Wasze wyprawy

Degustacja sycylijskiego wina w Tenuta Regaleali

Widok na pola winnicy

fot.: Agnieszka84

Widok na pola winnicy
Odwiedzając Włochy, grzechem jest nieskosztowanie wina z lokalnej winnicy. Podczas naszego ostatniego pobytu, ze względu na napięty grafik rejsu, nie było nam dane zobaczyć typowej produkcji włoskiego wina.

Tym razem marzymy, żeby odwiedzić winnice tuż przy Etnie, które słyną z wyrabiania win o specyficznym aromacie. Niestety odległość pomiędzy Cefalù a wulkanem jest zbyt duża, by pogodzić kilka godzin we winnicy, i zwiedzanie Taorminy/Catanii w ciągu jednego dnia. Szczęście się do nas uśmiecha i znajdujemy winnicę położoną jedyne półtorej godziny od nas. Wsiadamy do naszego jeep’a i udajemy się w głąb serca Sycylii.
Mamy okazję podziwiać włoską autostradę, która wije się przez góry Madonie i liczne położone tam tunele. W pewnym momencie zaczynamy wątpić po raz kolejny w umiejętności naszej nawigacji. Jedziemy wąską wyboistą drogą, nie napotykając żadnych śladów cywilizacji. Zaczynamy się martwić o nasz bak, tak na wypadek, gdyby potwierdziły się nasze najgorsze przypuszczenia. Gubimy się kilkakrotnie.Po przejechaniu kolejnych kilometrów dostrzegamy majaczące w oddali turbiny wiatrowe. Bierzemy to za dobry znak. W międzyczasie droga robi się jeszcze węższa, bardziej kręta i pozbawiona nawierzchni w wielu miejscach. „GPS prowadzi nas na koniec świata, gdzie czeka nas pewna śmierć głodowa”-wszyscy myślimy to samo. Na ostrym zakręcie mija nas wreszcie jakieś auto. Ignorując fakt, że prawie się zderzyliśmy, cieszymy się, że zobaczyliśmy w końcu drugiego człowieka.
Mijamy znak na Valledolmo, co dodaje nam otuchy, gdyż pamiętam, że winnica leży dość blisko tego miasteczka. Docieramy do skrzyżowania, na którym wyraźnie widnieje informacja: „ Tenuta Regaleali” skręt w prawo. Głośny okrzyk naszej radości roznosi się po okolicznych polach.
Wjeżdżamy na posiadłość winnicy i znajdujemy dogodny parking w cieniu. Kiedy wysiadamy z samochodu uderza nas cudowna cisza tej okolicy i niekończące się pola winogron pod błękitnym sycylijskim niebem. W głowie próbuje układać po włosku, co chcę powiedzieć, kiedy wejdziemy do środka. Tak naprawdę przyjechaliśmy tu w ciemno. Na stronie internetowej widniał numer telefonu, pod który należało zadzwonić, by umówić się na oficjalne zwiedzanie i degustację wina oraz lokalnych serów. Nasz telefon nie działał i zdaliśmy się na łaskę losu.
 
Najwidoczniej na naszych czołach napisane  jest „ stranieri”(obcokrajowcy), bo szybko zostajemy powitani krótkim „Hello!”. Czuję ulgę, bo jakoś w danym momencie nie mam ochoty udowadniać moich językowych zdolności. Starszy mężczyzna mówi, że jest mu przykro,ale dziś nie ma wystarczającej grupy na zwiedzanie i kosztowanie lokalnych wyrobów. My szybko uspokajamy go, że rozumiemy i pytamy, czy możemy chociaż pospacerować po okolicy i kupić kilka butelek wina. Do konwersacji włącza się młody Włoch, który zgłasza swój wolontariat “do opieki” nad nami. Jesteśmy miło zaskoczeni. Okazuje się po chwili, że jego narzeczona pochodzi ze San Francisco, gdzie on spędził dość dużo czasu, studiując enologię. Teraz w pełni rozumiemy jego sentyment do Ameryki.
 
Siadamy na ławeczce w rogu dziedzińca, gdzie na środku znajduje się ogromne drzewo magnolii. Po chwili delektujemy się schłodzoną butelką wina Rosé, ulubionym gatunkiem założyciela Tenuta Regaleali. Słyszymy historię początków winnicy i obietnicę jej właścicieli, co do utrzymania równowagi ekologicznej tego regionu.
Zachwycam się każdym małym  szczegółem rustykalnego wyglądu tego budynku. Każde małe zadrapanie na ścianie, odprysk wieloletniej farby, zdają się jedynie dodawać piękna temu miejscu. Dowiadujemy się, że wszyscy, którzy tu pracują, również tutaj mieszkają, ze względu na odległość między winnicą a resztą cywilizacji. Mają swój prywatny ogród, produkcję oliwy z oliwek i kucharza, który korzysta z darów tutejszej natury, by stworzyć arcydzieła kulinarne.

Obchodzimy posiadłość dookoła, wchodzimy do środka, gdzie odbywa się magiczny proces produkcji i jesteśmy zaskoczeni połączeniem starodawnych metod z wykorzystaniem współczesnych rozwiązań technologicznych. Zapach drewna i fermentującego się wina unosi się w powietrzu, kiedy wchodzimy do pomieszczenia, w którym znajdują się tradycyjne beczki służące do jego przechowywania.

Na koniec wracamy do sklepiku, by wybrać kilka butelek wina. Po dokładnym zapoznaniu się z rodzajami i smakiem, wybieramy dwa czerwone, jedno Rosé i jedno białe. Dokładamy również butelkę oliwy z oliwek, pochodzącą z tej uprawy. Za całość płacimy 40 euro, co uważamy za świetną cenę w porównaniu do cen win importowanych do Stanów.
Szczęśliwi, idziemy w stronę parkingu i mamy nadzieję, że znów się nie zgubimy w drodze powrotnej do Cefalù.

Drzewo magnolii
Drzewo magnolii
Degustacja wina
Degustacja wina
Hotel
Hotel
Rustykalny budynek
Rustykalny budynek
Nasz przewodnik
Nasz przewodnik
Beczki z winem
Beczki z winem
Portret zalozyciela winnicy
Portret zalozyciela winnicy
Sklep
Sklep
  • 1
  • 2

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.