INDONEZJA

Bali - więcej niż urlop pod palmami! Odkryj prawdziwe oblicze wyspy bogów

Maciej Duszyński, 11.04.2019

Bali

fot.: shutterstock.com

Bali
Na Bali można spędzić dwutygodniowe wakacje, nie ruszając się z plaży przy jednym z luksusowych hoteli. Warto jednak poszukać tego, co autentyczne. Pałace dawnych władców, świątynie, cuda natury, dzieła sztuki, barwne stroje i egzotyczne święta przekonają nas, że Bali to tak naprawdę inny kosmos.

Wakacje na Bali warto zacząć nietypowo - od północy. Na początku XX wieku była to najbardziej rozwinięta i cywilizowana część, teraz paradoksalnie jest najbardziej autentycznym i dzikim obszarem wyspy bogów. W odróżnieniu od położonego nad Oceanem Indyjskim południa północ leży nad Morzem Balijskim i jest oblegana przez rybaków. Chodząc po tutejszych plażach, nie sposób nie natknąć się na kolorowe, tradycyjne łodzie, którymi codziennie o czwartej rano Balijczycy wypływają w błękit. Być rybakiem na Bali to tak, jak w Europie być złodziejem. To profesja wyklęta, bo Balijczycy wierzą w morską równowagę. Dlatego nie chcą nic do morza wkładać ani z niego wyjmować. Boją się głębi i kąpią się głównie w rzekach, a jeśli zdarzy się w morzu, to przy brzegu, żeby nie rozgniewać bóstw oceanu. Rybacy nic sobie z tego nie robią, za co płacą ogromną cenę. Nie są zapraszani na żadne ceremonie, a społeczność nimi gardzi. Jednak nie przeszkadza to wszystkim w jedzeniu wyławianych przez nich ryb i owoców morza.

NA TEMAT:

Bali dla szukających autentyzmu - północ wyspy

Serce północy to dawna stolica i drugie co do wielkości miasto na wyspie Bali - Singaraja. Chodząc po jego opustoszałych, szerokich ulicach, podziwiając kolonialną holenderską architekturę koegzystującą z pałacami balijskich monarchów i hinduistycznymi świątyniami, można się zastanawiać, gdzie podziało się te ponad 200 tysięcy ludzi, którzy ponoć tu mieszkają? Jedynymi mieszkańcami Bali, których widać, są dzieci i studenci - w mundurkach i garniturach, popijający sok z chlebowca albo papai w przerwach między zajęciami. Nie w modnych restauracjach, lecz autentycznych warungach - tradycyjnych jadłodajniach, często na kółkach. W odróżnieniu od Ubud, gdzie trzeba wręcz uważać, żeby nie "potknąć się" o kolejną orkiestrę z Indonezji - gamelan, w Singarai popularniejsza jest nowa scena muzyczna. Młodzi ludzie jeżdżący na legendarnych skuterach Vespa (niektóre z nich są od nich starsze) grają tu w swoich garażach jazz, punk i reggae, a w mieście jest cała ulica, na której mieszczą się jedynie studia nagraniowe. Jest szansa, że wpadniemy w sam środek żywiołowego jam session, podczas którego tradycyjne bębny rozbrzmiewają wśród łoskotu elektrycznych gitar i pisku saksofonów.

Poszukiwanie delfinów niedaleko miejscości Lovinia

Poszukiwanie delfinów niedaleko miejscości Lovinia, fot. shutterstock.com

trojkat

Wyspa Bali - sprawdź, co sprawia, że wszyscy chcą tu przyjechać!

Delfiny z Loviny - wyjątkowa atrakcja Bali

Lovina (nazwę nadał jej w latach 60. ostatni balijski król, pochodzi ona od miłości, jaka jest w sercach mieszkańców północy wyspy), leżąca kilkanaście kilometrów od Singarai, to miasteczko (a raczej kilka dawnych wiosek rybackich położonych wzdłuż morskiego brzegu) znane z delfinów. Turyści spędzający wakacje na Bali zjeżdżają tu tylko po to, żeby je zobaczyć. Większy pożytek niż ze słynnego delfin safari, czyli nerwowego poszukiwania delfinów w odmętach morza balijskiego, będziemy mieli, jeśli pójdziemy do hotelu Aneka. Dwa razy dziennie, o godz. 9 i 14, możemy tu za 5 dolarów zobaczyć pokaz w hotelowym delfinarium albo płacąc 20 - popływać z delfinami. Lovina to również spokój, chillout i luz.  Dyskotek jest niewiele, a turyści chętnie spędzają czas z książką, z dala od problemów i cywilizacji. Wielu z przyjezdnych ma tutaj domy, najczęściej wille z basenami na brzegu morza 

Wodospady Sekumpul lepsze niż Niagara

Dobrym kierunkiem jest Sekumpul - nieznana w porównaniu z przereklamowanym Gitgit miejscowość, w której znajduje się kilka zjawiskowych wodospadów. Kilkudziesięciometrowe, zapierające dech w piersiach są same w sobie wystarczająco dobrym powodem, aby udać się na wakacje na Bali. Sekumpul przez turystów porównywane jest do Niagary - i najczęściej wypada korzystniej. Niektórz uważają je za  najładniejsze wodospady na świecie. Warto odwiedzić leżącą przy drodze do Seririt buddyjską świątynię i gorące źródła, które tym różnią się od wielu innych, że według Balijczyków mają magiczną moc - leczą rany i choroby. 

Wakacje na Bali to okazja, by zobaczyć wodospady Sekumpul

Wakacje na Bali to okazja, by zobaczyć wodospady Sekumpul, fot. shutterstock.com

Kintamani i Bedgul – wakacje na Bali dla aktywnych

Bedugul oferuje wizytę w największym na Bali ogrodzie botanicznym, po którym sami Balijczycy poruszają się motocyklami albo elektrycznymi samochodami. W Bedugul jest też jeden z lepszych na wyspie bazarów, na którym możemy tanio kupić bardzo dobrej jakości rzemiosło i owoce, jeśli potrafimy się targować. Kintamani natomiast to miejscowość położona bardziej na wschód, która słynie z widoków - z centralnego punktu miasta widać wspaniałe urwiska i kilkusetmetrowe przepaścieniemal tuż pod nogami, a z nieodległego szczytu Batur - nawet sąsiednią wyspę Lombok! Na drugim brzegu jeziora - w Trunyan, mieszkają rdzenni mieszkańcy wyspy - Bali Aga. W przeciwieństwie do reszty Balijczyków nie kremują zmarłych, lecz zostawiają ich pod drzewami, które neutralizują zapachy rozkładu. Żyją m.in. z żebractwa i należy mieć przygotowanych dla nich kilka monet. Są niemalże samowystarczalni i rzadko opuszczają swoją wioskę. Niespecjalnie lubią przyjezdnych, ale ich tolerują. Jest to okazja do wyobrażenia sobie, jakie Bali było przed wiekami, bo wtedy większość mieszkańców żyła tak jak Bali Aga.

Ubud – artystyczna stolica Bali

Już wiele kilometrów od Ubud, obojętnie, z której strony doń wjeżdżamy, przy drodze można dostrzec rzeźby, obrazy, meble. Na fali popularności tego słynnego miasta właściwie każdy chce zarobić. Muzea, których będąc w Ubud, nie wolno przegapić, to: słynna Neka, prywatne Muzeum Sztuki Agunga Raia, idylliczne Puri Lukisan i ekscentryczne Muzeum Renesansu Antonio Blanco. W pierwszych trzech obejrzymy wszystko, co będzie nam potrzebne, aby móc zrozumieć balijską sztukę - w ogromnej większości będą to obrazy, od stylów najbardziej tradycyjnych do tego, co z pędzlem wyrabia balijska młodzież. Muzeum Blanco jest placówką nietypową w skali światowej - o jakości zgromadzonej tu sztuki samozwańczego hiszpańskiego malarza urodzonego na Filipinach można dyskutować, ale awanturniczo-barokowy klimat muzeum sprawi, że na pewno nikt nie będzie się tam nudził. Po tak spędzonym dniu już nigdy nie damy się nabrać na kiczowaty balijski rysunek i dużo łatwiej będzie nam wybrać dobrej jakości dzieła, których tu nie brakuje. Oprócz rzeźby i malarstwa warto zwrócić uwagę na białą broń oraz meble coraz częściej sprowadzane statkami do Europy.

Pokaz tradycyjnego tańca w Ubud

Pokaz tradycyjnego tańca w Ubud, fot. shutterstock.com

Wieczorem w Ubud obowiązkowo trzeba udać się na przedstawienie lub pokaz tańca z akompaniamentem gamelanu. To rzeczy najwyższej światowej próby. Kolejny dzień i pora na tradycyjną ceremonię - kremacja lub piłowanie zębów (wchodzenie w dorosłość) to doskonałe okazje, aby poznać prawdziwą balijską tradycję i obyczajowość. Na usytuowane wokół pól ryżowych Ubud trzeba jednak uważać. Wielu przyjechało "na kilka dni", a zostało na kilkadziesiąt lat. Jedyna w swoim rodzaju atmosfera miasta i to, że atrakcji tu nie brakuje - od kursów gotowania, tańca balijskiego po lekcje malarstwa i pisma starożytnego, sprawia, że naprawdę trudno stąd wyjechać.

Kuta – południe wyspy dla imprezowiczów

Kierując się dalej na południe, można wybierać: Kuta, Legian, Seminyak, Sanur albo Nusa Dua. To znane balijskie kurorty, ale każdy z nich jest inny. Kuta to miejsce, od którego wszystko się zaczęło. Mekka surferów, miłośników nocnego życiai turystów z niewielkim budżetem (znalezienie hotelu za 10 złotych nie jest problemem), ze zdecydowanie najładniejszą plażą publiczną na wyspie. Po sąsiedzku - Legian, bardziej prestiżowe odbicie Kuty. Seminyak, pieszczotliwie nazywany Yakiem, to oczko w głowie zagranicznych bogaczy mieszkających na Bali. Tu jest najwięcej luksusowych rezydencji, często z lądowiskami dla helikopterów, ogromnymi basenami i pięknymi ogrodami. Warto je obejrzeć. Sanur to kopia śródziemnomorskiego miasteczka przeniesiona wprost na Bali, a Nusa Dua to zachwycające zagłębie pięciogwiazdkowych hoteli.

 Plaża w Kucie o zachodzie słońca

Plaża w Kucie o zachodzie słońca, fot. shutterstock.com

Są jednak tacy, którzy twierdzą, że dwa czy trzy dni spędzone w takim hotelu to nieporównywalnie więcej niż kilkanaście spędzonych nawet w Nusa Dua. Być może mają rację. Gdy będziemy to rozważać, jadąc wieczorem wśród podświetlonych palm jedynym kawałkiem balijskiej autostrady na lotnisko, sprawdźmy jeszcze, czy z wakacji na Bali  wysłaliśmy kartki do znajomych. Można znaleźć naprawdę ładne, a znaczek do Europy kosztuje tylko 3 złote...

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.