Wasze wyprawy

Na lewo jezioro, na prawo jezioro a w środku Interlaken

Jezioro Brienzesee

fot.: janusz

Jezioro Brienzesee
Szwajcaria (Helvetia) zawsze kojarzyła mi się z dźwiękiem dzwonków uwiązanych u szyi krów pasanych na trawiastych zboczach gór, a również z porannymi i wieczornymi „aniołpańskimi” dzwonami z kościelnych wież.

Cofederatia Helvetia (CH)

Między alpejskimi jeziorami.


- „Wyjeżdżamy na dłużej na Antypody, czy nie zechcielibyście pomieszkać u nas i popilnować kota?” - zapytała mailem przyjaciółka ze szwajcarskiego Interlaken. Odpowiedź była pozytywna i kolejny raz zupełnie spontanicznie skorzystaliśmy z ulgowego pobytu w drogiej Szwajcarii. Z pod naszego domu do domu przyjaciół na stoku Alp, u podnóża znanych czterotysięczników Eigeru, Mőncha i Jungfrau to niecałe 700 km. Po zachodnich autostradach raptem siedem godzin w podróży.

Szwajcaria (Helvetia) zawsze kojarzyła mi się z dźwiękiem dzwonków uwiązanych u szyi krów pasanych na trawiastych zboczach gór, a również z porannymi i wieczornymi „aniołpańskimi” dzwonami z kościelnych wież. Bywałem tam wiosną, latem, jesienią. Tym razem zaproszenie przypadło na zimę. Dzwonienia było mniej. Przestrzeni alpejskiej tyle samo.

Niemniej dzwony z dwóch wież kościelnych – katolickiej i protestanckiej świątyni w Interlaken Unterseen niosły się po tafli jezior dalekim echem i zdawały się odbijać cichnącym brzmieniem od alpejskich szczytów.

Szwajcarzy to jeden z najbogatszych narodów świata. Ale też dość niezwykły. Szwajcaria jest urzeczywistnieniem idei / pomysłu / udanego eksperymentu: Jeden dla wszystkich, wszyscy dla każdego. Ta myśl wypisana jest w godle Helvetii. Te idee wypisane były na sztandarach tamtejszych górali walczących w XIII wieku z Hausburgami o niepodległość. Wiele się przez wieki zmieniło, z trzech kantonów (regionalne jednostki administracyjne) posiada obecna Szwajcaria 26 kantonów. Ostatni – Jura – doszlusował dopiero w 1979 roku. Jednakże bardzo wiele z założycielskich tez pozostało do dzisiaj. Władza, jej siła tkwi w mieszkańcach, dalej w gminach, następnie w kantonach. W tym sensie Szwajcaria na dobre nie posiada szefa rządu. Każdorazowo jest nim członek rządu, który jako primus inter pares przewodniczy gabinetowi. Wszystkie ważne decyzje podejmowane są w powszechnych głosowaniach. Na rząd spogląda się z wątpliwym zaufaniem, podobnie na Europę. Ba, nawet do ONZ wstąpiła Szwajcaria dopiero w 2002 roku!

Na dobrą sprawę, trudno uwierzyć, że taki kraj faktycznie istnieje. Na niewielkiej powierzchni, prawie ośmiokrotnie mniejszej niż Polska, są w użyciu aż cztery języki; niemiecki (73 %), francuski, włoski i retoromański (niecały 1 %). Dwie konfesje – katolicka i protestancka. Kraj jest przecięty wysokim pasmem Alp, wiele jezior i rzek to rozwarstwienie jeszcze potęguje, a jednak te osiem milionów szwajcarskich mieszkańców o różnej tradycji trzyma się razem mocno.

Nadto kraj ten nie ma faktycznie żadnych złóż bogactw naturalnych. Szwajcarzy byli biednymi wieśniakami, żołnierzami, robotnikami najemnymi... I co uczynili przez wieki? Zbudowali i nadal budują imponujące tunele i mosty, szosy przekraczające wysokie alpejskie przełęcze. W usługach, zwłaszcza bankowych nie mają sobie równych w świecie. Wynaleźli samoprzylepny zamek błyskawiczny, zegarek kwarcowy, sztuczne protezy stawów biodrowych, helikoptery (ten Szwajcar Igor Sikorski był akurat z pochodzenia Polakiem z Ukrainy), opatentowali nawet własną czekoladę i takimi sposobami zostali jednym z najbogatszych narodów Ziemi.

Oni odkryli zalety polityki neutralności i ochrony mniejszości, a także przerzucili mosty nad barierami językowymi, w spornych przypadkach posiłkując się salomonowym wyjściem łaciną. Confederatia Helvetia, CH, mają nawet tabliczki na ich samochodach, chociaż w poszczególnych kantonach będzie to znaczyło Schweiz, Suisse, Svizzera, Svizra.

Gdy w 1848 roku powstawało nowoczesne państwo, nie mogąc się zdecydować, które z miast pretendujących na stolicę wybrać, Szwajcarzy nie wybrali żadnego. Wprawdzie w Bern (Berno) mieści się większość urzędów centralnych, ale statusu stolicy miasto nie posiada. Czyli faktycznie tak, ale de jure Szwajcaria stolicy nie ma.

Szwajcaria jest mała, a jednak duża. Można ją przejechać samochodem w ciągu kilku godzin, ale by ją poznać, trzeba sporo czasu. Już parę kilometrów dalej może zupełnie inaczej wyglądać, niż tu, gdzie właśnie jesteśmy.

Oczywiście góry, z najwyższym szczytem Dufourspitze 4634 m npm, ale też najbardziej popularnym ze względu na rozpoznawalną sylwetkę Matterhornem (4478 m npm) i może najniebezpieczniejszym wspinaczkowo Eigerem (3970 m npm).

Oczywiście jeziora, tak duże jak Laggo Maggiore, Lugano, czy wreszcie Jezioro Genewskie – mając takie wody w inwentarzu nie trzeba tęsknić za prawdziwym morzem.

Nasz czas urlopu przebywaliśmy między dwoma pięknymi jeziorami Brienzesee i Thunsee, w miejscowości Interlaken. Aż tutaj do końcowej stacji kolei można dojechać pociągiem. Dalej, wyżej pieszo, albo potwornie drogimi kolejkami linowymi. My w zimie ograniczyliśmy się do spacerów po szlakach na zboczach, te najbardziej popularne szczyty podziwiając z dołu.

A po powrocie na bazę w domu przyjaciół, wspomnieniami z wędrówek dzieliliśmy się z oddanym nam pod czasową opiekę kotem.

© Janusz Plewniak, w lutym 2018

Nasz szwajcarski kot
Nasz szwajcarski kot
Pociągiem na najwyższą stację kolewą w Europie Jungfraujoch 3454 m NN
Pociągiem na najwyższą stację kolewą w Europie Jungfraujoch 3454 m NN
Na szlaku
Na szlaku
Trzy szczyty nad Interlaken
Trzy szczyty nad Interlaken

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.