Wasze wyprawy

Malta oszukała diabła;)

La Valletta 2012

fot.: ejb

La Valletta 2012
Przyjazd na Maltę poprzedzony był szperaniem po internecie i kartkowaniem przewodników w celu znalezienia najciekawszych miejsc i poznania zwyczajów tam panujących.

Tytuł reportażu nawiązuje do jednego z nich, mianowicie na Malcie zegary umieszczone w miejscach publicznych wskazują różne godziny i biją o różnych porach:)

Legenda głosi, że jest to działanie mające na celu oszukanie diabła, żeby nie mógł przyjść na umówioną godzinę. Uwierzyłam w moc tego przesądu i zaraz po powrocie poprzestawiałam wszystkie zegarki w domu na różny czas:)

Na lotnisku przywitał nas żar lejący się z nieba i roześmiani, weseli ludzie. Czekał już zamówiony jeszcze w kraju samochód, który zawiózł nas do naszego lokum w Bugibbie. Wszystko organizowaliśmy na własną rękę ponieważ podróż czteroosobowej rodziny organizowana przez biura podróży była kilkukrotnie droższa. Przywitała nas przemiła gospodyni, która dała nam klucze do mieszkania.  Powiedziała nam, że w kuchni czeka na nas niespodzianka ponieważ sklepy są już zamknięte. Faktycznie, na stole w kuchni były owoce i mleko dla dzieci a dla nas wino:) Z punktu polubiliśmy ten kraj za jego gościnność.

Następnego dnia wybraliśmy się do stolicy, której zdjęcie umieściłam powyżej. Kolorowy, roześmiany tłum ludzi i chłodny wiatr zachęcały do zwiedzania. Zarówno architektura jak i roślinność robiła na nas ogromne wrażenie. Na mojej czteroletniej wówczas córce największe wrażenie robiły spacerujące po parku... osły!

Łaciaty osioł:)
Łaciaty osioł:)

Warto dodać, że najdziksze zwierze na Malcie to królik... Nic dziwnego, że osły nie są zamykane tylko swobodnie sobie spacerują:)

Ten dzień traktowaliśmy ulgowo, jako rozeznanie terenu, ale nie mogliśmy odpuścić sobie zajrzenia do Katedry św. Jana. Tuż przy wejściu otrzymałam płócienną chustę do zakrycia nóg. Uważam, że to bardzo dobry zwyczaj ponieważ na dworze jest gorąco a nie każdy ma przy sobie ubranie na zmianę gdy chce zwiedzić świątynię. Każdy detal tam był dopracowany idealnie, niosła przekaz bogactwa i dobrobytu. Kolejki były ogromne, ponieważ jest to jedna z większych atrakcji architektonicznych. Zmęczone przycupnęłyśmy na chwilę.

Odpoczynek w Katedrze św. Jana
Odpoczynek w Katedrze św. Jana

Po kilku godzinach zwiedzania postanowiliśmy wrócić do siebie. Nasza córka zaciągnęła nas na park wodny, który na Malcie jest bezpłatny i umiejscowiony na świeżym powietrzu tak jak nasze place zabaw.

Park wodny
Park wodny

Następnego dnia ruszyliśmy na słynny rynek Marsaxlokk, na którym można kupić rybę z kutra, owoce morza, przeróżne przyprawy i afrykańskie pamiątki.

Rynek w Marsaxlokk
Rynek w Marsaxlokk

Słonie i afrykańskie maski cieszyły się olbrzymim powodzeniem. Ja natomiast z każdej podróży staram się przywieźć trzy rzeczy: lokalne przyprawy, torebkę i piękne wspomnienia. Wszystkie te rzeczy dostałam na rynku. Następnego dnia postanowiliśmy pojechać do Mdiny i zwiedzić katakumby w Rabacie.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.