Wasze wyprawy

Moje Sidi Bou Said

Moje Sidi Bou Said

fot.: ecleik

Sidi Bou Said to wyjątkowe miasto. Miałam okazję oglądać je w sierpniowe gorące popołudnie. Ale o wysokie temperatury o tej porze roku w Tunezji nietrudno.

Jak to jest, że miasteczko tak niepozorne, w którym poza kawiarniami, licznymi straganami z pamiątkami tak niewiele można zobaczyć, przyciąga taką uwagę i oczarowuje kolejnych turystów?
W Sidi Bou Said dominują dwa kolory: biel i błękit. I chyba właśnie to stanowi o niepowtarzalności tego miejsca. Połączenie tych dwóch barw sprawia, że ja – turystka w mieście tym odnalazłam spokój i miałam ochotę zatrzymać się w nim na dłużej.
Wędrowców, takich jak ja, jest tu więcej. Trudno przemieszczać się wąskimi kamiennymi uliczkami, bo zwiedzających pełno wszędzie. Ale to świadczy tylko o tym, jak chętnie docierają tu turyści. Owszem, pewnie pojadą też dalej, nawet do samej stolicy Tunezji – do Tunisu, ale to że zechcieli zobaczyć biało – niebieskie miasto jest naprawdę wspaniałe.
Sidi Bou Said urzekło mnie dużo bardziej niż oddalony o 10 kilometrów Tunis. Stolica jak wiele innych, w momencie mojego pobytu w Tunezji zresztą dość niebezpieczna i często omijana przez turystów, nie zachwyciła mnie jakoś szczególnie. Ale Sidi Bou Said wywarło na mnie ogromne wrażenie.
Jest tu wiele kawiarenek, takich z klimatem, z mocną charakterystyczną herbatą z pinii albo z miętą. W menu nie znajdziecie żadnego mocniejszego trunku ponad kawę. Trzeba pamiętać o tym, że Tunezja to przecież kraj muzułmański, a turyści innych wyznań powinni się umieć dostosować. Zresztą powiem wam szczerze, że przy temperaturze 35 – 38 stopni Celsjusza i całkowicie  bezchmurnym niebie, raczej nie przyszłoby mi do głowy upijanie się. A to z prostego powodu: ileż ciekawych rzeczy mogłoby umknąć mojej uwadze? A ja nie przyjechałam po to, by zapominać. Wręcz przeciwnie chcę jak najwięcej zapamiętać.
Lubię z każdej swojej podróży przywozić różne rzeczy. Z każdą wyprawą mniej jest zakupionych pamiątek (bo nie mam ich gdzie już ustawiać). Teraz liczą się dla mnie bardziej wspomnienia, niezapomniane wrażenia. Nie powiem, że fotografie nie są czymś do czego wracam. Pozwalają przywołać wspomnienia, ułatwić skojarzenie pewnych doznań charakterystycznych dla danych miejsc. Dlatego też robię zdjęcia, a potem wstawiam je w ozdobne ramki.
Biało – niebieskie domki w Sidi Bou Said wyglądają tak uroczo, że nie sposób się nie zachwycić. A z najwyższego punktu miasta, wchodząc tam nie bez pewnego wysiłku, można oglądać niezwykłą urodę miasta z widokiem na morze. Wielu turystów fotografuje drzewo miłości, a pary przyrzekają sobie przy nim dozgonną miłość.
Bliskie są mi arabskie klimaty, ale żadne wielkie stolice ani Kair ani Tunis nie były mnie w stanie zachwycić tak, jak niepozorne przecież miasteczko dwóch tylko kolorów: Sidi Bou Said, do którego powrócę jeszcze w przyszłości.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.