Wasze wyprawy

KOLOROWE WSPOMNIENIA czyli SWEGO NIE ZNACIE?

W DRODZE DO KOLOROWYCH STAWKóW

fot.: janusz

W DRODZE DO KOLOROWYCH STAWKóW
Zagadnięty o drogę na Giewont góral odpalił: zapytajcie panie turystów, mnie tam iść nie trzeba, widzem go każdego dnia przed oczami.

KOLOROWE WSPOMNIENIA

Moi bliscy znajomi, ona Polka, on Szwajcar, postanowili się pobrać. Rzecz działa się przed trzydziestu paru laty. Rodzinnie uzgodniono, że weselisko odbędzie się w domu panny młodej w Polsce na ziemiach zachodnich. Gdy Peter, fanatyk kolei żelaznych, przyjechał z Davos w okolice Ząbkowic Śląskich, oniemiał. Urzekły go parowozy i stare wagony, często jeszcze z drewnianymi ławkami, z podestami wzdłuż wagonów dla konduktorów, z osobnym wejściem z zewnątrz do każdego przedziału coupé. Natychmiast spontanicznie zrodził mu się pomysł; postanowił zafundować wszystkim gościom weselnym godzinną podróż do jakiegoś „tam i z powrotem”. Gdy zachwycony ideą, zwierzył się, ze wspaniałej jego zdaniem propozycji, małżonce... Anka długo nie mogła pojąć jego entuzjazmu. Wreszcie zapytała: No dobrze, niech Ci będzie, ale po co?


Jak to po co? - tym razem Peter nie rozumiał. Przecież będą mieli przyjemność!

Biedaczyna nie mógł wiedzieć, że to nie kolejowy skansen, lecz gros zaproszonych gości codziennie dojeżdża tym pociągiem do pracy.

Zacząłem w ten sposób te rozważania, ale mógłbym też na przykład tak...

Lata temu, a jednocześnie już dobrych parę lat od wyjazdu z kraju za granicę, wyczytałem w pewnym kolorowym magazynie, że największe muzeum kolei w Europie Środkowej znajduje się na południu Polski, w Rabce. Przy najbliższej okazji, będąc przejazdem w ojczyźnie, wstąpiłem do Rabki. Ileż to ludzi pytałem o to muzeum. Wielu zapytywanych nawet nie wiedziało, o czym rozmawiamy. Prawie zrezygnowawszy (w domyśle: dziennikarz musiał coś poplątać), na granicy Rabki i Chabówki, bez przekonania zapytałem kioskarkę.


W Rabce? Nie wiem, ale tu w Chabówce, obok, za kioskiem...

No i trafiłem! Rzecz godna podziwu, to muzeum na wolnym powietrzu. Przy słonecznej pogodzie, podziwiając stare lokomotywy, salonki, kolejki wąskotorowe, nawet wagon pancerny, spędziłem kilka godzin. Jednakże potrzebowałem przedtem, przed laty, wyjechać poza Polskę, by o tym niezwykłym muzeum się dowiedzieć.

Innym razem w luksemburskim miasteczku zagadnąłem przechodzące dziewczyny:


- Co to za zamek na wzgórzu nad miastem? Nie wiedziały.


- Vous netes pas d´ici ?


Ależ tak, są stąd, właśnie dlatego jeszcze tam nie były.

Podobnie zagadnięty o drogę na Giewont góral odpalił: zapytajcie panie turystów, mnie tam iść nie trzeba, mom go na co dzień przed oczami.

Zawsze i wszędzie bywa tak, jak w przysłowiu „cudze chwalicie, swego nie znacie”? Może zresztą nie zawsze i nie wszędzie, ale wystarczająco często.

Wybierając się w podróż, zazwyczaj staram się zdobyć informacje o terenie, na którym będę przebywał. I tak wybierając się do przyjaciół w okolice Jeleniej Góry, dowiedziałem się między innymi o ciekawych zbiornikach wodnych. O kolorowych stawkach.

„Kolorowe jeziorka na północnym stoku Wielkiej Kopy w Rudawach Janowickich, trzy pokopalniane wyrobiska. Są rozmieszczone na różnych wysokościach, zebrana w nich woda, ze względu na skład chemiczny dna, przybiera różne kolory. Od XVIII do XX wieku wydobywano w tych miejscach piryt, z którego wytwarzano kwas siarkowy”. *)

Jako że u przyjaciół w Jeleniej Górze zabawiliśmy z żoną dni kilka, codziennie robiliśmy krótkie wycieczki po okolicy. Już pierwszego dnia po kolacji, opowiadaliśmy zachwyceni o trzech różnej barwy jeziorkach.

- A gdzie one są? - zapytali gospodarze od urodzenia mieszkający na tych terenach! A potem, w ciągu kolejnych dni opowiadaliśmy o coraz to innych atrakcjach najbliższej okolicy. Słuchali nas z nieudawanym zainteresowaniem, ale... na wycieczkę namówić się nie dali.


*) - Sudety Zachodnie – ISBN 83-908758-4-5)

(C) Janusz Plewniak

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.