Kuchnie świata

Gozo. Siła przyciągania wiejskiego stołu

Radosław Żydonik, 18.09.2019

Gozo.Rogaty stół

fot.: Radosław Żydonik

Gozo.Rogaty stół
Zamiast miecza – kuchenny nóż, w miejsce zbroi – płócienny fartuch. Choć maltańskim archipelagiem nie władają już joannici, wysepka Gozo ma wciąż swoich wielkich mistrzów. Rolników i kucharzy

N o dobrze, już dobrze, przestań beczeć, malutka – Rikardu tuli do piersi kosmatą główkę. – Zwariować można z tą dziewuchą! – śmieje się, odsuwając twarz od młócących powietrze nóg. – Lepiej nie zaglądaj w jej ślepia – wskazuje gestem świdrujące go smoliste paciorki. – Gdyby wzrok mógł zabijać, ksiądz Anton już dawno odprawiłby serię gregorianek w mojej intencji. Wrota piekieł, nie źrenice! – Rikardu trąca mnie łokciem i wybucha śmiechem. – Miał być anioł, a wyrosła diablica – dodaje, wychylając szklaneczkę wytrawnego vermentino z własnej piwniczki. – Ochrzciłem ją tak, jak przed wiekami Aragończycy moją wyspę. Gozo, co oznacza radość. Przyznasz, że ładne imię? – mężczyzna stopuje dłonią niesforne rogi, usiłujące przedziurawić jego farmerski fartuch. – I jaka wdzięczność? Wierzga, kopie, gryzie. Skaranie boskie! Przejdź się po wyspie, spotkasz kilka tysięcy kóz, ale takiej bestii nie ma żaden rolnik. Za nic nie daje się wydoić!

NA TEMAT:

I gdzie znowu pędzisz, Gozo? Wracaj! – krzyczy, widząc, jak rogaty nicpoń wskakuje na oliwne drzewo,a potem ląduje na grzbietach raczących się tymiankiem towarzyszek. – Ot, cała Gozo; prosta i bezpretensjonalna. Zresztą, jak wszystko dokoła… – Rikardu zatacza gestem krąg, dopija wino i podaje mi pachnącą dymem kromkę chleba posmarowaną pastą z suszonych warzyw. Usta wypełnia obłędna słodycz przełamana odrobiną soli morskiej z goryczą chrupiącej skórki na finiszu. – Garść grubo mielonej mąki, kilka pomidorów i słońce – wyjaśnia Rikardu, gdy pytam o przepis. – Ach, i rzecz najważniejsza! – dodaje po chwili. – Wierność tradycji. Żadnych konserwantów czy innego paskudztwa. Bo każdą recepturę diabli wezmą!

Gozo.Rogaty stół

Marynowane warzywa oraz pasty z suszonych pomidorów to flagowe produkty Gozo. Fot. Radosław Żydonik

Siedzimy na skleconej z desek ławie pośrodku wysepki; drugiej co do wielkości w maltańskim archipelagu. Powietrze nabrzmiewa brzęczeniem pszczół, słodyczą przejrzałych opuncji i ciężkich od soku winogron. Z perspektywy ławeczki cały świat wydaje się winnicą. Bujna winorośl wspina się na okoliczne wzgórza, spływa ze zboczy, oplata zielonym pierścieniem mury średniowiecznej cytadeli w Victorii, stolicy Gozo.

ZOBACZ TEŻ: W którym mieście jest najbezpieczniej? Ranking 2019

Gozo.Rogaty stół

Restauracja Stone Crab w Xledni raczy gości miedzy innymi znakomitą lampuką (złotą makrelą) Fot. Radosław Żydonik

– Raj na ziemi, hę? Nic, tylko sączyć wino i przegryzać oliwki. A co powiesz na to? – Rikardu yciąga przed siebie poorane bruzdami dłonie. – Haruję od rana do nocy. Nie, żebym się skarżył. Mam własną winnicę, gaj oliwny, sto kóz i drugie tyle owiec. Mało tego, jestem znany w całej republice. Wyrabiam najlepszą ġbejnę. Ser z koziego i owczego mleka. Dlaczego akurat mój jest najsmaczniejszy? Też pytanie – potrząsa teatralnie głową i z dumą podkręca wąsa. – Bo doję własnymi rękami. Chodź, nauczę cię!

***

Cały tekst Radosława Żydonika przeczytasz w październikowym wydaniu magazynu „Podróże”.

Podóróże 10/2019

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.