Wasze wyprawy

Kazachstan czyli kawałek świata jeszcze niezadeptanego

Zachód słońca na Aktau

fot.: Fibaczka78

Zachód słońca na Aktau
Trudno o bardziej niejednorodny kraj niż Kazachstan. Powierzchniowo 9 kraj świata, ale z zaludnieniem 6,5 osoby na km2. Republika demokratyczna z silną władzą prezydenta, który może wszystko. I tylko natura jest całości absolutnie fenomenalna.

Azja Środkowa to w dużej części kraje powstałe w 1991 roku, po rozpadzie Związku Radzieckiego. Od tego momentu każde z nich rozwijało się i nadal się rozwija indywidualnie, w swoim tempie i według własnej wizji. Te właśnie „stany” chcieliśmy poznać, poczuć i miejmy nadzieję, zakochać się w nich. Zaczynamy od Kazachstanu. 

Lądujemy w Astanie, stolicy kraju, która w marcu tego roku zmieniła nazwę na Nur Sułtan, stając się częścią gigantycznego dorobku byłego prezydenta Nur Sułtana Nazarbajewa, który niepodzielną i twardą ręką rządził krajem przez 29 lat. 

Astana to miasto, które koniecznie trzeba zobaczyć. Zdecydowany, wręcz absurdalny przerost formy nad treścią, ale zaprojektowany przez najlepszych architektów świata. Na każdym kroku monumenty mające onieśmielać i zapewnić oglądających o potędze Kazachstanu, a już na pewno o potędze rządzącej nim elity. Budynki w kształcie piramid, kul czy złotych stożków to zaledwie promil w całości tego architektonicznego fenomenu, wokół którego nie można przejść jednak obojętnie. Sowiecki rozmach, który wykiełkował z ideologii komunistycznej, wychodzi z każdego zaułku w tym demokratycznym kraju. Nic tu się nie trzyma kupy, a jednak stanowi dość spójną całość. 

Astana to jednak tylko przystanek na mapie naszej podróży po Kazachstanie. Nocnym pociągiem, która to podróż jest także osobliwym przeżyciem, przybywamy do Ałmaty. Gdy byłam dzieckiem, miasto znane było jako Ałma-Aty, ale dziś to spełniające europejskie standardy Ałmaty. Miasto bardzo czyste, zielone, kompaktowe, zadbane i ... takie sobie. Liczące zaledwie 150 lat, z czego w nowożytnej formie zaczęło powstawać dopiero po drugiej wojnie światowej, a faktyczne przeobrażenie przeszło po 1991 roku. Stanowi doskonałą bazę wypadową do eksploracji południa Kazachstanu. To bowiem oferuje najwięcej. Góry Tien Szanu, Kanion Szaryński, Park Narodowy Ałtyn Emel z fantastycznymi wzgórzami Aktau i Katatau, jeziora Kaindy czy Kolsay zalegające w górskich nieckach na niemal 2000 metrów wysokości. 

Gór Niebiańskich (Tien Szan) chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Pasmo górskie, które stanowi jeden z pierwszych testów dla łaknących alpinistycznej przygody śmiałków. A Chan Tegri (7010 m n.p.m.) czyli najwyższy szczyt Kazachstanu leżący na granicy z Kirgistanem, potrafi zweryfikować odwagę, determinację i umiejętności. My nie mamy aż takich ambicji. Wystarcza nam Przełęcz Turystów w paśmie Ałatau Zailijskiego w Tien Szanie Północnym, położona na niemal 4000 metrów. Na tę wchodzimy po 5 dniach trekkingu i żmudnej aklimatyzacji. Podczas tych kilku dni walczymy ze sobą, dzielnym choć marudzącym nastolatkiem, narastającymi bólami głowy i skutkami liofilizowanego jedzenia. Ten „spacerek” z ciężkimi plecakami i całym namiotowym osprzętem, pokazuje nam, jak na przestrzeni każdych pięciuset metrów wysokości zmienia się górska panorama. Z zielonych, gęsto porośniętych lasów, przez błotniste tereny weszliśmy w surowy, kamienisty teren, by na koniec zakończyć naszą wędrówkę na czapie lodowca. Sukces wzmacnia dostrzeganie piękna natury, więc schodzimy w doliny absolutnie zachwyceni krajobrazami i zakochani w Tien Szanie. Czas pokaże, że ta miłość nie była przypadkowa i krótkotrwała, bo w te góry jeszcze wrócimy. 

A wracamy już po niecałym tygodniu, by zdobyć Big Ałmaty Peak. 3682 m n.p.m. może być wyzwaniem, jeśli w zbyt krótkim czasie pokona się samochodem wysokość 2500 metrów, od bazy do miejsca, z którego zaczyna się trekking. Tak zrobiliśmy za pierwszym razem, po czym ja szybko się przekonałam, że 150 metrów w górę to wszystko na co mnie stać tego dnia. Ból i zawroty głowy, nudności a przede wszystkim chwiejność w nogach, to wszystko razem stanowiłoby zagrożenie nie tylko dla mnie, ale i dla reszty. Drugim razem nie popełniamy tego błędu. Wysokość zdobywamy powoli, w międzyczasie robimy przerwy, czy wręcz podchodzimy kawałek samodzielnie. Tym razem mamy doskonałą aklimatyzację. Z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że szlak nie jest trudny, nawet jeśli na środkowym fragmencie dostarczył mi kilku emocji. W tym miejscu bowiem jest dość stromy, a podłoże jest usypane z drobnego kamienia i zaledwie luźno związane. Mimo wszystko trudno jest się skutecznie osunąć, tak by wyrządzić sobie krzywdę ostateczną. Pozdzierać kolana tak, nabić siniaka owszem, w skrajnej sytuacji nawet można coś sobie mocno obić, zwichnąć lub złamać, ale nic więcej. Gwoździem programu, poza szczytem i panoramą, jest trawers zbocza Big Ałmaty Peak. Sprawił, że poczułam się dobrze, jak w domu. Tatrzańskie szlaki są właśnie takie. Nastromione mniej lub bardziej i usypane z dużego kamienia. I tylko jedna różnica. W Tatrach są szlaki, a tu każdy chodzi jak chce. Szczyt i widoki, jakie oferował, nie zawiodły. Z trzech stron góry, co wyższe, przykryte śniegiem, każde jednak majestatycznie górujące nad Ałmatami, połyskującymi w dole złotem dachów kościołów i meczetów. 

Perełką na mapie Kazachstanu jest również Park Narodowy Altyn Emel. Stosunkowo młody, bo powstał zaledwie w 1996 roku, a już od 2002 widnieje na listach Światowego Dziedzictwa UNESCO. Biorąc pod uwagę ekologiczne problemy Kazachstanu powstałe na skutek rabunkowej gospodarki wód Jeziora Aralskiego czy skażenie jądrowe pogranicza z Chinami, kiedy to jeszcze za czasów Związku Radzieckiego testowano tu głowice atomowe, wpisanie tego zabytku natury na listy UNESCO było dobrym pomysłem gwarantującym nietykalność tego obszaru. 

Park jest niesamowicie zróżnicowany pod kątem geologicznej struktury podłoża. Występują tu stepy, pustynie, półpustynie, kamieniste i gliniaste równiny, które dają schronienie 155 gatunkom ptaków, wężom, wilkom, lisom, gazelom czarnoogonowym czy skorpionom. Atrakcje turystyczne w głównej mierze ograniczają się do Śpiewającej Wydmy oraz Wzgórz Aktau i Katatau. Na Aktau zakręciło mi się w głowie od mrowia kolorów, którymi spływały zbocza tych kredowych skał w świetle zachodzącego słońca z jednej strony i ciemnogranatowego burzowego nieba z drugiej. Stromizna zboczy też zachwiała moją pewnością siebie, ale podłoże, choć miałkie i sypkie, bardzo dobrze trzymało stopy. Noc w namiocie bez tropiku była jakby pod gołym bezchmurnym niebem oferującym gwiaździsty spektakl. I tylko biedne komary prowadzące zmasowany atak na nasze ciała nie mogły się przebić przez drobniutkie siatki namiotu. 

Ale nie tylko górami stoi Kazachstan: są jeszcze kaniony, Szaryński, Temerlik czy Czarny. A każdy z nich zachwyca formacjami skalnymi, niezależnie od tego czy zwiedzany z góry czy z dołu. Tylko temperatura może dokuczać, bo w dole kanionu jest jak na patelni. Ścina się każde białko ;) 

Więc dla ochłody trochę wody. Najlepiej takiej, do której trzeba dojść na wysokość 2000 metrów. Jeziora Kolsay czy Kaindy oferują na pewno niezapomniane, a często również niespotykane widoki. A jeszcze jak trzeba pokonać 750 metrów przewyższenia, by dojść do któregoś z nich, wrażenie jest tym mocniejsze. Turkusowe wody jezior są piekielnie zimne, więc o kąpieli można zapomnieć, jednak samo już chłodniejsze powietrze daje sporo wytchnienia od gorąca kanionów. 

Podróżowanie po Kazachstanie jest wielowymiarowe. Na trasach między głównymi miastami kursują samoloty i pociągi, na trasach lokalnych i turystycznych dominuje wyłącznie transport zorganizowany lub prywatny. To siłą rzeczy wymusza pewne ograniczenia i ... koszty. Dzienny koszt samochodu z kierowcą to wydatek rzędu 100 USD, co jest dużą kwotą dla typowego backpackera lub indywidualnego turysty. Jednakże być w Kazachstanie i nie zwiedzić gór, kanionów czy jezior to grzech, więc pieniądze się znaleźć muszą. Do czasu jednak aż nie powstanie jako taki transport publiczny, Kazachstanowi będzie trudno przyciągnąć turystów na masową skalę. Co ma również swoje dobre strony, gdyż dzięki temu mogliśmy spokojnie eksplorować kawałek świata jeszcze niezadeptanego :) 

 

Astana vel Nur Sułtan
Astana vel Nur Sułtan
Astana - Baiterek
Astana - Baiterek
Astana - Muzeum Energii
Astana - Muzeum Energii
Astana - Meczet Nazrat Sułtana
Astana - Meczet Nazrat Sułtana
Jezioro Kaindy
Jezioro Kaindy
Jezioro Kolsay I
Jezioro Kolsay I
Big Ałmaty Peak trawers
Big Ałmaty Peak trawers
Big Ałmaty Peak - 3682 m n.p.m.
Big Ałmaty Peak - 3682 m n.p.m.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.