Wasze wyprawy

Z WIELKIEJ BRYTANII DO URZEKAJĄCEJ SŁOWENII - WYPRAWA VANEM Z DZIEĆMI I NAMIOTEM

Słowenia

fot.: MrsS

Słowenia
1 van, 1 namiot, 2 dzieci, 2 dorosłych, 3 kraje odwiedzone, 10 krajów przejechanych, 3 jeziora, 3 burze, 2 wodospady, 5 kampingów, 1 hotel, 21 dni, 4,5 tysiąca przejechanych kilometrów, całe mnóstwo przywiezionych wspomnień.

Jedziemy już drugi dzień.  Kierujemy się na południe, niemalże wzdłuż granicy francusko-niemieckiej, a na horyzoncie wypatrujemy Alp. Nie możemy się doczekać tych zapierających dech w piersiach widoków. Każdy większy pagórek daje nam nadzieję, że to już, że już się zaczynają, ale po chwili okazuje się, że to jeszcze nie to, znów robi się płasko. Kiedy w końcu wyłaniają się te właściwe, nie mamy już wątpliwości. Prawdziwa potęga majestatu! Alpy Szwajcarskie powalają. Jesteśmy zachwyceni!

Alpy Szwajcarskie
Alpy Szwajcarskie
Alpy Szwajcarskie
Alpy Szwajcarskie

Pomysł wyjazdu-objazdówki pojawił się rok wcześniej. Wtedy to odbyliśmy pierwszą dłuższą wycieczkę naszym świeżo nabytym vanem (przyp.aut. Transporter T6) i bardzo nam się spodobało. Tak bardzo, że zamarzyło nam się wybrać w dłuższą objazdówkę. I oto jesteśmy. Pierwszy prawdziwy przystanek - Raron, malutka mieścina w samym sercu Alp Szwajcarskich. Za nami wyjazd z Bristolu (Wielka Brytania), przeprawa promowa do Francji, jeden szybki nocleg na malutkim kampingu pod Luksemburgiem, a teraz już długo wyczekiwane Alpy. Jest cudownie! W Szwajcarii spędzamy dwie noce (śpimy pod namiotem), odpoczywamy, trochę chodzimy po szlaku (w miarę łagodnym, tak, żeby dzieci dały radę i za mocno nie narzekały ;)), ale przede wszystkim cieszymy oczy widokami. Niesamowite. Gdzie nie spojrzysz – widok jak z obrazka na puzzlach – potężne góry królujące nad zielonymi łąkami, na których gdzieniegdzie rozsiane są małe drewniane domki. A dookoła cisza i spokój. Raj!

Alpy Szwajcarskie
Alpy Szwajcarskie

Kolejny przystanek: kamping nad jeziorem Garda. Przemieszczamy się zatem do naszej ukochanej Italii. Ale jak się przemieszczamy... Do przejechania mamy około 340km, co według Google Maps daje jakieś 4 godziny jazdy. Do granicy z Italią jedyne 50km, ale za to na jakich wysokościach! Do pokonania mamy przełęcz Simplon, która położona jest nieco ponad 2000 m npm. Co za widoki! Szkoda, że akurat pogoda nie dopisuje – pada deszcz i jest dość mgliście - odpuszczamy sobie postoje na robienie zdjęć. Jedziemy drogą numer 9, która przyklejona jest niejako do zbocza góry. Z jednej strony ściana skalna, z drugiej przepaść. Ale droga przygotowana jest rewelacyjnie. Co chwilę tunele, mosty na przeogromnych  wysokościach. Jesteśmy pod wrażeniem szwajcarskiej pomysłowości i myśli inżynierskiej, które można tu podziwiać. Już nas nie dziwi, że winiety w tym kraju są takie drogie :)

Nad Gardę dojeżdżamy wczesnym popołudniem. Większość dużych pól kampingowych (tych „prawdziwych”, z basenami ;) ) położona jest w południowo-wschodniej części jeziora, bo jest tam zwyczajnie bardziej płasko. Nie ma tu takich spektakularnych widoków jak z pocztówek – tafla jeziora na tle wysokich gór – po takowe trzeba podjechać nieco bardziej na północ, ale za to pola kampingowe są rewelacyjne. Duże i świetnie zorganizowane. My zatrzymujemy się w Camping Belvedere, niedaleko Lazise. Nasz plan to spędzenie fajnego tygodnia z przyjaciółmi, trochę zwiedzania miasteczek położonych wokół jeziora, ale też sporo chlapania się w basenie i odpoczynku na leżaczkach.

Nad Gardą jesteśmy po raz pierwszy, ale ta nie przywitała nas jednak zbyt życzliwie. Szczęśliwi, że trafiła nam się parcelka z widokiem na jezioro, rozkładamy namiot. Dziwimy się nieco i z niedowierzaniem słuchamy, kiedy to Holendrzy ze stojącego nieopodal kampera ostrzegają nas przed silnymi wiatrami od strony jeziora. Mówią, że te miejsca w pierwszym rzędzie wcale nie są takie dobre, jakby się mogło wydawać. Podobno wieczór wcześniej, i jeszcze kilka razy w ciągu ostaniego tygodnia wiało tak, że stoły, krzesła, a nawet namioty fruwały! Że co? Sprawdzamy w telefonach prognozę pogody – gorąco, słonecznie i bezwietrznie. Nie przejmujemy się...
... Godzina później - burza hula już na całego! Leje deszcz, a wiatr targa naszym namiotem na prawo i lewo. W ostatniej chwili znajdujemy w vanie taśmę izolacyjną i na szybko sklejamy rurkę od przedsionka naszego namiotu, bo była nieco nadłamana. Potem już całą czwórką siedzimy w części sypialnej, żeby namiot obciążyć, bo gdyby podwiało go od spodu, to chyba zwyczajnie by odfrunął! Naprawdę dawno się tak nie bałam!
Na szczęście nawałnica nie trwała długo. Co prawda padało jeszcze przez całą noc, ale rano przywitało nas już słońce i bezchmurne niebo. Uff - oby tak zostało!

Kolejne dni upływają nam błogo. Pierwszy w całości spędzamy na leniuchowaniu, popijaniu pysznej włoskiej kawy, zabawach w basenie i leżakowaniu – w końcu to wakacje. Ale że to nie do końca nasz styl spędzania wolnego czasu, to w następne dni wyruszamy już na wycieczki po okolicy. Pięknie nad tą Gardą! Trudno przestać robić zdjęcia – wszystko takie fotogeniczne! Oko od aparatu odrywam dopiero, gdy wyczerpuje się w nim bateria, a ja zdaję sobie sprawę, że nie zabrałam z domu ładwarki. Wielka szkoda. Zdjęcia z telefonu to już nie to samo, ale będą musiały wystarczyć.

Jezioro Garda
Jezioro Garda

Jednego dnia objeżdżamy sporą część jeziora, żeby dotrzeć do Limone Sul Garda. Jeszcze w drodze do Limone, robimy się głodni i trochę z przypadku zatrzymujemy się w Castelletto. Bardzo nam się podoba. Promenada nad jeziorem, kilka knajpek, mała marina. Na lunch wchodzimy do bardzo klimatowej trattorii Don Pedro. Wielokolorowe są tu ściany, krzesła, a i pracujący ludzie też jacyś tacy barwni. Wokół mnóstwo dodatków utrzymanych w artystyczno-hipisowskich klimatach. Zajadamy pizzę, popijamy mrożoną herbatę. Jest pysznie!

Jezioro Garda, Castelletto
Jezioro Garda, Castelletto

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.