Wasze wyprawy

Jednodniówka w Wilnie

Jednodniówka w Wilnie

fot.: podrozeprzedmalzenskie

Najlepsze są podróże, które nie uderzają radykalnie w nasz domowy budżet. Osobiście takie wyjazdy najbardziej nam odpowiadają, bo przecież promujemy studenckie wyprawy za grosze. Do takich wyjazdów możemy zaliczyć Wilno.

Podróż rozpoczęliśmy o godzinie dziewiętnastej na dworcu w Katowicach, skąd Pendolino zabrało nas do stolicy. Wybraliśmy taką formę przejazdu ze względu na komfort i świetną cenę. W Warszawie czekał na nas SimpleExpress.

Przewoźnik SimpleExpress oraz LuxExpress to profesjonalna międzynarodowa firma. W swojej ofercie mają przejazdy do takich miejsc jak Tallin, Ryga, Budapeszt, Moskwa, Helsinki, a także Wilna. Wyróżnia ich wysoki komfort i zawodowi kierowcy. To co nam najbardziej się podoba to tablety w zagłówkach, na których możemy sprawdzać pogodę w miejscu docelowym, obejrzeć film lub posłuchać ulubionej muzyki. Nasza podróż SimpleExpress trwała osiem godzin. Około godziny ósmej przywitał nas litewski mróz, który bardzo szybko nas rozbudził.

Wysiedliśmy przy Centrum Handlowym Panorama, skąd, oczywiście pytając o drogę, skierowaliśmy się w stronę starego miasta. Na początku trochę psioczyliśmy, że to tak daleko, ale dzięki temu mogliśmy podziwiać panoramę miasta idąc wzdłuż rzeki Neris. Przeszliśmy Biały Most i już byliśmy na głównej ulicy Wilna, Gediminio pr. Jak zawsze nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od znalezienia McDonalda, w którym moglibyśmy się ogrzać.

Później nadszedł czas na długi spacer w poszukiwaniu zabytków i niesamowitej architektury. Najpierw podziwialiśmy Katedrę Św. Stanisława oraz dzwonnicę. Plac Katedralny jest sercem miasta. Katedra została ufundowana przez Jagiełło, który w XIVw powołał biskupstwo w stolicy Litwy.

Pozostałością po dawnych fortyfikacjach jest Góra zamkowa, na której znajduje się najsławniejszy zabytek Wilna, Wieża Giedymina. Na szczycie podziwiliśmy cudowną panoramę miasta, czerwone dachy, strzeliste wieże kościółków, rzekę, która oddziela biznesową część miasta od tej starej. Wejście na Wieżę Giedymina nie było proste, szczególnie, kiedy wieje porywisty wiatr, a temperatura wynosi dużo poniżej zera stopni Celsjusza. Dla leniwych istnieje łatwiejsza opcja, czyli wjazd kolejką linową, który kosztuje dwa euro. Samo wejście na basztę również jest płatne dwa euro od osoby.

Po zejściu z Góry Zamkowej zaczęliśmy spacerować uliczkami Starego Miasta, które jak zawsze zrobiły na nas duże wrażenie. Wąskie pastelowe kamienice sprawiły, że centrum Wilna stał się choć trochę cieplejszy i niezwykle przyjazny dla oka. W trakcie spaceru zobaczyliśmy Kościół Uniwersytecki, który stoi na Dziedzińcu, Cerkiew Piatnicką, Pałac Prezydencki, Kościół Św. Kazimierza oraz Ratusz.

Każdy Polak zna Inwokację Adama Mickiewicza i słowa:

„Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy

I w Ostrej świecisz Bramie! (…)”

Musimy przyznać, że Mickiewicz miał racje, Matka Boska naprawdę świeci w Ostrej Bramie, która znajduje się przy Kaplicy Ostrobramskiej. Lokalizacja nie jest przypadkowa, gdyż wywodzi się z średniowiecznego przekonania, że umieszczanie świętych obrazów na bramach i murach chroni ludzi przed kataklizmami. Ludzie modlą się nie tylko w kaplicy przed wizerunkiem Matki Boskiej, ale także na dworze. Ostra Brama to ostatni punkt na naszej liście Must See in Vilnius. Resztę dnia spędziliśmy na błogim lenistwie i spacerach po centrum.

Jak widzicie Wilno to idealne miejsce na jeden dzień. Nam trochę zwiedzanie utrudniła pogoda, przez co nie było tak intensywne. Z pewnością zajrzymy jeszcze do Wilna latem, kiedy nie będzie dokuczał nam mróz.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.