Wasze wyprawy

Tamtej Malty już nie ma

Port w Valletcie

fot.: janusz

Port w Valletcie
Na wyspach mieszka w sumie 433 300 obywateli, przy czym na największej Malcie około 402 tysiące, na Gozo nieco ponad 31 tysięcy a na Comino tylko (sic!) czterej stali mieszkańcy.

 

 

Janusz Plewniak

 

 

Tamtej Malty już nie ma.

 

       W zajmowanym przez nas hotelowym pokoju bardzo przydatny i wygodny jest elektryczny czajnik. Nadto pani przy sprzątaniu codziennie uzupełnia saszetki herbaciane, kawowe, z zabielaczem i dwoma rodzajami cukru, białym i brązowym, kandyzowanym. Sącząc herbatkę, snujemy plany na następne dni na maltańskim archipelagu. Ponownie, po dwudziestu latach, zmykając przed słotną, październikową jesienią, w pogoni za ciepłem i słońcem znów wylądowaliśmy na Malcie*. Malta to państwo wyspiarskie, w tym trzy wyspy tego archipelagu są zamieszkałe. Taka ciekawostka, wyspa główna, czyli Malta jest ludną, Gozo już nie tak i ma jeszcze w sobie charakter dawnych czasów oraz sporo terenów rolniczych, a Comino o zaledwie 3 km kwadratowych ma tylko czterech stałych mieszkańców, osiadłych w byłej stacji kwarantanny. Ależ owszem w nowych czasach jest też tam hotel na ponad 100 gości, pole kempingowe i nawet posterunek policji. Comino ma codzienne połączenie promowe z sąsiednią wyspą Gozo i z główną i największą z wysp – Maltą. Czyż nazwa tej wysepki Wam się z czymś kojarzy? Tak, z kminkiem, który porasta duże połacie ostrowia i od którego pochodzi określenie Comino.    

Podsumujmy, na wyspach Republiki Maltańskiej mieszka ogółem 433 300 obywateli, przy czym na największej Malcie około 402 tysiące, na Gozo nieco ponad 31 tysięcy a na Comino tylko czterej (sic!) stali mieszkańcy. W maltańskiej zatoce leżą kolejne dwie niezamieszkałe Wyspy św. Pawła – Selmunett i Quartz Island. Ich nazwa nawiązuje do rozbicia się w tej okolicy statku, którym do Rzymu wieziono apostoła Pawła. Na jednej z tych wysp – Selmunett stoi pomnik apostoła narodów – świętego Pawła. Statua św. Pawła z rękami wyciągniętymi ku morzu sprawia wrażenie, jakby apostoł ciągle głosił światu ewangelię.

   Tamtej, zapamiętanej z poprzedniej wizyty Malty już nie ma. Jest republika w przebudowie. Wszechobecne dźwigi i krany budowlane. Niewiele ostało się pięknych wiktoriańskich i neokolonialnych kamieniczek ze swoistym piętnem typowo maltańskim, z wykuszami obudowanych balkonów. Powstały i nadal rosną w górę hotele wielopiętrowe, jeszcze też z lokalnego budulca o ciepłej, pomarańczowo, żółtej aż do jasnobrunatnej barwie, ale w przewadze szkło i aluminium. I luda wszelakiego masy ogromne. Na deptakach, na plażach, w galeriach handlowych, na ulicach, wszędzie tłumy wczasowiczów, urlopowiczów, grupy młodzieży i emerytów, młode pary z dziećmi, gapie, zwiedzający i kupujący. Poprzednim razem wynajęliśmy na kilka dni samochód. Teraz też można by, ceny wynajmu są niespotykanie niskie; małego fiata czy forda można mieć już za 12 euro za dobę. Do jazdy w ruchu lewostronnym i kierownicy po prawej dość szybko można się przyzwyczaić. Spróbujcie jednakże znaleźć miejsce do zaparkowania... Skarżyła nam się rezydentka z kontynentu, że duży uszczerbek na pensji czynią mandaty za niewłaściwe parkowanie. Zatem będziemy jeździć autobusami. À propos autobusów i taksówek. Wszystkie mają, podobnie jak np. w Polsce czy Niemczech tablice rejestracyjne składające się z liter i liczb. Acz na autobusach liniowych część literowa to zawsze jest BUS, a na taksówkach zawsze TAXI i dopiero potem liczba. Auta posuwają się w centrach tempem ślamazarnym jak w wielkich metropoliach, a to przecież małe wyspy.

Postanowiliśmy korzystać z komunikacji komunalnej. Zwłaszcza że sieć autobusów jest gęsta. Inna rzecz, że rozkłady jazdy sobie, a autobusy kierują się chyba czasem z wież kościelnych. Zauważyłem, że czas na zegarach kościelnych odbiega od faktycznego; szczególnie to widoczne, gdy kościół ma dwie wieże, na każdej wieży zegar wskazuje inną godzinę. Bywają też na wieżach zegary bez wskazówek albo tarcze zegarów są tylko namalowane. To jest z rozmysłem, ma swoją tradycję.  Maltańczycy chcieli zmylić szatana, by nie pomieszał szyków w czasie nabożeństwa, i tak pozostało. Czyż nie piękny rys charakteru Maltańczyków, rozgadanych i rozpolitykowanych katolików, a zarazem uległym zabobonom? W planach przedwyjazdowych miałem pewne priorytety związane z pierwotnym, sprzed 5-6 tysięcy laty osadnictwem oraz z katakumbami użytkowanymi przez chrześcijan także na miejsca wspólnych posiłków w pierwszych wiekach n.e. Zakotwiczeni w hotelu na wyspie głównej w Sliemie, postanowiliśmy cały dzień spędzić na Gozo. Po zejściu z promu w porcie Mgarr na Gozo i zobaczywszy tłum oczekujący autobusu, po krótkich targach skorzystaliśmy z taxi, by dotrzeć do stolicy Wiktorii. W trakcie jazdy Luis, jak kierowca się sam przedstawił, zaproponował zwiedzenie z nim wyspy. Sprawnie dobiliśmy targu i mieliśmy indywidualny transport oraz lokalnego guide.

      Oczywista, przy naszej (nie)znajomości angielskiego rozmowy były dość ograniczone. Język angielski jest tu w powszechnym i popularnym używaniu. Z wolna i z musu coś tam nam się odblokowuje i jakoś dajemy sobie radę, w skrajnych przypadkach bardzo pomaga translator Google. Mam wrażenie, że dałoby się dość łatwo spotkać mieszkańców Malty (a zatem też Gozo), którzy nie znają maltańskiego, chociażby przybysze, rezydenci z innych krajów, natomiast chyba nie znajdzie się nikogo, kto nie zna angielskiego. Nadto sporo miejscowych posługuje się płynnie włoskim. Stąd przecież niedaleko morzem do Sycylii. Kierowca Luis był sympatyczny, a w pewnej chwili zapytał, czy my jesteśmy z Polski? Jeździliśmy od kościoła do kościoła. To był czysty przypadek, jako że katedrę chcieliśmy zobaczyć, pobliską bazylikę świętego Jerzego i kościół Jana Chrzciciela z najwyższą na wyspach kopułą też, ale... Po potwierdzeniu naszej tożsamości Luis zawiózł nas do ichniego głównego sanktuarium Maryjnego, miejsca pielgrzymek, kościoła pw Madonny Ta'Pinu, gdzie papież Jan Paweł II w 1990 roku celebrował mszę i udekorował Maryję koroną z gwiazdami. Kolejna obserwacja, papież z Polski, chociaż to już trzeci pontifex licząc wstecz, cieszy się tu ogromną estymą. Nawet w stolicy Gozo-Wiktorii, przed katedrą są posągi tylko dwóch papieży, Piusa IX i Jana Pawła II. Luis zawiózł nas też na obiad (można było się spodziewać) do restauracji na skale nad morzem, gdzie dwie kelnerki obierały nam świeżo złowione dorady ze skóry i ości. Rozpusta. Jak na takie fanaberie cena była do przełknięcia.

Innego dnia skorzystaliśmy z piętrowego autobusu turystycznego z odkrytym dachem. Objeżdżał całą wyspę Maltę, a w słuchawkach można było wybrać informacyjną spikerkę spośród szesnastu języków. Był też język polski. Skorzystaliśmy z jednego tylko postoju w Mdinie, gdzie jeszcze „czas się zatrzymał”. Stare kamieniczki, brukowane ulice z zakazem dla samochodów, konne bryczki i niestety także tutaj przeogromne tłumy turystyczne. Ania zwiedzała stare miasto, ja udałem się do katakumb w pobliskim Rabacie. Oba kompleksy katakumb w Rabacie – Katakumby świętego Pawła i katakumby świętej Agaty – datowane są na lata odpowiednio 350 i 200 n.e. Obecnie to stanowiska archeologiczne z czasów, gdy na wyspie przebywał apostoł narodów. W ograniczonym zakresie i czasie można je zwiedzać nawet za darmo. W podziemiach znajdują się między innymi skalne stoły dawnych agap – miejsca wspólnych posiłków chrześcijan pierwszych wieków. A to, że w ścianach spoczywały zwłoki zmarłych ziomków? Trzeba spojrzeć na rzecz w kontekście historycznym. Wówczas wspólne biesiadowanie w powietrzu przesiąkniętym trupim zapachem nie było czymś nadzwyczajnym. Dzisiaj katakumby to podziemne korytarze, w niektórych miejscach pokryte w znacznym stopniu zniszczonymi malowidłami naściennymi, powstałymi później niż skalne chodniki, bo w okresie 1200 do 1480 roku. Wszystkie szczątki 1400 pochowanych w nich zmarłych zostały przeniesione na zewnętrzny, naziemny cmentarz poza terenem katakumb. Malta, mimo iż tak bardzo zmieniona jest nadal doskonałym kierunkiem wycieczkowym i pielgrzymkowym, gdzie można zobaczyć wiele miejsc i posłuchać interesujących historii z przeszłości.

*) - Nazwa Malta w języku greckim znaczy „miód”, pszczeli produkt od niepamiętnych czasów pozyskiwany na Malcie.

(C) Janusz Plewniak, w październiku 2017

 

 - - - -

Informacje turystyczne (październik 2017):

- Ceny, jak w wielu obleganych miejscach, bardzo zróżnicowane. Podam na przykładzie wody mineralnej tego samego rodzaju Sankt Michel. Pierwszego dnia w sklepie nadbrzeżnym kupowaliśmy 2 l butelkę za 1,70 euro. Potem odkryłem lepszy sklep, gdzie taka sama woda kosztowała zaledwie 80 centów, a wreszcie w markecie, nawet oznaczonym na planie Sliemy tylko 49 centów. Warto robić nawet takie „pszczele” lokalne wycieczki.

- Prom z Malty na Gozo – bilet tam i z powrotem 4,65 Euro/ osobę. Prom – samochód plus kierowca – jw. - 15,70 Euro. - Bilety autobusowe, każda linia na Gozo i Malcie, bilet ważny 2 godziny nawet z przesiadkami – 1,5 euro.

- Obiad – w centrach od 12,50 euro w górę, aczkolwiek -UWAGA- w samym centrum stolicy Malty Valletty, mniej więcej w środku centralnej Republic Street, w obleganej, ale sprawnie obsługiwanej Caffe Cordina – poniżej 10 Euro, tamże kawa, w zależności od rodzaju 2 – 2,5 Euro, fikuśne i smaczne ciacha podobnie. - Ceny pieczywa w sklepach zbliżone do cen na kontynencie (bułka 30 centów, precel 1 Euro).

- Inne artykuły spożywcze,zwłaszcza sery dwukrotnie droższe niż w Polsce, wędliny nieznacznie droższe w porównaniu do nam znanych cen. Piwo puszkowe ½ litra – około 1 Euro.

- Wstępy do niektórych kościołów dość drogie, np. do katedry w stolicy Gozo Wiktorii – 4 Euro / osobę, zniżek nie ma. Wejście do katedry św. Jana w stolicy Malty Valletcie – 10, - Euro, dla studentów i seniorów 7,50 Euro. Są to bilety łączone,za zwiedzanie świątyni i przykościelnego muzeum, ale tylko takie są. Inne,mniej turystycznie rozreklamowane świątynie, a nawet pielgrzymkowa Madonna Ta' Pinu – bez opłat.

- Autobus turystyczny,dwupokładowy z odkrytym dachem i słuchawkami w 16 językach- w zależności, w jakiej agencji kupowany od 17 do 20 Euro na trasę. Są trzy trasy: Malta południe /czerwone, Malta północ/ niebieskie – te dwie się częściowo zazębiają i Gozo/ zielone. Każda trasa ma busy w swoim kolorze- można w dowolnym miejscu wsiąść i wysiąść, ale tylko w ramach danej trasy. Kupując bilet na dowolną z tras objazdowych (około 3 godziny non-stop) można dodatkowo otrzymać za friko (free) wycieczkę turystycznym statkiem wzdłuż wybrzeży i portów Valletty – około 90 – 100 minut.(jp)

(C) Janusz Plewniak, w październiku 2017

 

Caruana Galizia  Stolica Malty - Valletta. Vis a vis gmachu sądu,kilka dni po zamachu.
Caruana Galizia Stolica Malty - Valletta. Vis a vis gmachu sądu,kilka dni po zamachu.
Maltanskie zegary
Maltanskie zegary

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.