INDIE

Goa – tropikalny raj w Indiach. Hipisi, Vasco da Gama i niebiańskie plaże

Maciej Wesołowski, 2.01.2017

Indie - Goa

fot.: www.shutterstock.com

Indie - Goa
Po kolejnej, tym razem ciepłej nocy w sleeperze, jesteśmy rano na stacji Thivim na Goa. To ostatni przystanek na trasie naszej kolejowej odysei po subkontynencie indyjskim. Nagrodą za ścisk i niewygody w miejscowych pociągach są wspaniałe plaże, portugalska historia i niezapomniane wrażenia.

Środa. Tradycyjny dzień hipisa, manifestowany na wielkim tutejszym targu. Na kilku hektarach rżyska, tuż nad morzem, ustawiło się ciasno obok siebie tysiące sprzedawców z całych Indii. Obok nich podstarzali europejscy i amerykańscy hipisi.

Rikszarze śmieją się, że hipisi przyjechali tu, na Goa, uciekając przed materializmem Zachodu i brakiem wartości, a teraz robią najlepsze biznesy w okolicy. I tylko u nich nie ma taryfy ulgowej. Pewnie to zawistnicy nie mogący ścierpieć konkurencji.

Faktycznie, na wielkim targu w Andżunie biali mają swój osobny sektor, w którym sprzedają towary niewiele różniące się od reszty. Inna jest tylko cena. Ze trzy, cztery razy wyższa.

Old Goa

Niedziela. Jadę do Old Goa. Od razu trafiam na mszę w bazylice Bom Jesus, najpopularniejszym kościele w regionie.

Old Goa

Bazylika Bom Jesus – najsłynniejszy kościół w stanie Goa, fot. Shutterstock.com

Goa to stan w dużej części chrześcijański, w którym do dziś sporo jest śladów po portugalskich kolonizatorach. Niezwykła jest powaga, z jaką hinduscy chrześcijanie przeżywają mszę. Wszyscy ubrani są odświętnie. Mężczyźni w białe, błękitne lub kremowe koszule, kobiety w eleganckie sukienki, żakiety lub sari. W czasie eucharystii niektóre kobiety padają na twarz, całują posadzkę. Kiedy wstają, wznoszą oczy i ręce ku niebu. Na twarzach – pasja, natchnienie.

Dość zabawnie wygląda zbiórka „na tacę”. W cudzysłowie, bo żadnej tacy nie ma. Jest za to worek na metrowej długości kiju, z którym klerycy i kościelni przechadzają się po bazylice. Sam przyrząd wygląda trochę jak mop, ale jest bardzo praktyczny, wszędzie sięgnie.

NA TEMAT:

Goa Vasco da Gamy

W muzeum przy kościele św. Franciszka z Asyżu śledzę listę portugalskich wicekrólów i gubernatorów Goa z całego okresu ich rządów (1505–1961). I tak, drugim wicekrólem prowincji, a szóstym zarządcą, był wielki odkrywca Vasco da Gama.

Do zachodnich brzegów Indii dopłynął w 1498 r. i głównie dzięki jego zaangażowaniu Korona Portugalska zdobyła tu mocny przyczółek. W uznaniu zasług, król Joao III ćwierć wieku później mianował go na to zaszczytne stanowisko.

Vasco, który był już wówczas hrabią Vidigueiry, objął urząd 23 września 1524 r. Plany miał ogromne. Chciał gruntownie zreformować Goa i szybko wziął się do pracy. Zaczął od tematu sobie najbliższego: porządków w nawigacji u zachodnich wybrzeży Indii i procedury wydawania licencji żeglarzom.

Jednak nie dane mu było dokończyć dzieła. Jak głosi tablica pod portretem wicekróla: „Na Goa Vasco da Gama żył w ogromnym stresie. Co dzień musiał zmagać się z panoszącą się korupcją i rozpasaniem. Nie potrafił sobie z tym poradzić i zmarł” (urzekająca lakoniczność!). W wigilię Bożego Narodzenia roku pańskiego 1524. Ledwie trzy miesiące po objęciu urzędu.

Palolem Beach – najpiękniejsza plaża na Goa

Goa - Palolem Beach

Palolem Beach jest uznawana za najpiękniejszą plażę w całym stanie Goa, Fot. Shutterstock.com

Na koniec zostawiamy sobie Palolem, którą „New York Times” nazwał kiedyś najpiękniejszą plażą świata. Zabawne, że wchodzi się na nią przez bramę. Nie licząc palmowych lasków, przez które można by się ewentualnie próbować wedrzeć, to jedyne wejście.

Nie wiem, czy to najpiękniejsza plaża na świecie, ale na Goa na pewno. Biały, miękki piasek, palmy, lazurowy ocean. Tropikalny raj, odcięty od reszty świata Morzem Arabskim z jednej strony i palmowym zagajnikiem z drugiej.

W tym lasku chowają się dziesiątki bambusowych chatek na kurzej łapce. Już za 200-300 rupii można zamieszkać w ciasnym, aczkolwiek przyjemnym pokoiku na palach, zawieszonym dwa metry nad ziemią. W środku przeważnie nie ma nic poza łóżkiem. Ale czy naprawdę czegoś więcej trzeba w tropikalnym raju?

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.