Wasze wyprawy

Cividale del Friuli - miejsce, gdzie diabłu powiedziano dobranoc.

Most Diabła w Cividale del Friuli

fot.: BIMSI

Most Diabła w Cividale del Friuli
Podczas jednej z moich żeglarskich wypraw w oczekiwaniu na dobrą pogodę, wybrałam się do uroczego miasteczka w Lombardii. Cividale del Friuli. Niewielka aglomeracja położona jest u stóp Alp Julijskich, pośród soczyście zielonych winnic.

Przy parkingu na Piazza della Resistensa stała ogromna tablica, obrazująca plan miasta i skrót jego dziejów. Bogaty opis zdarzeń i zabytków oraz to, że miasteczko wpisane jest na listę dziedzictwa UNESCO zaintrygowało mnie. Zbudował je Juliusz Cezar w 52 r. p.n.e. i nazwał Forum Julii. Przez tysiąclecia pełniło ono wiele funkcji, ale najsłynniejsza to założenie tutaj przez Lombardczyków jednej ze swoich pierwszych stolic oraz przeniesienie tu z Akwilei centrum religijnego autorytetu. Po przekroczeniu bramy miasta poczułam się całkiem jak w innych czasach i wsiąkłam w ten klimat. Via Borgo di Ponte (ulica mostowa) prowadzi właśnie do mostu, który łączy oba brzegi rzeki Natisone. Most wznosi się na 22 metry nad wąwozem a jego filary oglądane z góry, czy z dołu są jednakowo imponujące.  Mimo szalejącej nad wybrzeżem Morza Adriatyckiego Bory (silny wiatr z północy) tu mocno świeciło słońce i tylko niewielki zefirek poruszał młodymi drzewami obrastającymi przeciwne zbocze wąwozu. Zatrzymałam się na moście, na który wjazd sterowany jest światłami w jednym kierunku.  Po obu stronach drogi przez most przechadzali się nieliczni turyści (mimo uroku, widać, że miasto jeszcze nie jest zbyt zatłoczone), którzy wychylali się niebezpiecznie, aby podziwiać środkową podstawę mostu. Stanowi ona namacalny dowód na ziarno prawdy w miejscowej legendzie. Nie wspomniałam jeszcze, że most nazywa się Ponte del Diavolo, czyli Diabelski Most.

Mieszkańcy Cividale del Friuli opowiadają, że w czasach starożytnych ich przodkowie zebrali się, aby uradzić jak zbudować kamienny most, który połączyłby obie strony rzeki Natisone. Nie mogli jednak w żaden sposób dojść do zgody i poprosili o pomoc diabła. W tamtych czasach to była normalna sprawa prosić o wsparcie siły nadprzyrodzone. Diabeł zgodził się im pomóc jednak w zamian zażądał pierwszej osoby, która przejdzie po moście. Mieszkańcy ochoczo się zgodzili, skoro miało im to zaoszczędzić pracy i załatwić sprawę budowy. Sama matka diabła doglądała budowy i dołożyła nawet z fartucha jako symbol układu ogromny głaz, który do tej pory stanowi podstawę środkowego filara. Most powstał w jedną noc. Następnego dnia diabeł poprosił o zapłatę. Mieszkańcy mieli już jednak plan. Pierwszym, który przekroczył most był kot! Bardzo zły i zawiedziony diabeł chciał zniszczyć most, ale mieszkańcy na końcu ustawili krzyż i odcięli mu drogę.  Historycy twierdzą, że pierwszym mostem w Cividale del Friuli był most drewniany. Dopiero w XV wieku powstał most kamienny zaprojektowany przez Jacopo Daguro da Bissone. Mi jednak zdecydowanie bardziej podoba się wersja z diabłem. No i jest jeszcze głaz, który stanowi niezaprzeczalny dowód tej historii.

Po miasteczku przechadzałam się kilka godzin podziwiając średniowieczne uliczki, zaułki, scenerię zejść do rzeki Natisone. Na niewielkim i przez to bardzo przyjaznym Piazza Paolo Diacono, który jest centralnym miejscem miasteczka i otrzymało nazwę na cześć lombardzkiego pisarza i historyka z XVIII w. gromadzą się ludzie, aby podziwiać Fontannę z Dianą i czterema głowami lwa.

W Informacji Turystycznej, dowiedziałam się, że w barze Ipogeo mogę poprosić o klucz do tajemniczego miejsca, które znajduje się pod Ponte del Diavolo. Zaskoczona taką wiadomością ochoczo udałam się we wskazane miejsce. Faktycznie, dostałam klucz i od razu do mnie dołączyło się kilkoro turystów. Wszyscy chcieli zejść pod most i obejrzeć magiczne groty. Nikt nie zna ich prawdziwego znaczenia. Istnieją teorie, że służyły kiedyś jako więzienie, jako żydowskie łaźnie, miejsce schadzek a nawet celtyckie miejsca pochówku. Tajemniczości dodają trzy wykute w skale twarze. Zwiedzanie jest samodzielne, więc i przypuszczenia można snuć na własną rękę.  Stałam zafascynowana i ponownie podziwiałam wejście do grot i urokliwy wąwóz.

W dole wartko płynęła płytka rzeka poprzecinana wysepkami usypanymi z piasku i kamieni. Na dół prowadzą dość strome schody, ale obyło się bez kontuzji. Brzeg był kamienisty i dość bogato porośnięty krzewami, za to z mnóstwem dogodnych miejsc na pikniki. Woda w rzece zimna, co w lipcowym upale było tylko jej atutem a efekty dźwiękowe zapewniał szum wody i ptaki, które śpiewały z niegasnącym entuzjazmem. Teraz pozostało tylko podziwiać. Domy i kościelne wieże usadowione na szczycie kamiennych klifów. Pnące się po ścianach budynków dzikie wino razem z kwiatami i krzewami na skalach sprawiają wrażenie zamku Śpiącej Królewny, obrośniętego przez 100 lat jej spania. Wypatrzyłam dwa tarasy ukryte w tym gąszczu, a na jednym z nich młodą kobietę zapatrzoną w dal. Zawsze sobie wyobrażam, jak magicznie byłoby pomieszkać w takim miasteczku poza sezonem. Poczuć zatrzymanie czasu i cofnąć się o kilka wieków wstecz, zanurzyć w senną atmosferę udzielającą się wszystkim w porze włoskiej sjesty. Marzenia przerwał głód i chęć skosztowania lokalnych specjałów. Największym z nich według mnie są Cjarsons. Z wyglądu przypominały pierogi, ale ze składu kopytka, gdyż mąka zmieszana była z ziemniakami. Hitem jednak było nadzienie. Serek ricotta z kakao i kandyzowanymi owocami. Po ugotowaniu posypywane je wędzoną ricottą i posypywano cynamonem! Zawibrował mój telefon i wpadła mi właśnie informacja, że wiatr się uspokoił, można płynąć! Strasznie się jednak cieszę, że trochę dłużej powiała Bora, bo dzięki niej miałam niesamowitą okazję odnaleźć ten nieoszlifowany klejnot Włoch.

Magdalena 

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.