Wasze wyprawy

Tajemny świat Gozo

Azure Window

fot.: Szuszua

Azure Window
Popularna Malta w turystycznym zgiełku nawet poza sezonem tętni życiem. Jej urok przysłania intrygującą, odludną, a zarazem sąsiednią wyspę Gozo.

 Do atrakcji turystycznych tego zakątku zaliczyć można było modne Azure Window, które skupiało swych turystycznych gości głównie latem. Obecnie nieistniejące lazurowe okno było jedną z najbardziej znanych atrakcji. Victoria to stolica Gozo, która przyciąga turystów przez cały rok. To w zasadzie jedyna lokalizacja na wyspie, gdzie są ludzie, coś się dzieje, świat się kręci.Przyznam, że korzystny okres do eksploracji tego rejonu przypada na przełom marca/kwietnia. Właśnie w tym czasie poznałam, zaznałam, a nawet doznałam na własnej skórze czym jest kraniec świata, niczym bezludna wyspa w klimacie z horroru. Przesadzam, ale mój pierwszy dzień w urokliwej środkowej części Gozo przyprawił mnie o dreszcze strachu. W pięknym hotelu nie było żywej duszy, recepcja była nieczynna przez całą dobę, a słońce tego wieczoru zachodziło wraz ze śpiewem kóz. Jedynie lśniący basen w otoczeniu palm i blasku księżyca rekompensował niesmak pustostanu. Okoliczne domostwa pozamykane były na cztery spusty już w czasie podwieczorku. Przez pseudo ryneczek w wiejskiej miejscowości nie przejechał ani jeden samochód. Cicho, głucho, pusto… Tylko w przykościelnym garażu odbywały się cykliczne zgromadzenia rezydentek wsi. Jedyne miejsce spotkań, jedyne w okolicy, gdzie można było użyć końca języka za przewodnika. Kontemplując w głuszy przyrody postanowiłam w końcu przejechać wyspę rowerem wzdłuż i wszerz. Dla niektórych autochtonów z wyspy widok rowerzystki był nie lada wielką nowością. Mijając sporadycznie wozy konne, charakterystyczne kamienne mury i wielkie kaktusy zatrzymywałam się, by na szczycie wzgórza złapać oddech i spojrzeć w dal. Czułam się w tym dalekim zakamarku ziemi jak królowa dzikiej natury. Krążące legendy o najlepszej pizzy i mój węch smakosza szlakiem rowerowym zaprowadziły mnie w to miejsce. Ku mojemu zdziwieniu i znajomości nowoczesnych pizzerii ujrzałam stary budynek. Na zewnątrz metalowe kubły na śmieci, a wewnątrz ciasnota, duchota i tłok. Wejście niczym do piekarnii z dawnych lat, w środku dwa masywne piece i basta. Gdzie stoliki? Obsługa kelnerska? Elegancki wystrój? Kosztując pizze z ziemniakami siedziałam na betonie przed wejściem do groty ponoć podniebnej uczty podniebienia . Pizza w kontekście wizualnym daleka była od oryginału, ale niebanalna kompozycja smaku ukazała nowe oblicze klasycznego włoskiego placka. Nakarmiona ciekawość to odhaczony punkt wyprawy. 

Uliczna pizzeria
Uliczna pizzeria
Placek ziemniaczany
Placek ziemniaczany
Droga w dal, siną dal
Droga w dal, siną dal

Rowerowe wojaże pozwoliły mi okiełznać wyspę. Stała mi się bardzo bliska, a jednocześnie daleka. Nieodgadniona kraina, pełna miejsc pustelnika. Abstrahując dodam, że pierwsze moje skojarzenie z Gozo miało związek z jednym z bohaterów ulubionego przeze mnie The Muppet Show. Ten dziwny dziwak Gonzo o wielkich oczach i wyjątkowo długim, zakrzywionym nosie ponoć z pochodzenia był kosmitą. Rozumiem teraz, dlaczego teren tej fantastycznej wyspy był tak nasycony kosmiczną energią. Pamiętajmy, że każde miejsce na ziemi zasługuje na szacunek i powinno się je docenić. Cieszę się, że mogłam odrobinę zaznać magii tej wysepki i mam nadzieję, że powrócę tam kiedyś z większą motywacją, chęcią eksploracji, a Gozo przywita mnie nowym obliczem, które na zawsze wpisze się w kanon najpiękniejszych wspomnień mego życia.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.