Wasze wyprawy

Zemsta w górach

Jezioro Wielkie w Parku Narodowym w górach Kurore e Lures

fot.: Orch73

Jezioro Wielkie w Parku Narodowym w górach Kurore e Lures
Pojechaliśmy do Albanii oglądać jeziora, jednak nasze najważniejsze wspomnienie z tej podróży to pamięć o poznanym w górach nauczycielu języka angielskiego, który uczy w małej, jakby zapomnianej przez świat miejscowości o sympatycznej nazwie Lura.

Gdy tylko zjechaliśmy z głównej, asfaltowej drogi skończyły się wszelkie drogowskazy. Nawet GPS okazał się nieprzydatny, bo wskazywał tylko drogę na azymut, a czasem trzeba było wybierać: lewo czy prawo, jechać zacienionym trawersem góry, czy jednak tym oświetlonym przez słońce. Chyba tylko nasza wielka determinacja i masa szczęścia doprowadziła nas późnym popołudniem do malutkiej miejscowości Lura, położonej w Parku Narodowym w górach Kurore e Lures na północy Albanii. To tutaj, zgodnie z opisem w przewodniku i znakami na mapie, powinny być górskie jeziora. Jeździmy więc po tych kilku drogach, które przecinają wioskę, wzdłuż i wszerz, ale każda z nich kończy się w krzakach, w strumieniu, stromą ścianą, a w najlepszym wypadku początkiem pieszego szlaku. No i klapa. Słońce chyli się ku zachodowi, więc cały dzień spędzony w drodze donikąd można spisać na podróżnicze straty. I właśnie wtedy, dosłownie przed maskę naszego samochodu, wyskoczył rodowity Albańczyk. Wiedział, po co tu przyjechaliśmy, jak również to, że tego nie znaleźliśmy. Nie było to trudne do odgadnięcia, bo cała wioska śledziła nasze nieudolne poczynania, a on jako jedyna osoba mówiąca po angielsku, został niejako oddelegowany do rozmowy z nami. Z reguły jesteśmy nieufni do osób, które nam się narzucają ze swoimi usługami, ale na szczęście tym razem daliśmy się namówić, aby Kastriot – nasz nowy znajomy, został naszym przewodnikiem w drodze do górskich jezior. Przed wyjazdem Albańczyk zaprosił nas do swojego domu na popołudniową kawę. Popołudniowa oznacza, że będzie słabsza od tej porannej, więc trochę byliśmy zdziwieni, jak w naszych małych kubkach prawie nie było napoju, a jedynie fusy niemal po sam brzeg. Po tej krótkiej gościnie ruszamy w góry. Ponieważ nasz Patrol ma tylko dwa miejsca siedzące – cały tył zajmuje rozłożone na stałe łóżko do spania – panowie zajmują miejsca z przodu, a ja podróżuję dalej na leżąco.

Nigdy byśmy sami do tych jezior nie trafili. Najpierw trzeba by wiedzieć, w którą ścieżkę wjechać, potem gdzie skręcić, czym byliśmy wyżej tym bardziej zmieniała się pogoda, z wczesnego lata w wiosce Lura, poprzez wiosnę i roztopy na pierwszym kawałku podróży, aż po zimę w miejscu, gdzie musieliśmy porzucić samochód i dalej, zapadając się po kolana w śniegu, udać się pieszo. Po tak spektakularnej podróży oczekiwaliśmy od miejsca niesamowitych wrażeń, a tutaj okazało się, że jeziora są jeszcze ukryte pod śniegiem. Nie żałowaliśmy jednak ani chwili z tej przygody, zostaliśmy nawet w wiosce do następnego ranka. Kastriot służył nam dalej za przewodnika i oprowadził po najważniejszych miejscach wioski. W ten sposób odwiedziliśmy szkołę, gdzie przerwę ogłaszał zwykły dzwonek pożyczony od krowy, obejrzeliśmy przychodnię, która miała nawet ambulans, którego koła zapadły się w ziemię i obrosły roślinami, bo nigdy nie był używany, zobaczyliśmy mały hotel, którego budowę przerwano z braku chętnych do nocowania i na koniec razem z miejscowymi mężczyznami wypiliśmy w małej kawiarni poranną kawę, która okazała się być z ekspresu, czarna, mocna, gęsta od kofeiny i obowiązkowo bez mleka, ale za to dostarczyła nam energii na cały dzień. Starając się nie urazić Kastriota zapytaliśmy się jeszcze o słynną na świecie, albańską zemstę krwi, zwaną Gjakmarrja. Okazało się, że budynek bez okien i drzwi na poziomie ziemi, przy którym nocowaliśmy, to właśnie tak zwana Kulla, czyli obronna wieża mieszkalna, gdzie czasem przez całe dziesięciolecia, mężczyźni i młodzi chłopcy zagrożeni zemstą, spędzali swoje życie. Czyżby Kastriot lub jego rodzina mieli coś wspólnego ze słynną zemstą? Hmm…

Na koniec jeszcze pożegnalna fotka i ruszamy dalej, na podbój innych miejsc w Albanii.

Jezioro Kamieniste w Parku Narodowym w górach Kurore e Lures
Jezioro Kamieniste w Parku Narodowym w górach Kurore e Lures
W drodze do miejscowości Lura
W drodze do miejscowości Lura
Pożegnalne zdjęcie z Kastriotem
Pożegnalne zdjęcie z Kastriotem

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.