AFRYKA

Wyspy Zielonego Przylądka. W karnawale ekspoldują kolorami

Bartłomiej Rubik, 15.01.2020

Karnawał na Wyspach Zielonego Przylądka

fot.: Bartłomiej Rubik

Karnawał na Wyspach Zielonego Przylądka
Samba, cekiny, olśniewające kostiumy, piękne tancerki, dudniący rytm bębnów, wybory królowej… Karnawał w Rio de Janeiro? Nie, w Mindelo! Na Wyspach Zielonego Przylądka

NA TEMAT:

Wyspy Zielonego Przylądka wbrew nazwie wcale zielone nie są. To dość niegościnny skrawek lądu, zagubiony pomiędzy Afryką a Brazylią. Krajobraz większości archipelagu jest pustynny, wulkaniczny, surowy. Dość niepozorna wyspa São Vicente też tak wygląda – i tylko raz w roku eksploduje kolorami. Erupcja następuje w Mindelo, jej głównym mieście, a zarazem kulturalnej stolicy całego kraju. To stąd wywodzi się cała plejada artystów, z Cesárią Évorą na czele, którzy rozsławili kabowerdyjską muzykę morna na cały świat. Ląduję na lotnisku imienia Bosonogiej Diwy, jak nazywano artystkę. Pani Cesária nie lubiła butów i wolała występować bez nich.

Mandingas, samba, morabeza

Dość senne na co dzień Mindelo ma port, kolonialną starówkę i przyjemną nadmorską promenadę. Najbardziej reprezentacyjna ulica w mieście to Rua Lisboa. – Nikt tak na nią nie mówi. Dla nas to Rua Libertadores de África, Ulica Wyzwolicieli Afryki – tłumaczy mi pracownik ratusza, gdy odbieram akredytację fotoreportera. Republika Zielonego Przylądka ogłosiła niepodległość jako jeden z ostatnich krajów Afryki, w roku 1975 – tym samym, w którym uczyniły to trzy inne posiadłości portugalskie na kontynencie. – Staramy się zrywać z wszelkimi odniesieniami do czasów kolonialnych. Ale wiele osób ciągle musi wyjeżdżać do Portugalii za pracą – wzdycha. Pod koniec lutego lub na początku marca niektórzy wracają na wyspę. Spokojne Mindelo całkowicie zmienia wówczas swoje oblicze. Tutejszy karnawał należy do największych i najhuczniej obchodzonych w całej Afryce. Przeplatają się tu wpływy portugalskie, brazylijskie i afrykańskie. W przeciwieństwie do słynnych karnawałów w Brazylii, gdzie ściągają tłumy turystów, a bilety wstępu kosztują nierzadko setki dolarów, tutaj jest to zabawa dla wszystkich, nie tylko dla najbogatszych. Na ulicach szaleje całe miasto, a zabawa rozpoczyna się wiele dni przed Środą Popielcową.

Karnawał na Wyspach Zielonego Przylądka
Rua Libertadores de África we wtorkową noc zamienia się w feerię kolorów i rytmów. Fot. Bartłomiej Rubik

W sobotę i niedzielę ulice opanowują mandingas – grupy półnagich tancerzy umalowanych czarnym smarem. Ich szalony taniec przy akompaniamencie dudniących bębnów przypomina mi, że jesteśmy w Afryce. – Czarna farba to nawiązanie do naszych przodków, ludu Mandinka z Afryki Zachodniej – tłumaczy Mayra, jedna z tancerek. – Od zawsze byli wojownikami, walczyli przeciw kolonizatorom. Ale malujemy się na czarno również na znak żałoby, że zbliża się koniec karnawału – zdąża dodać, zanim porwie ją roztańczony korowód. Poniedziałek to dzień samby – wszak do Brazylii bliżej stąd niż do Lizbony. W Mindelo działa jedna szkoła: Samba Tropical. – Taniec to manifestacja morabezy, esencji naszej kabowerdyjskiej tożsamości – wyjaśnia Gilberto, który odpowiada za choreografię. – Tego terminu nie da się przetłumaczyć dosłownie. To cała filozofia. Jej przejawem jest lekki, nieśpieszny styl życia i otwartość na drugiego człowieka. Nasza szkoła ma ponad 500 uczniów: w różnym wieku, od 5 do 85 lat. Na Wyspach Zielonego Przylądka tańczyć może każdy – przekonuje. Zachwycają mnie stroje tancerzy. Dopracowany jest każdy najmniejszy szczegół: pióropusze, cekiny, biżuteria. Do sambowej parady tanecznym krokiem dołączają przypadkowe osoby, trudno się oprzeć gorącym rytmom. Wielu maluje swoje ciała na niebiesko – to główny kolor flagi narodowej.

Całus od królowej

Ale to na wtorek czeka całe miasto. W konkursie na najlepszą choreografię i muzykę będą rywalizować ze sobą cztery grupy karnawałowe. Każda reprezentuje inną dzielnicę. W tym roku w szranki stają: Monte Sossego (Wzgórze Spokoju), Vindos do Oriente (Wiatry Wschodu), Cruzeiros do Norte (Statki Północy) i Flores de Mindelo (Kwiaty Mindelo).

***

Cały tekst Bartłomieja Rubika przeczytasz w lutowym wydaniu magazynu „Podróże”.

PODRÓŻE/02/2020

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.