Wasze wyprawy

Bezdomna rzeczywistość San Francisco

Protest z okazji Labor Day, San Francisco 3 września 2018 r.

fot.: haniap

Protest z okazji Labor Day, San Francisco 3 września 2018 r.
Jedno z najbogatszych miast świata jest równocześnie jednym z tych, które bezskutecznie próbują sobie poradzić z potężnym problemem nierówności ekonomicznej.

Do San Francisco trafiam na początku września, akurat wtedy, gdy przypada amerykańskie Święto Pracy, Labor Day (w tym roku 3 września). Tego dnia na Union Square gromadzi się wiele osób protestujących przeciwko zbyt niskim zarobkom. Pod hasłem „One Job Should Be Enough” chcą uświadomić włodarzy miasta, że koszty życia w San Francisco, doprowadzając do sytuacji, w której trudno się tu utrzymać z przeciętnej pensji, zmuszają coraz więcej ludzi do zamieszkania na ulicy.

W liczącym 884 000 mieszkańców San Francisco około 7500 osób to ludzie bezdomni, z czego 4000 mieszka w prowizorycznych namiotach na ulicach miasta, pozostali zaś w miejskich przytułkach. Zdecydowana większość to osoby wykluczane przez społeczeństwo: uzależnione od alkoholu lub narkotyków, chore psychicznie, nosiciele HIV, osoby LGBT. Jak pokazują ankiety przeprowadzone wśród bezdomnych, sporą grupę stanowią mniejszości etniczne – aż 34% to Afroamerykanie, 22% osoby o pochodzeniu latynoskim. I choć miasto przeznacza 250 milionów dolarów rocznie na pomoc bezdomnym, to ich liczba nie maleje. Przeciwnie, w 2017 r. w samej Kalifornii problem bezdomności dotknął o 14% więcej osób niż rok wcześniej. Nic dziwnego – mimo że mieszkańcy San Francisco zamieszkują jedno z najbogatszych i najszybciej rozwijających się miast Stanów Zjednoczonych, koszty życia i przede wszystkim astronomiczne ceny wynajmu i kupna mieszkań powodują, że coraz mniej z nich może pozwolić sobie na życie w tym regionie.

Powodów tej sytuacji jest wiele. Jednym z wymienianych jest stały napływ nowych pracowników, których przyciągają intratne pozycje w branży IT. Od 2010 r. do dzisiaj stosunek miejsc pracy do lokali mieszkalnych zmieniał się na niekorzyść tych ostatnich i osiągnął poziom 8 do 1. Przewiduje się, że do 2040 roku potrzeba będzie dodatkowych 660 000 mieszkań. Innym problemem jest restrykcyjne lokalne prawo budowlane, które nie tylko nie pozwala na stawianie w większości dzielnic budynków wyższych niż 40 stóp (ok. trzypiętrowych), ale daje możliwość rezydentom na blokowanie lub opóźnianie inwestycji, które w ich mniemaniu zagrażają ich interesom.

Obecnie dochodzi do sytuacji, w której 46% mieszkańców miasta myśli o wyprowadzeniu się do innych regionów Stanów Zjednoczonych, w wielu mieszkaniach adaptuje się przestrzeń wspólną na pokoje dla sublokatorów (taki pokój kosztuje jedyne 1100 $ na miesiąc w porównaniu z przeciętną stawką 3300 $ za kawalerkę), a 6-cyfrowe roczne dochody (czyli minimum 100 000 $) plasują gospodarstwa domowe wśród średnio zarabiających. Wystarczy też spojrzeć na ilość osób oczekujących na miejsca w przytułkach dla bezdomnych – w br. było to ponad 1000 osób – żeby uświadomić sobie, że bezdomność w San Francisco to nie wybór, a konieczność.

Prób rozwiązania sytuacji było już kilka. Tegoroczne wybory na burmistrza miasta (po tym jak poprzedni zmarł na zawał serca) mogą być okazją do podjęcia bardziej zdecydowanych działań. Bezwzględnie potrzeba nowych inwestycji budowlanych w całym regionie zatoki San Francisco. Za nimi powinno iść rozbudowanie systemu transportu publicznego, przede wszystkim BART (Bay Area Rapid Transport), kolejki kursującej od San Jose na południu po Oakland i Berkeley po drugiej stronie zatoki. Trudno ocenić, na ile efektywne okażą się te działania.

A co z turystami? Dla nich zawsze będzie tu miejsce. W końcu to w San Francisco narodziła się idea Airbnb, stąd wywodzą się Uber i Lyft. Pomysłowość mieszkańców tego miasta, którzy próbują przetrwać tu kolejny dzień, sprawia, że życie innych osób na świecie staje się łatwiejsze.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.