy, w którym można skorzystać z różnorodnych zabiegów leczniczych, takich jak kąpiele mineralne, masaże podwodne, natryski, inhalacje, okłady borowinowe. Polecane są też zabiegi laserowe, a nawet psychoterapia, muzykoterapia, ziołolecznictwo i hipoterapia. Niewątpliwie można tutaj podreperować swoje zdrowie. Tym bardziej, że miejscowośc jest naprawdę cicha i spokojna – przynajmniej we wrześniu, kiedy ja tam byłam.

Szukając miejsca, gdzie można coś przekąsić, warto zajrzeć do Karczmy Regionalnej „Gościnna Chata”. Tam można spróbować specjałów kuchni łemkowskiej. Drewniany budynek karczmy ma tradycyjny wystrój.

Na skraju Parku Zdrojowego znajduje się odkryty basen, który prezentuje się całkiem nieźle (niestety, jak już pisałam, byłam tam we wrześniu, więc już po letnim sezonie).

Ale ja nie przyjechałam do Wysowej, aby skorzystać z zabiegów przyrodoleczniczych. Ja chciałam pochodzić po górach. Wokół jest wiele wytyczonych szlaków turystycznych. Jedne z nich to trasy spacerowe (znakomite dl kuracjuszy), inne trochę trudniejsze. Liczne szlaki prowadzą na najwyższe szczyty Beskidu Niskiego, m.in. na Lackową (997 m n.p.m.).

Bardzo blisko Wysowej są dwa miejsca, gdzie można przekroczyć granicę ze Słowacją. Pierwsze z nich znajduje się na szlaku turystycznym prowadzącym z Wysowej do Cigel’ki, drugie na drodze z uzdrowiska na południe przez Blechnarkę do Stebnickiej Huty. To drugie prowadzi praktycznie cały czas po płaskiej powierzchni, więc mogą się na taki spacer wybrać osoby mające trochę gorszą kondycję. Po drodze można zobaczyć przydrożne kapliczki, a w samej Blechnarce piekną cerkiew Świętych Kosmy i Damiana ( z XIX wieku). Blechnarka to połemkowska wieś, do niedawna działało tu przejście graniczne ze Słowacją (dla pieszych, rowerzystów i narciarzy). Wieś jest położona w pięknej dolinie która kończy się Przełęczą Wysowską i granicą Polski.

Wybrałam się na pieszą wycieczkę okolicznymi szlakami. Ruszyłam zielonym szlakiem w kierunku góry Cegiełki. Do granicy polsko-słowackiej to około 40 minut marszu. Rozczarowałam sie nieco, bowiem trasa cały czas prowadziła pośród drzew, więc nie można było podziwiać żadnych krajobrazów. Dodatkowo dzień wcześniej padał deszcz, więc wspinając się szlakiem nierzadko ślizgałam się na ścieżkach. Przejście graniczne minęłam prawie niezauważalnie. Zeszłam z granicy w dół do słowackiej miejscowości Ciegel’ka. Była niedziela, więc nie widac było żywego ducha. Ale lokalne knajpy (wyglądające jak z lat 70. zeszłego wieku) były otwarte.
Powróciłam o przejścia granicznego i aby nie wracać do Wysowej tą samą drogą wybrałam czerwony szlak biegnący wzdłuż granicy w stronę przełęczy Wysowskiej. Na początku mogłam podziwiać słowacką stronę, ale potem szlak wchodził w las, więc znów zero krajobrazów. To najbardziej rozczarowało mnie w tej części Beskidu Niskiego – ja jednak wolę wedrować po takich szlakach, z których roztacza się piękny widok.
Droga prowadziła raz trochę w dół, to znów nieco pod górę, cały czas wzdłuż granicy poslko-słowackiej. Czas mijał, szłam i szłam, nie mijałam żadnych drogowskazów. Z mapy wynikało, że już niedługo powinnam zneleźć się na Przełęczy Wysowskiej. I nagle bardzo niemiła miespodzianka. Nie wiedziałam, że coś takiego możliwe jest na polskich górskich szlakach (w ogóle na szlakach). A mianowicie przede mną zobaczyłam drogę prawie pionowo spadająca w dół. To był wyznaczony czerwony szlak! Dla mnie niemożliwym było zejście po takiej stromiźnie. Robiło się coraz ciemniej. Nie mogłam wrócić do przejścia granicznego, trzeba było iśc do przełęczy. Ale jak??? Zbyt stromo! W końcu postanowiłam wrócić kilkanaście metrów, opuścić szlak i po zboczu wśród krzaków zejść jakoś w dół i dojść do szlaku poniżej tej stromizny. Ciekawa jestem, czy ktoś jeszcze miał podobną przygodę na tym szlaku? A wystarczyło przymocować do rosnących drzew jakąś linę albo drewniane żerdzie, i wtedy przytrzymując się nich, można byłoby zejść po stromym zboczu. Ale niestety nic takiego nie było.
Potem prawie biegiem, bo już naprawdę robiło się późno, doszłam w końcu do przełęczy. Stamtąd do Wysowej prowadziła prosta droga przez Blechnarkę (już wcześniej przeze mnie rozpoznana). Ale to było przeżycie!

Jeśli komuś znudzi się Wysowa, to może pojechać nad zbiornik Klimkówka (zwane jeziorem Klimkowskim, gdzie były kręcone sceny do filmu „Ogniem i Mieczem”), zwiedzić Biecz, Gorlice, skansen w Szymbarku albo przez przejście samochodowe ze Słowacją w Koniecznej (odległe o 22 km) pojechać do Bardejova (urokliwe miasteczko z przepięknym rynkiem).

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.