Wasze wyprawy

Przedświąteczna tradycja

Jarmark świąteczny w Hűckeswagen

fot.: janusz

Jarmark świąteczny w Hűckeswagen
Kiedy dziś w Polsce zanikają tradycyjne świąteczne zwyczaje, gdy św. Mikołaj został zastąpiony mikołajkami, a wcześniej Wszystkich Świętych zagłuszone przez Halloween, dobrze przyjrzeć się sąsiadom.

Codziennie nowe okienko tradycji.

TRADYCJA, KTÓREJ NIE ZNAMY Z POLSKI.

                    Począwszy od pierwszego weekendu adwentu, gdzieniegdzie nawet wcześniej, w prawie wszystkich niemieckich miastach i miasteczkach, w pieszych pasażach, organizowane są jarmarki świąteczne – WEIHNACHTSMARKTEN. Jeszcze liście nie opadną z drzew, jeszcze żyjemy wspomnieniami lata, a już w trzeciej dekadzie listopada, w rynku, w uliczkach dla pieszych, w pobliżu domów handlowych pojawiają się pierwsze stragany z grzańcem, tu Glühwein zwanym. By nie tylko dorośli w dobrym nastroju wchodzili w okres przedświąteczny, sprzedaje się w tych budkach nie tylko grzane wino z goździkami, ale także dla dzieci podobnie przyrządzany sok winogronowy, a także kakao, kruche ciasteczka i inne smakołyki. To jest preludium do Jarmarków. Te bywają różne. Od olbrzymich, z wielowiekową tradycją, jak ten w Norymberdze, gdzie zjeżdżają się turyści nie tylko z całej Europy, ale spotyka się gości z Japonii czy USA, po mniej okazałe w malutkich miasteczkach. A na nich stragany, karuzele, loterie i przede wszystkim okazja do spotkań ze znajomymi, na które w ciągu roku zazwyczaj czasu brak.

Ponad 300 niemieckich świątecznych Weihachsmarkt' ów cieszy się takim rozgłosem, że biura podróży organizują wycieczki do jarmarkowych miast. W przygotowaniach do świąt Bożego Narodzenia są tu w Niemczech także inne zwyczaje, skromniejsze. W oknach wiesza się ozdoby, zazwyczaj podświetlane, sugerujące nadejście świąt: śnieżynki, gwiazdy, choinki, renifery, kandelabry, łańcuchy... Przy drzwiach domów prawie obowiązkowo zawieszane są wieńce adwentowe, upleciona choina ozdobiona owocami, szyszkami, czasem jeszcze innymi drobnymi elementami zdobnymi. W gościnnych pokojach mieszkań, na honorowym miejscu prawdziwy, główny Adventskranz. Czyli ten właściwy adwentowy wieniec, z drewna, z choiny, z plecionki... zawsze z czterema świecami. Te zapala się po jednej, po kolei w każdą niedzielę adwentu, najpierw jedną, za tydzień dwie i tak dalej. Gdy zapłonie czwarta świeca, czas na święta. Innym sympatycznym zwyczajem jest kalendarz adwentowy – Adventskalender. Tradycja pochodząca z początku XIX wieku, gdy kredą na drzwiach malowano dwadzieścia cztery kreski a dzieci każdego ranka miały prawo jedną z nich ścierać i odliczać czas pozostały do świąt. Obecnie najprostsze formy tego kalendarza, rodzaj bomboniery z 24 okienkami pojawiają się w sklepach na długo przed grudniem. W każdym okienku jedna czekoladka, zazwyczaj w kształcie nawiązująca do czasu, zatem rybka, gwiazdka, bałwanek ... Bardziej wyrafinowany wygląd zależy od inwencji sporządzających taki kalendarz. W przedszkolach bywają przykładowo 24 rękawiczki albo specjalnie na tę okazję uszyte buciki, wszystkie ponumerowane i każdego dnia losowane jest dziecko, które ma możliwość zajrzeć do środka i zabrać zawartość, zazwyczaj batonik, każdego dnia taki sam, czasem figurka baranka albo barwna, nietłukąca się ozdoba choinkowa. Zakochani wymyślają sobie szczególne postaci kalendarza. Właśnie wysłuchałem w radiu kilku telefonów od słuchaczy, dzielącymi się pomysłami. Pewien chłopak u znajomej fotografki zamówił sesją zdjęciową; 24 fotografie striptizera. Na każdej kolejnej fotce coraz mniej na nim ciuchów, a na ostatniej, tej dwudziestej czwartej jest on przebrany w strój Mikołaja. Pewna dziewczyna zaś z pudełek o narastającej wielkości stworzyła rodzaj piramidy. W pierwszym pudełeczku malutkim na górze symboliczny drobiazg. Im niżej, tym pudełko większe a i upominek też. W ostatnim pudełku tworzącym podstawę piramidy włożyła właściwy prezent pod-choinkowy. Kiedy dziś w Polsce zanikają tradycyjne świąteczne zwyczaje, gdy św. Mikołaj został zastąpiony mikołajkami, a wcześniej Wszystkich Świętych zagłuszone przez Halloween, dobrze przyjrzeć się sąsiadom. Przejść się po jarmarkach wśród uśmiechniętych ludzi, wsłuchać się w nastrojową muzykę płynącą z pozawieszanych wzdłuż kramików i straganów głośników, poczuć woń pierników, naleśników, cynamonu, anyżu, dymu płonących świec, pozachwycać się wymyślnymi dekoracjami, reklamami świetlnymi, wypić z przygodnie spotkanymi takimi jak my turystami kubek rozgrzewającego wina. I zastanowić się nad fenomenem czasu, iż dystans od świąt do świąt co roku zdaje nam się być krótszy. Rozchodząc się, życzyć sobie wzajemnie Wesołych Świąt!

(C) Janusz J. Plewniak

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.