Wasze wyprawy

La Valletta dla pieczeniarza.*

Gozo - morze wtargnęło przez skały na wyspę

fot.: janusz

Gozo - morze wtargnęło przez skały na wyspę
Jakaż jest ta Malta? Wielka, czy mała? Czym mierzyć jej wielkość, skoro jej powierzchnia to zaledwie 245 km². Dla porównania powierzchnia Wrocławia to 293 km².

Janusz Plewniak

La Valletta dla pieczeniarza.*

     Malta? Byłem zauroczony. Mieszkaliśmy na zachodnio-północnym wybrzeżu, nad Golden Bay. Stamtąd wszędzie blisko, bo i do promu na wyspę Gozo-przynajmniej jeden pełny dzień na zwiedzanie! I nawet do stolicy La Valletty, przez całą wyspę w poprzek zaledwie 40 minut autobusem z czasów, gdy Malta była podległa Wielkiej Brytanii. Te autobusy, to był szczególny urok wyspy. Wysłużyły się i zostają zastępowane nowymi, bardziej przyjaznymi środowisku. Kilka relikt#w jako retro dziwadła eksploatują nawet w 2017 prywatne firmy wycieczkowe. Wynająłem auto na trzy dni, zwiedziliśmy środek wyspy i sąsiednią Gozo, a potem poruszaliśmy się autobusami. Robiliśmy także piesze wycieczki, po piaskowcowych klifach zachodniego brzegu; zachód Słońca z płaskowyżu i potem zupełna ciemność. Nie zapomnę żaru piasku na plaży-na 20 metrach odległości, przebiegając boso do kiosku i z powrotem, zdążyłem spalić do pęcherzy stopy i przepalić same pęcherze. Do dziś niezapomniane wrażenia.

Jakaż jest ta Malta? Wielka, czy mała? Czym mierzyć jej wielkość, skoro jej powierzchnia to zaledwie 245 km². Dla porównania powierzchnia Wrocławia to 293 km².

Co w niej takiego, że zagarniali ją Fenicjaninie, Kartagińczycy, Arabowie, Turcy, Francuzi, Anglicy? Pierwsze neolityczne zachowane resztki zasiedlenia naukowcy datują na 7000 lat wstecz. Malta ma więc głęboko sięgającą historię. O niej można przeczytać w wielu opracowaniach naukowych i beletrystycznych, w przewodnikach, a także w historycznych powieściach. Malta ma doceniane przez strategów wszelkich nacji bardzo dobre położenie, na skrzyżowaniu dróg wodnych w środku Morza Śródziemnego, między Afryką a Europą. To było powodem ciągłych starć, walk i wojen o to wyspiarskie państwo od tysiącleci. Niepodległość uzyskała Malta dopiero 21 września 1964 roku. Całe państwo składa się z trzech zamieszkałych wysp, głównej Malty, mniejszej Gozo i malutkiej Comino oraz czterech bezludnych, skalistych wysepek. Do Unii Europejskiej wstąpiła w tym samym dniu co Polska 1 maja 2004 roku, od 2008 jest w strefie Euro. Stolicą Malty jest Valletta.

Vallettę zwiedzaliśmy pełne dwa dni, warta tego. Miasto jest poprzecinane ulicami krzyżującymi się pod kątem prostym. Tak w wiele lat później pobudowano Nowy Jork. Wykusze w domach, katedra, twierdza, ach, co ja będę rozpalał wyobraźnię. Te w górę biegnące równoległe sobie ulice, prowadzące prosto od morza do centrum stolicy, mają swoje uzasadnienie. Chodzi o to, by między mury miejskie przedostawało się chociaż trochę orzeźwiającej bryzy znad morza. Temperatury latem przekraczają tu 30° C. Nawet w najzimniejszym w roku miesiącu, w styczniu rzadko schodzą poniżej plus 15° C. Zaprojektował miasto od zera, na zaproszenie wielkiego mistrza zakonu maltańskiego de la Vallette, najlepszy w XVI wieku architekt militarny, Włoch Laparelli. Z jego projektów powstała nowa stolica, miasto – twierdza „nie do zdobycia”, do dzisiaj stolica państwa. Stało się to po wielkim oblężeniu Malty przez Turków w 1565 roku. Kamień węgielny położono rok później w marcu 1566 roku, a po następnych dwóch latach ułożone były wszystkie główne ulice o wyżej wspomnianej funkcji. Michelangello Laparelli powrócił do Italii, a jego dzieło kontynuował maltański asystent Gerolamo Cassar. Zapragnęliśmy obejrzeć architektoniczne cudo, którego podwaliny sięgają tak daleko.

Autobus zatrzymał się na sporym placu, dworcu autobusowym, tuż przed łukiem bramy City Gate wprowadzającej do starego miasta. Minęliśmy ciekawą architektonicznie fontannę Źródło Tritona. Już pierwsze wrażenie za bramą utwierdza nas, że warto było tu przyjechać. Z lewej nowoczesny budynek parlamentu, obok bogaty w zdobienia pałac, z prawej nierozpoznana zrazu ruina starego gmachu opery, a za nią kościół Our Lady of Victory.

Przed bramą grupka kilkunastu a z pewnością nie więcej niż dwudziestu osób wokół przewodnika. Podchodzimy całkiem blisko i wierzyć się nie chce naszemu szczęściu. Słyszymy znajomą mowę. Oprowadzacz wyjaśnia, że ten to kościół zakonni rycerze postawili jako pierwszy w nowej stolicy, ku upamiętnieniu przetrwania wielkiego oblężenia. Także w nim początkowo pochowano wielkiego mistrza de la Vallette. Zasłuchani w opowieści z historii Malty, nie opuszczamy na krok takim dobrym trafem spotkanego Cicerone. W kolejnym barokowym pałacu, dawniejszym schronisku zakonników maltańskich z Portugalii i Hiszpanii, obecnie mieści się siedziba premiera rządu Malty. Premier na urlopie, więc jest okazja zwiedzić część pomieszczeń. Sami nigdy byśmy na to nie wpadli, pomijając fakt, że ktoś musiałby nas do wnętrz wprowadzić.

Następnie przechodzimy wzdłuż kilku innych znaczących budynków, a „nasz” przewodnik zatrzymuje się przed katedrą świętego Jana. Surowa fasada, wyróżniająca się jedynie balkonem, a potem zachwycające, przebogate barokowe wnętrza. Gide wprowadza nas do mauzoleum wielkich mistrzów z okresu VXI i XVII wieku. Zauważamy innych turystów, wykupujących bilety wstępu. My przemykamy zwartą grupką za friko. Podobnie za skinieniem ręki przewodnika dostajemy się darmo do Muzeum Katedralnego, z gobelinami wzorowanymi na obrazach Rubensa. A potem takoż do Muzeum Broni, które nie zachwyca eksponatami. Lecz my trzymamy się grupy i jej szefa. Kompleks budynków Wielkiego Mistrza, w forcie Świętego Anioła, eksterytorialną enklawę zakonu maltańskiego na wyspie-oglądamy tylko z zewnątrz. Dochodzi godzina czternasta i przewodnik, zatrzymawszy się przed barem na wolnym powietrzu, proponuje 40 minut przerwy. Po lekkim posiłku zwieńczonym lodami pójdziemy do sali obok na multimedialne przedstawienie o historii Malty.

Tym razem nie wystarczy poręczenie przewodnika za grupę, rozdaje wszystkim indywidualnie bilety wstępu. Zaczyna od najwierniejszych słuchaczy, czyli od nas. Anka wyciąga rękę bez wahania, ja protestuję. Przecież jeżeli my weźmiemy, to zabraknie dla ostatnich w grupie maruderów. Wygląda na to, że tu ilość miejsc jest rezerwowana. Przewodnik nie daje się przekonać, gdy chcę płacić albo zakupić bilety w kasie obok.


Nie musicie niczego kupować, to jest wszystko wliczone w tę całodzienną wycieczkę.

Nie było wyjścia wobec jego serdecznej natarczywości. Musiałem przyznać, że nasza trójka nie należy do grupy. Po prostu tak interesująco opowiadał, w dodatku w zrozumiałym przez nas języku, że dołączyliśmy. A potem to już tak samo się z siebie potoczyło. Niezwykle uprzejmy do tej pory przewodnik zamarł. Oblicze mu zastygło w powadze, a oczy... Gdyby spojrzenie mogło zabijać, to nas już nie ma na tym świecie.

Pozostałe obiekty La Valletty zwiedzaliśmy własnym sumptem.

 


*) => pieczeniarz

Człowiek mający skłonności do żywienia się cudzym kosztem, lubiący wygodnie żyć z cudzej pracy; darmozjad (Słownik języka polskiego ).

(C) jjplewniak

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

 


Eksterytorialne nieruchomości Zakonu Maltańskiego

Pałac Maltański (Palazzo di Malta) przy Via Condotti 68 w Rzymie, będący m.in. siedzibą wielkiego mistrza


Kościół Santa Maria del Priorato wraz z ogrodem, budynki administracyjno-biurowe ambasady zakonu przy Republice Włoskiej i przy Stolicy Apostolskiej w Rzymie (Villa Malta)


Fort Św. Anioła (St. Angelo) na Malcie

- - - - -

 

- - - - -

 



 

 

 

 

 




 

 

 

 

 


Katedra widziana od morza
Katedra widziana od morza

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.