MEKSYK

Zakazany kult Santa Muerte. Dlaczego Watykan zabronił czcić Świętą Śmierć?

Ola Synowiec, 25.10.2018

Santa Muerte, czyli Święta Śmierć

fot.: www.shutterstock.com

Santa Muerte, czyli Święta Śmierć
Mimo potępienia przez Watykan, popularność Świętej Śmierci (Santa Muerte) w Meksyku w ostatnich latach wzrasta lawinowo. Przecież nie o wszystko wypada prosić Matkę Boską z Guadalupe. 1 listopada Meksykanie obchodzą dzień swojej nowej świętej.

W meksykańskich domach figurki Świętej Śmierci stoją obok obrazów Matki Boskiej czy katolickich świętych. Wierzą w nią przemytnicy narkotyków, prostytutki, ale przede wszystkim zwykli ludzie. Na ołtarzyku wierni stawiają jej słodycze, owoce, a także alkohol i papierosy. Podobno Święta Śmierć lubi też, gdy dmucha się na nią dymem marihuany. Szacuje się, że Santa Muerte ma w Meksyku 5 milionów wyznawców. Stanowi to 5% populacji kraju.

Kult Santa Muerte zakazany przez Watykan

Gdy w Polsce modlimy się do Boga, aby coś nam dał i On wysłuchuje tych próśb, nazywamy to cudem. W Meksyku jest to jego świętym obowiązkiem. Jeśli poproszony o daną przysługę święty mimo gorliwych modlitw okazuje się średnio skuteczny – ląduje w niełasce do odwołania. Są nawet w Meksyku kościoły, gdzie bardziej niezawodni święci mają swoje figury bliżej ołtarza. A gdy któremuś powinie się noga, to hop – figura wędruje bliżej drzwi. O nowych świętych również tu łatwo. Ktoś usłyszy, że modlitwa nad grobem zabitej prostytutki czyni cuda, to też się zaczyna do niej modlić, a na cmentarz przybywają tłumy.

Podobnie zrodził się w Meksyku kult Jesúsa Malverde – świętego przemytników narkotyków. I tak też narodziła się nowa meksykańska święta – Santa Muerte. Mówi się, że została wygnana z nieba i teraz chce tam wrócić. Dlatego, by przypodobać się Bogu, odpowiada na tak wiele modlitw. Mimo że pierwsze wzmianki o Świętej Śmierci pochodzą z lat 40. XX wieku, a niektórzy wywodzą jej kult jeszcze z wierzeń azteckich, to prawdziwy boom na Santa Muerte nastąpił dopiero w XXI wieku.

NA TEMAT:

O Świętej Śmierci zrobiło się głośno, gdy w 1998 roku zatrzymano meksykańskiego gangstera Daniela Arizmendiego Lópeza. W jego domu znaleziono wówczas kapliczkę Santa Muerte. Jej „coming out” w światowych mediach sprawił, że w obiegowej opinii jest ona patronką różnej maści przestępców. W maju 2013 roku Watykan wydał oświadczenie, że jej kult to „bluźnierstwo związane ze światem przestępczym”. Szef Papieskiej Rady ds. Kultury, kardynał Gianfranco Ravasi, osobiście jeździł po Meksyku i przekonywał, że kult Santa Muerte to „degeneracja religii”.

Czy rzeczywiście w Świętą Śmierć wierzą jedynie gangsterzy? Jest ona patronką wszystkich „bezpańskich” grup społecznych, których żaden święty nie chciał przygarnąć. Pocieszenie u niej znajdą więc prostytutki, handlarze narkotyków, homoseksualiści, przemytnicy, ale także taksówkarze, mariachis oraz zwykli ludzie. Można ją poprosić o rzeczy, o które Matki Boskiej z Gwadelupy prosić nie wypada – o nieszczęście dla naszego wroga czy o to, by ukochany się w nas zakochał. Częściej ludzie proszą ją jednak o to, o co innych świętych – zdrowie, pomyślność, pieniądze czy karierę zawodową.

Santa Muerte karze i nagradza

Kiedy udaję się na Mercado de Sonora w mieście Meksyk, nie widać tu raczej przestępców. Największe w mieście targowisko z „brujerią” (magią) to idealne miejsce, żeby kupić „dewocjonalia” związane ze Świętą Śmiercią. Najczęściej kupowane są białe figurki – mówi mi młoda dziewczyna, sprzedawczyni na jednym ze stoisk. – Biały kolor oznacza pomyślność i ochronę. Czerwony to miłość. Żółty – zdrowie. Zielony – na kłopoty z prawem. A czarny – na kłopoty z... wrogiem. – Modląc się do czarnej Świętej Śmierci, możemy komuś zaszkodzić? Czy możemy życzyć mu śmierci? – pytam. – Tak – odpowiada dziewczyna. – Ale z tym trzeba uważać.

Santa Muerte może wziąć sobie za to nagrodę. Może odebrać nam kogoś z bliskich, zesłać na nas nieszczęście. Na jej stoisku znajduję także figurkę Świętej Śmierci odzianej w płaszcz zrobiony z dolarów amerykańskich oraz inną, która trzyma na rękach sowę. Ta ma sprzyjać sukcesom w nauce. – O, taka z sową by mi się przydała – myślę sobie, ale okazuje się, że mała Santa Muerte kosztuje aż 200 pesos (ok. 40 zł). – Dlaczego tak drogo? To przecież taka maleńka figurka! – Nie płacisz za figurkę. Płacisz za to, co ma ci dać – wyjaśnia mi szybko dziewczyna. Po chwili wchodzi bardzo skromnie ubrany mężczyzna i bez pytania kupuje inną figurkę w tej samej cenie.

Oswoić śmierć

Pieniądze czy sowę widzę tylko na niektórych figurkach. Z reguły Święta Śmierć trzyma jednak w rękach kulę ziemską, która ma symbolizować jej dominację nad światem, oraz kosę. Co ciekawe, nikt w Meksyku nie mówi, że kosa ma symbolizować przecięcie linii życia. Twierdzi się raczej, że ma ona uciąć złe wpływy i że ma moc ochronną. Dlaczego Santa Muerte nie tnie tu „srebrnej nici życia”? Bo tutaj, w Meksyku, śmierć wcale nie jest ostatecznym końcem.

Laureat Nagrody Nobla, meksykański pisarz Octavio Paz, pisze, że życie i śmierć są dla Meksykanów dwoma stronami jednej i tej samej rzeczywistości. Tu przed przybyciem Cortesa i kultury europejskiej czas płynął cyklicznie, a śmierć oznaczała co najwyżej przejście do innego stanu, części tego samego cyklu. Meksykanin jest ze śmiercią za pan brat. „Dla mieszkańca Nowego Jorku, Paryża czy Londynu śmierć jest słowem, którego nigdy się nie wymawia, ponieważ nie przechodzi ono przez gardło – pisze Paz. – Meksykanin natomiast spotyka się z nią, wyśmiewa się z niej, pieści ją, śpi z nią i czci, jest ona jedną z jego ulubionych zabawek i jego najtrwalszą miłością”. Święta Śmierć to przecież niejedyny meksykański kościotrup; Meksyk jest królestwem czaszek. Widzimy je w cukierniach, na tatuażach, a uliczny mim spaceruje przebrany za Catrinę – kościstą damę.

Skąd wziął się kult Santa Muerte

Pierwsze wzmianki o Świętej Śmierci pojawiły się w meksykańskim slumsie Tepito, będącym częścią Miasta Meksyk. Oficjalnie patronem tej dzielnicy jest święty Franciszek z Asyżu. Nie przystawał on jednak do podejrzanej okolicy, którą przyszło mu się opiekować. Dlatego mieszkańcy, zamiast świętować 4 października (wspomnienie św. Franciszka), wylegają na ulicę 1 listopada  ten dzień uznawany jest za święto Santa Muerte. Wtedy ulicami przelewa się tłum niosący w górze figury Świętej Śmierci.

Tepito to jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc w stolicy, a codziennie słyszane tu opowieści składają się na jedno wielkie memento mori. Śmierć towarzyszy ludziom każdego dnia. Mówią, że jest bliżej niż Matka Boska z Gwadelupy, bliżej niż wszyscy święci razem wzięci, jest bliżej niż Bóg. I jest jedyną pewną rzeczą, która ich czeka. Jest najbardziej naturalnym tutaj bogiem.

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.