CYPR

Cypr, jakiego nie znacie. Ta wyspa to dużo więcej niż letnie kurorty i gorące plaże

Maria Brzezińska, 27.02.2019

Yannis od wielu lat organizuje konne przejażdżki w górach Troodos

fot.: Maria Brzezińska

Yannis od wielu lat organizuje konne przejażdżki w górach Troodos
Można poprzestać na plażowaniu. W końcu Cypr to śródziemnomorska wyspa. Ale wystarczy zagłębić się w jej wnętrze, by poznać mieszkańców i odkryć kilka niestandardowych sposobów na życie. Podczas kilkudniowego pobytu przemierzam Cypr rowerem, konno i na osiołku, zwiedzam klasztory i hoduję pszczoły.

Cypr ostoją flamingów

– Najwięcej flamingów przylatuje w listopadzie i grudniu – mówi Maria, moja przewodniczka. Cypr jest ważnym punktem na szlaku migracji. Stoimy na platformie obserwacyjnej nad Słonym Jeziorem na obrzeżach Larnaki. Przy jednej z kęp między wysokimi trawami dostrzegam kilka długonogich piękności. – To ptaki brodzące, upodobały sobie ten rezerwat ze względu na niski poziom wody. Późną wiosną, kiedy rosnące temperatury wysuszą jezioro, wszystkie stąd odfruną. W tafli odbijają się nie tylko sylwetki ptaków. Po drugiej stronie wznosi się Hala Sultan Tekke, główna świątynia islamu na Cyprze. Z Larnaki, wzdłuż obsadzonej palmami promenady Finikoudes, prowadzi tutaj ścieżka rowerowa.

Zatoka Koralowa rozciąga się na długości ok. pół kilometra na północ od Pafos

Zatoka Koralowa na Cyprze rozciąga się na długości ok. pół kilometra na północ od Pafos, fot. Maria Brzezińska

XIX-wieczny meczet upamiętnia miejsce pochówku Umm Haram – żony arabskiego generała (i podobno mamki Mahometa), która zginęła podczas najazdu na Larnakę. Na zewnątrz zamiast zwiedzających widzę głównie koty. Jest zachód słońca, idealna pora, by sfotografować świątynię. Kiedy chodzę po plaży, szukając odpowiedniego kadru, dookoła nie ma nikogo.

Cypr cudów

Co innego w kościele św. Łazarza w centrum Larnaki. Starsza o blisko tysiąc lat prawosławna świątynia również zbudowana jest wokół grobu. Powstała w miejscu pochówku Łazarza – człowieka, który zgodnie z biblijnym przekazem po czterech dniach od swej śmierci został wskrzeszony przez Jezusa. Po tym cudzie według jednych trafił na Cypr i został biskupem w Larnace (wówczas Kition). Według drugich resztę życia spędził we Francji. Nie wiadomo do końca, jak potoczyły się jego losy, ale niektórzy chrześcijanie wierzą, że tutejsze relikwie mają uzdrowieńczą moc.

W półmroku świątyni lśni złocony ikonostas. Czarna Madonna w srebrzystej aureoli ma dłoń wyświeconą od niezliczonych pocałunków. Ubrana w ciemny strój kobieta składa na niej kolejny. Potem zapala świeczkę i schodzi do podziemi. Nieopodal grobu dostrzegam figurki niemowląt z wosku. Przy nich leży kilka par kul – to świadectwa wysłuchanych modlitw.

NA TEMAT:

Cypr - Wyspa Afrodyty od kuchni

Idąc dalej sakralnym tropem, z łatwością można by prześledzić burzliwe losy Cypru na przestrzeni całych tysiącleci. Wieczorem mam znowu lekcję historii – ale tym razem na talerzu. Ile dań, tyle zwrotów akcji. Najpierw meze – na Cyprze rzadko kiedy zaczyna się posiłek bez tradycyjnych przystawek. A tych jest mnóstwo. Do stolika przynosi je kelner na przemian z gospodarzem.

Nocuję w wiosce Tochni, 40 km od Larnaki. Sofronis Potamitis przywrócił kamiennym domom dawny blask – tarasy obsadził kwiatami, zachował rustykalny charakter wnętrz. W kuchni też nie eksperymentował, raczej wydobywał głębię znanych smaków. Jednym z pierwszych dań jest sałatka wiejska ze świeżych warzyw z fetą.

W tawernie Stou Roushia, na tyłach ratusza w Larnace

Cypr - w tawernie Stou Roushia, na tyłach ratusza w Larnace, fot. Maria Brzezińska

Południowo-wschodnia część Cypru nazywana jest krajem czerwonej ziemi. Rosną tu ziemniaki, bakłażan, ogórki, cebula, a także kolokasi. Nieznane u nas warzywo (po polsku – kolokazja) uważane jest za jeden z symboli Cypru. Z wyglądu przypomina seler, smakuje podobnie jak ziemniak. Pierwsze wzmianki o kolokasi pojawiły się w zapiskach dotyczących królewskiego wesela. W 1191 r. Ryszard Lwie Serce poślubił na Cyprze Berengarię z Nawarry. Podczas uroczystości zaserwowano między innymi właśnie kolokasi. Dalsza, niepotwierdzona część tej historii głosi, że król tak się nimi objadł, że nie był w stanie dokończyć nocy poślubnej.

Znając cypryjskie zamiłowanie do świętowania, nie tyle chodziło o samo warzywo, co raczej o liczbę dań. Przede mną pojawiają się kolejne talerze. A to różne pasty – sezamowa tahini, hummus, rybna taramosalada, oliwki zmiażdżone z cytryną, czosnkiem i kolendrą. A to ser halumi z mieszanki mleka owczego i koziego, kleftiko – jagnięcina z warzywami, loukanika – kiełbasa marynowana w winie. Długo by wymieniać. Na jednym stole Bliski Wschód łączy się z Grecją, Imperium Rzymskie z Bizantyjskim, wpływy krzyżowców mieszają się ze spuścizną po Wenecjanach. Charakteru poszczególnym smakom dodają: mięta, kolendra, bazylia, czosnek, kardamon, estragon.

Cypr na rowerze  tu trenują mistrzowie

Rano spacerem udaję się do Bikin’ Cyprus Adventures, agencji założonej przez Mike'a Hadjioannou, byłego sportowca, a dziś trenera kadry narodowej w kolarstwie górskim.

Na miejscu wita mnie sam Mike. – Mamy różnorodne trasy, łatwe i bardziej zaawansowane – opowiada. – To dobry pomysł na połączenie aktywności ze zwiedzaniem. Niedaleko stąd, w Choirokoitii, są ciekawe wykopaliska archeologiczne oraz farma, na której samemu doi się krowę czy kozę, a potem przygląda produkcji sera halumi. W Wawli jest winiarnia, warto też odwiedzić małżeństwo pszczelarzy. W Skarinou można pojeździć na osłach. Znana z tradycji koronkarskich Lefkara jest tylko 16 km stąd. Jednak spora część drogi prowadzi pod górę. Jeśli chcesz, możesz wypożyczyć rower elektryczny – śmieje się Mike.

Na ścianie w rowerowni wiszą koszulki olimpijczyków, którzy przyjeżdżali tu na Cyprus Sunshine Cup. – Zgadnij, kto jeszcze mnie odwiedził. Maja Włoszczowska! – Mike cieszy się, że mnie zaskoczył. Po czym dorzuca: – Trenował tu też Rafał Majka.

Na oślej farmie

Wybieram nietrudną trasę, z niewielką liczbą podjazdów i szansą na spróbowanie u celu czegoś, czego jeszcze nigdy w życiu nie robiłam. Mianowicie nie jeździłam nigdy na ośle. Po godzinie pedałowania (łatwego, ale cypryjskie słońce wycisnęło ze mnie siódme poty) docieram do Golden Donkeys Farm. Nad wejściem stoi naturalnych rozmiarów złoty osioł. Za chwilę próbuję dosiąść przygotowanego dla mnie wierzchowca. Przyzwyczajona do siodeł ze strzemionami dowiaduję się, że tutaj na osiołki wskakuje się z ziemi. Tyle że mój wcale nie jest taki mały. W pierwszym ruchu trzeba się przewiesić w poprzek grzbietu, a potem, mniej lub bardziej zgrabnie, przemieścić do właściwej pozycji. Najpierw podskakuję za nisko i jak niepyszna zjeżdżam po boku cierpliwego zwierzęcia. Za drugim razem jest już lepiej.

Objeżdżamy Golden Donkeys Farm

Cypr: Objeżdżamy Golden Donkeys Farm, fot. Maria Brzezińska

Objeżdżamy całą farmę – jest największa na Cyprze. Łącznie jest tu około 200 sztuk, z czego większość to oślice. Kiedyś wykorzystywano je do transportu żywności i wina. Przydatne były też w produkcji oliwy – kręciły ciężką prasę – oraz w winnicach. Dziś hodowane są głównie dla mleka. Pomagam w dojeniu, po czym z dumą wypijam szklaneczkę eliksiru młodości.

W krainie miodu

Następnego dnia poznaję kolejnych Cypryjczyków, którzy wybrali niestandardowy sposób na życie. Jadę do Wawli na spotkanie z Georgią i Costasem – młodym małżeństwem pszczelarzy. Kręta, piaszczysta droga prowadzi w okolice pasieki na zboczu góry. Georgia i Costas już na mnie czekają. Na pace pikapa dymi podkurzacz. Wygląda jak metalowy dzbanek z dzióbkiem, do którego doczepiono z tyłu miech. Georgia tłumaczy, że palą w nim mieszankę igieł sosnowych i starych knotów od świecy. Ma ona wytworzyć gęsty, zarazem łagodny dym, który nie podrażni pszczół, ale zadziała na nie uspokajająco. Wkładam biały kombinezon. Costas uszczelnia nogawki srebrną taśmą i upewnia się, że długie rękawice mam podciągnięte wystarczająco wysoko. Głowy chronimy plastikowymi kapeluszami z gęstą siatką. W takim stroju czuję się całkowicie bezpieczna. Ruszamy!

Costas otwiera pierwszy ul – na jednym „piętrze” mieści się 9 ramek

Costas otwiera pierwszy ul – na jednym „piętrze” mieści się 9 ramek, fot. Maria Brzezińska

Długi rząd białobłękitnych uli odcina się na tle wzgórz. Zaglądamy do pierwszego. Costas zdejmuje wieko, wewnątrz jest dziewięć ramek z woskiem, po którym pracowicie kręcą się owady. Kiedy metalowymi szczypcami wyciąga jedną z nich, rozlega się bzyczenie tysiąca pszczół. – Patrz – mówi Costas. – Żeby wyprodukować kilogram wosku, potrzebują zjeść nawet 12 kg miodu. Po czym wręcza mi ramkę z poleceniem, bym ją włożyła z powrotem do ula. Trochę niepewnie biorę ją w ręce – jest ciężka, pełna miodu. Pszczoły poruszają się ospale – na szczęście dym dobrze działa. Ostrożnie wsuwam ramkę pomiędzy pozostałe, starając się nie przygnieść żadnej z małych robotnic.

Konno przez góry Troodos

Myślałam, że główną atrakcją konnej przejażdżki będzie galop nad brzegiem morza. Tymczasem Angelos, mój instruktor, postanawia również pokazać mi mniej znaną część starożytnego miasta Kourion. Jesteśmy u stóp sporego urwiska, w miejscu, gdzie w V wieku n.e. stała chrześcijańska świątynia. Gdyby nie trzęsienie ziemi, które nawiedziło Kourion w VIII w., pewnie nie przyglądałabym się teraz pojedynczym kolumnom, ale całej budowli. Kiedyś zdobiły ją złoto i mozaiki, dziś zachowało się tylko kilka elementów konstrukcji. Nie trafia tu wielu turystów. Większość przyjeżdża zobaczyć główny kompleks archeologiczny, leżący kilkaset metrów nad nami.

Jego centrum wyznacza amfiteatr z II w. p.n.e. Aktualnie mieści 1500 widzów, ale za czasów Rzymian walkom gladiatorów potrafiło przyglądać się nawet 3500 osób. Podczas wykopalisk odkryto także rzymski targ z publicznymi łaźniami i kilka starożytnych budowli – wśród nich Dom Achillesa i Dom Gladiatorów (nazwy nawiązują do tematyki mozaikowych dekoracji).

U stóp urwiska, na którym leży starożytne miasto Kourion

Cypr: u stóp urwiska, na którym leży starożytne miasto Kourion, fot. Maria Brzezińska

Cypryjska oaza spokoju

Z jednego z najstarszych ośrodków cywilizacji na wyspie jeszcze tego samego dnia przenoszę się do oazy spokoju, jaką są góry Troodos. Szukający wyciszenia mnisi założyli tu niejeden klasztor. Czas zwalnia nawet w najbardziej turystycznym miejscu – pełnym sklepików i restauracji Troodos. Pierwsze, co czuję po wyjściu z auta, to chłód. Jestem w masywie Olimpu, najwyższego szczytu na Cyprze (1952 m n.p.m.). Ubieram się i delektuję żywicznym powietrzem. Tu również czeka mnie konna przejażdżka. Tym razem bez szalonego galopu, na wierzchowcach spokojnych jak te góry. Jadę wśród sosnowo-cedrowych lasów, w prześwitach między drzewami widzę, jak morze łączy się z niebem. Miarowy stukot kopyt, skrzypienie siodła. Co jakiś czas przerywa je dziarskie parsknięcie któregoś z koni, pewnie równie zadowolonego jak ja z tego leśnego spaceru.

Jesteś ciekawy, jak powstawał ten artykuł? Zobacz film!

Informacje praktyczne o Cyprze: dojazd, noclegi, aktywności

Dojazd

Do Larnaki bezpośrednio z Warszawy lata Wizzair i LOT. Ceny są podobne (600-1000 zł w dwie strony), ale LOT ma mało korzystne godziny (przylatuje na wyspę o 3 nad ranem).

Noclegi na Cyprze

Apartamenty w agroturystyce w Tochni od 65 EUR/2-osobowe studio/noc (www.cyprusvillages.com.cy).

Pokój 2-osobowy w Sentido Sandy Beach Hotel w Larnace od 170 EUR/ noc ze śniadaniem (www.sandybeachhotel.com.cy).

Pokój 2-osobowy w Crown Plaza Limassol Hotel od 180 EUR/noc ze śniadaniem (www.limassol. crowneplaza.com).

Pokój 2-osobowy w Ambelikos Traditional AgroHotel w górach Troodos od 50 EUR/noc (www.ambelikos.com).

Aktywności

Agencja Bikin’ Cyprus Adventures w Tochni wynajmuje rowery, organizuje wycieczki rowerowe (www.bikincyprusadventures. com).

Golden Donkeys Farm w Skarinou: na miejscu dostępne przejażdżki na osłach, wizyta na farmie połączona z dojeniem i degustacją produktów z oślego mleka (www.ktimageorgiadi.com).

Georgia i Costas organizują w okolicy Wawli wycieczki do pasieki, urozmaicone piknikiem na łonie natury i wizytą w wytwórni miodu (www.ecophysiscy.com).

Curium Equestrian Center to jedna z największych szkół jazdy konnej na Cyprze, położona między plażą a urwiskiem, na którym odkryto ruiny miasta Kourion. Tel. do Angelosa +357 99564232. Jazdę konną w górach Troodos organizuje Yannis, tel. +357 99772371.

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.