Wasze wyprawy

Zamieniłabym sto róż, na jednego tulipana z Holandii

Holandia

fot.: Pytek

Holandia
Na kwiatowych dywanach, z historią motoryzacji w tle, Holandią w pigułce i żywym ogniem na stołach… nad brzegiem Morza Północnego. Niezapomniane.
Scheveningen Holandia
Scheveningen Holandia

Holandia – ten „mały” kraj, którego nie uda się zwiedzić w kilka dni.

Do Holandii, na urlop letni wybraliśmy się dotychczas dwa razy. Naszych znajomych dziwiła niezmiernie ta destynacja, bo kraj rzekomo mały i niby można go zobaczyć w kilka dni, ale my przez te dwie wizyty, trwające łącznie 4 tygodnie, ciągle odkrywaliśmy coś nowego i niesamowitego. Zwiedziliśmy skanseny, targi serów, kanały wodne, łąki usiane owcami i piękne, działające ciągle, wiatraki. Niestety z uwagi na okres letni, w jakim tam bywaliśmy, nie było nam dane zobaczyć symbolu Holandii – kwitnących co roku, od marca do maja - pól tulipanowych.

Królewskie łoża z baldachimami na plaży w Scheveningen

Jest przedłużony weekend majowy, zapchane polskie drogi, każdy gna nad morze lub w góry, by odpocząć, a my chcąc uciec od tłumów, pakujemy dzieci oraz psa i ruszamy trzeci raz do Holandii, tego „małego” kraju, którego naprawdę nie da się zwiedzić w kilka dni. Po 900 km docieramy w okolice Hagi, dokładnie do jej nadmorskiej dzielnicy – pięknego Scheveningen, kurortu o nietuzinkowej, niesamowicie szerokiej, piaszczystej plaży, czystym powietrzu, ciekawej architekturze nadbrzeżnej i wielu atrakcjach turystycznych.

Nawigacja prowadzi nas do małego hoteliku, położonego niemal na samej plaży. Jest już popołudnie, ale piękne, majowe słońce, od razu wyciąga nas na długi spacer, wzdłuż spektakularnej promenady. Wieje nieco zimny wiatr, a my idziemy i podziwiamy Sheveningen, kiedyś maleńką wioskę rybacką, dziś największe, morskie kąpielisko Holandii.

Do szerokiego bulwaru przylegają ekskluzywne budynki apartamentowców, o ogromnych, niczym nie zasłoniętych oknach, wychodzących na Morze Północne. Właściciele takich apartamentów są prawdziwymi szczęściarzami. Mieć taki widok na co dzień.

Czuć chłód zimnej, o tej porze roku wody.  Przy zejściu z promenady na plażę, na całej długości, ulokowane są nietuzinkowe knajpki. Każda ma inny, charakterystyczny tylko dla niej, wystrój. W jednych królują błękity i minimalizm, inne ocieplone są pomarańczem i fioletem. Wielkie drewniane siedziska zrobione częstokroć z palet, stoły biesiadne i grillowiska. Nasze nosy drażnią fantastyczne zapachy kulinarnych specjałów. Miękkie poduchy, grzybki z ogrzewaniem i widok na morze sprawiają, że nawet w zimne dni, jest tu zawsze pełno. Siadamy przy stoliku, otulamy się kocykami, zanurzamy bose stopy w miękkim pisaku, a dłonie ogrzewamy nad żywym ogniem, który wydobywa się ze specjalnie wbudowanych w stoły, gazowych kominków. Za małym płotkiem, oddzielającym knajpkę od plaży, ulokowane są wielkie drewniana kanapy, przypominające królewskie łoża z baldachimami. Można się na nich wygrzewać w słoneczne dni. Widok świetnie komponuje się z zachodzącym właśnie słońcem. Nasze umysły odpoczywają. Szyby chronią nas od wieczornego wiatru, słychać jednak piękny szum morskich fal.

Cisza, czasami piękna muzyka, tańczący ogień na stole i stopy w miękkim pisaku. Tak będziemy żegnać każdy spędzony tu dzień, patrząc jak słońce w swym majestacie, zachodzi za taflą ołowianej wody.

Zabytkowy tramwaj mknie po ulicach kurortu

Podczas drogi do hotelu, uraczeni grzanym winem, spotykamy zabytkowy, drewniany tramwaj. Okazuje się, że jest to nietuzinkowa, mobilna restauracja. Za oknami, przy maleńkich stolikach z klasycznymi lampkami, siedzą ludzie, a elegancki kelner podaje im romantyczną kolację. Będą tak przemierzać Scheveningen pewnie do późnego wieczoru.

 „Ogród kuchenny” czyli pachnące Keukenhof

Wczesnym rankiem ruszamy na spotkanie z tulipanami. Do bajecznego ogrodu docieramy jako jedni z pierwszych. Później na wjazd trzeba będzie tu długo czekać, bo zainteresowanie tym niezwykłym miejscem jest ogromne.

Keukenhof - w języku niderlandzkim oznacza „ogród kuchenny”, a w rzeczy samej jest to jedna z największych wiosennych atrakcji Holandii, gdzie co roku przybywają setki tysięcy turystów, z niemal całego świata. Udaje nam się dołączyć do tej grupy. Jest z nami pies, ponieważ ogród mogą zwiedzać także czworonogi, warunkiem jest trzymanie go na lince, o sprzątaniu nie wspomnę, ale tutaj jest to naturale.

Przechodzimy przez bramę i zaczynamy dosłownie piszczeć z zachwytu. 7 milionów kwiatów cebulowych, posadzonych wyłącznie rękoma człowieka, w największym ogrodzie na świecie z kwitnącymi roślinami. To iście bajeczne 32 hektary, na których czujemy się jak „Alicja w Krainie Czarów”.

Tulipany, hiacynty, krokusy, narcyzy. Kwiaty są tu w zasadzie wszędzie. Początkowo zatrzymujemy się przy każdym klombie i szczegółowo oglądamy odmiany, ale jest tych roślin taka masa, że w kolejnych alejkach nie wiemy już na czym najpierw „zawiesić oko”. Kwiaty tworzą alejki, malownicze obrazy, zakamarki, zakątki dla zadumanych, miejsca zabaw dla dzieci, kwiatowe rzeki, gdzie wodę imitują moje ukochane szafirki w dwóch odmianach kolorystycznych. Tulipany w wersji mini, tęczowej, o pełnych kwiatach i pojedynczych płatkach, a także niesamowite czerwone tulipanowe giganty….. Kolory kwiatów i kształty nasadzeń tworzą obrazy jakich chyba jeszcze nigdy nie widzieliśmy. Małe szklarnie, w których przysiadamy by odpocząć, jezioro z imitacją wielkich nenufarów, po których skaczemy jak dzieci, z psem na rękach. Piękne rzeźby, o kształtach kobiet, a także białe „kuperki" łabędzi jakby nurkujących w tulipanach. W niektórych miejscach kwiaty schodzą do samej wody jeziora, odbijając się w jej tafli jak w lustrze. To potęguje głębię kolorów. Woda wygląda jak namalowana tęczą. Cały krajobraz przecinają kanały, po których w towarzystwie wielkiego, pięknego wiatraka, gdzieniegdzie pływają małe łódeczki.

Labiryntem z bukszpanu, docieramy z trudem do wieży widokowej, z której podziwiamy ciągnące się po horyzont, pola pełne czerwonych tulipanów. Jest też pięknie zdobiona, zabytkowa katarynka, wygrywająca walczyki na zamówienie, z drewnianych płytek, które każdy może dowolnie wybrać. Obsługuje ją starszy, sympatyczny pan we fraku.

W ciągu 64 lat ogród odwiedziło 50 milionów turystów, niemal ze wszystkich zakątków naszego globu. Każdego roku ogród skupia się na temacie przewodnim, tym razem był to Van Gogh, którego wizerunek ułożono tu, oczywiście z kwitnących tulipanów. Zobaczyliśmy go ze specjalnie do tego stworzonej platformy widokowej.

Poza parkiem i alejami, w całości usianymi kwiatami i pięknym drzewostanem, są tu liczne kawiarnie, restauracje i pawilony handlowe.

„Strachy na wróble” na polach tulipanów

Po wyjściu z Keukenhof, jedziemy na pola tulipanów, zabawić się w „strachy na wróble”. Stajemy w kwiatach na jednej nodze, a ręce rozpościeramy na boki. Śmiejemy się beztrosko i robimy zdjęcia. Przemierzamy po woli całą okolicę. Co chwilę wyskakujemy z samochodu, by z bliska podziwiać kolejne odmiany tulipanów. Chciałoby się urwać spory bukiet, przecież nikt nie patrzy….. oczywiście nie robimy tego. Robimy za to masę przepięknych zdjęć i ruszamy na spacer wzdłuż tulipanowych dywanów, poprzecinanych wodnymi kanałami. Po kwiatowych polach można bezkarnie spacerować. Przejazd przez okolicę dostarcza prawdziwej uczty dla koneserów kolorów i zapachów. W oddali widać biegające w kwiatach zające. Jest bajecznie.

Wracamy do Sheveningen, gdzie późnym popołudniem odwiedzamy nieco zniszczone, ale majestatyczne molo, które mocno wdziera się w morze, a z jego odległego końca doskonale widać ogromną plażę. Latem usiana jest ona tysiącem turystów spragnionych słońca, w maju praktycznie pusta, jest miejscem relaksujących spacerów, prawie wyłącznie mieszkańców Hagi. Cieszy nas to, że molo zaczynają remontować.

Najstarszy zachowany samochód na świecie

Podczas śniadania w hoteliku, uwagę naszą przykuwa film, a w zasadzie spot reklamowy, prezentujący największe atrakcje, jakie można zobaczyć w okolicach Hagi. Okazuje się, że niedaleko naszego noclegu, znajduje się jedna z najbardziej uznanych na świecie, kolekcji zabytkowych samochodów. Zgromadzona w prywatnym muzeum rodziny Louwaman, nie została nawet wspomniana w naszym przewodniku. Po śniadaniu postanawiamy ją odwiedzić. Wizyta w muzeum to prawdziwy strzał w dziesiątkę. 10 tys. metrów kwadratowych ekspozycji unikatowych na skale światową gadżetów motoryzacji. Poza kolekcją zabytkowych samochodów, w tym największej kolekcji samochodów wyprodukowanych przed 1910 rokiem, jak i nowoczesnych wersji samochodów wyścigowych, oglądamy tu niesamowity zbiór zabytkowych motocykli, dawnych wozów strażackich, karocy konnych, starych dystrybutorów paliw, liczne gabloty wypełnione małymi modelikami, rowery, obrazy i rysunki związane z motoryzacją, a także niezliczoną ilość różnego typu pucharów i nagród z wielu wyścigów.  

Gromadzenie historycznych aut rozpoczął w 1934 roku wielki miłośnik motoryzacji Pieter Louwman, który swoje „zbieractwo” rozpoczął od sprowadzenia do kraju 20 letniego Dodge'a. Od tego czasu, w ciągu zaledwie dwóch pokoleń, rodzina Louwman zgromadziła tu okazałą kolekcję ponad 250 zabytkowych i klasycznych samochodów osobowych.

Przemierzamy kolejne sale. Unikatowa na skalę światową kolekcja, odsłania przed nami najstarszy zachowany samochód na świecie z 1887 roku, a także pierwszy samochód w historii o silniku 4-ro cylindrowym, samochody których karoseria wypleciona została z wikliny, czy też zrobiona z drewna. Jest też pierwszy samochód elektryczny oraz auto, którym poruszał się Winston Churchill. W kolejnej sali, z wielkiego plakatu uśmiecha się do nas Montgomery, a obok stoi jego autentyczny motocykl. Swój ślad, w postaci pomarańczowego, nieziemsko długiego Cadillaca, zaznaczył tu także Elvis Presley oraz bohaterowie poruszający się Lincolnem i taxi, na planie filmu „Ojciec Chrzestny”. Mijamy idealnie zachowane samochody, które wygrywały wyścigi Le Mans w 1935, 1939 i 1957, Astona Martina DB5 z planu filmowego „007 James Bond – Goldfinger”, mnóstwo zabytkowych Alfa Romeo, samochody MCLaren’a, pierwszy na świecie samochód sześcio-cylindrowy, z napędem na cztery koła i mojego ulubionego Delorean’a – maszynę z filmu „Powrót do przyszłości”, o której marzyłam jako nastolatka. Wymieniać można naprawdę długo. Zwyczajnie trzeba tu przyjechać. Kolekcja zachwyci nawet niejedną kobietę.  

Skala 1:25 – żegnamy Holandię oglądając ją „w pigułce”

Weekend kończymy wspominając Holandię podaną w tzw. „pigułce”. Wizyta w miasteczku Madurodam to przyjemność zarówno dla małych jak i dużych, dla tych, którzy Holandię już poznali, jak i dla tych, którzy dopiero mają to w planach. Zbudowana w skali 1:25 kolekcja miniaturowych, odtworzonych w najmniejszych szczegółach, najcenniejszych zabytków architektonicznych kraju, otoczonych miniaturowymi drzewkami i tuzinami kwiatów, pozwala nam utwierdzić się w przekonaniu, że pomimo trzech wizyt, nie udało nam się zobaczyć wszystkiego w „małej” Holandii.

Nie mamy ochoty stąd wyjechać. Niestety nasz weekend dobiega już końca. Jeszcze tylko spacer po plaży, zachód słońca, wieczorna rozmowa nad żywym ogniem, w plażowej knajpce i wczesnym rankiem wyruszamy do domu.

Nasze baterie są naładowane, bo każdy tu znalazł cos dla siebie. Panie kwiaty, panowie samochody, a cała rodzina miniaturową Holandię.

Informacje praktyczne

Maj to okres idealny na odwiedzenie tego miejsca. Jest bardzo kameralnie i spokojnie, podczas gdy latem ciężko tu zaparkować, a ceny w knajpkach szybują ostro w górę.

Baza noclegowa w Scheveningen jest naprawdę duża. Oferta obejmuje małe hoteliki, w których można zarezerwować apartament rodzinny z dostępem do kuchni. W cenie noclegu my mieliśmy śniadanie, co jest bardzo wygodna opcją. Ceny w restauracjach nie są niskie, więc warto część posiłków przygotować w domu. W okolicy jest wiele sklepów, z bogatą ofertą. W maju jest trochę chłodno i na pewno przyda się kurtka chroniąca od wiatru. Keukenhoff, muzeum Louvmana, Madurodam, to atrakcje na pół dnia, jednak do Keukenhof warto wybrać się z samego rana. W późniejszych godzinach są tu spore kolejki samochodów i autokarów. Popołudnia przyjemnie spędza się na pobliskich plażach, spacerując lub siedząc w nadmorskich knajpkach albo buszując po polach tulipanów. Można zakupić piękne odmiany kwiatów, do posadzenia we własnym ogródku.

Keukenhof - Holandia
Keukenhof - Holandia
Keukenhof - Holandia
Keukenhof - Holandia
007 James Bond
007 James Bond

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.