AUSTRIA

Austria. Alpaki z Seefeld uczą uważności

Artur Kot, 22.11.2019

Tyrol stawiana lokalnosć! Nawet alpaki z farmy w Seefeld noszą imiona okolicznych szczytów

fot.: Artur Kot

Tyrol stawiana lokalnosć! Nawet alpaki z farmy w Seefeld noszą imiona okolicznych szczytów
Zabieramy alpaki na wycieczkę przez ośnieżony las. A właściwie to one prowadzą nas, przy okazji ucząc skupienia i powolności. Dzięki nim krajobraz austriackich Alp staje się jeszcze piękniejszy.

Przed wyjazdem do Tyrolu przez parę dni śledzę prognozy pogody. Sytuacja wygląda nieciekawie. Wszędzie pojawiają się ostrzeżenia o silnych opadach śniegu, który blokuje drogi i odcina od świata całe wioski. Przez chwilę wyjazd stoi pod znakiem zapytania. Kiedy jednak w końcu docieram na miejsce, okazuje się, że obraz klęski był znacznie wyolbrzymiony. Faktycznie – jest kompletnie biało, ale wręcz sielankowo. Na polach spod śniegu nieśmiało wyglądają czubki tyczek do suszenia siana. Dachy przykrywają metrowe czapy, spod nich zwisają grube jak gałęzie sople. Jest słonecznie i rześko. Po katastrofie nie ma ani śladu. – To media. One wszystko rozdmuchują – podchwytuje temat recepcjonistka, kiedy dzielę się moimi obawami w hotelu w Seefeld. – Dla nas to normalka. Żyjemy w górach. Co roku zasypuje nas tak samo i co roku jest sensacja. Nie ma się czego bać. Zresztą jeżeli nie lubisz śniegu, to miejsce nie dla ciebie – zaznacza. Dla północnego Tyrolu biała zima jest najlepszą wizytówką.

NA TEMAT:

Miejscowi podkreślają, że nie ma nic wspólnego nawet z tą z Tyrolu Południowego (do I wojny światowej obie części stanowiły jeden region należący do Austro-Węgier). Jest w tym sporo prawdy. Włoska strona Alp słynie z większej liczby słonecznych dni; austriacka – z mroźniejszych zim, a co za tym idzie, dłuższego sezonu narciarskiego i lepszych warunków śniegowych. Kilkadziesiąt przekraczających 3000 m n.p.m. szczytów nie dość, że zatrzymuje płynące z Arktyki mroźne powietrze, to jeszcze stanowi naturalną barierę dla ciepłych podmuchów znad Morza Śródziemnego. Dla tych, którzy naprawdę kochają chłód – jak znalazł. – Według statystyk turyści wybierają miejsce na zimowe wakacje na podstawie długości nartostrad – opowiada Bernadette z centrum informacji turystycznej w Seefeld. – Nieważne, że potem wykorzystują zaledwie kawałek. Dla nas to niestety spore utrapienie – śmieje się, rozkładając dużą mapę. Region Seefeld ma 37 km tras w trzech kurortach. W porównaniu z innymi alpejskimi miejscowościami to niewiele. – Mamy dookoła sporą konkurencję i dobrze o tym wiemy. Dlatego staramy się zagrać czymś więcej – wyjaśnia przewodniczka. Choć Seefeld najbardziej znane jest jako scena zimowych olimpiad (igrzyska współorganizowało z Innsbruckiem w 1964 i 1976 r., a w 2012 r. gościła tu również Zimowa Olimpiada Młodzieży), dziś promuje się głównie pięknem górskich scenerii. Wielu turystów przyjeżdża tu wyłącznie, żeby… chodzić! Seefeld i okoliczne wioski leżą na rozległym płaskowyżu. Większość wypraw nie wymaga wspinania się na stromizny, a i tak atrakcyjne widoki na trzy łączące się alpejskie masywy są gwarantowane. Co zimę przygotowuje się tu ponad 80 km szlaków do pieszych wędrówek. Nic dziwnego – akurat łażenie po górach Austriacy mają we krwi.

Austria. Alpaki z Seefeld uczą uwazności
Większość hoteli w okolicy to rodzinne pensjonaty. Fot. Artur Kot

Daj się prowadzić

Turystyka jest dziś głównym kołem zamachowym całego regionu. W Alpach jej rozkwit umożliwił dynamiczny rozwój kolei w XIX w. Nowe połączenia napędzały budowę hoteli i uzdrowisk w niedostępnych dotąd miejscach. Zresztą to właśnie cesarskiemu Ministerstwu Kolejnictwa powierzano dawniej rozbudzanie zainteresowania górami. W całych Alpach szaleństwo pieszych wypraw wyprzedziło narciarską gorączkę niemal o wiek. Do Tyrolu dotarły prawie równocześnie na początku XX stulecia i przez lata sezon letni i zimowy konkurowały ze sobą na równi. Szala przechyliła się dopiero w latach 90. XX w., które wyraźnie pokazały,że w Tyrolu goście szukają przede wszystkim śniegu.

Austria. Alpaki z Seefeld uczą uwazności
Florian wraz z przewodnikiem swojego stada alpak. Fot. Artur Kot

Zimowe atrakcje nie zawsze muszą kojarzyć się jednak ze sportem. Koło Seefeld działa farma alpak, której podopieczne można zabrać na przechadzkę. – Przygotujcie się na bardzo relaksujące tempo – uprzedza gospodarz Florian, po kolei wyprowadzając zwierzęta na dwór. – Standardowa prędkość alpaki to jakieś 2 km/h. Szybciej nie pójdą, choćbyście je poganiali czy ciągnęli za kantarek. Ale przywykniecie. O to w tym właśnie chodzi. Przed stajnią gotowe do wymarszu alpaki formują szereg. W stadzie panuje hierarchia. Prowadzi najsilniejszy samiec, nadaje rytm grupie i dba o jej bezpieczeństwo. Choć trasę wokół małego lasu alpaki znają na pamięć, i tak poruszają się z ogromną ostrożnością i skupieniem, którego zwykle brakuje turystom. – Czujności moglibyśmy się od nich uczyć – przekonuje gospodarz. Istotnie, zwierzęta pierwsze dostrzegają kołującego nad lasem drapieżnika; odkręcają szyje w stronę szemrzącego przy drodze strumyka, na długo zanim pojawi się w zasięgu wzroku; ich uwadze nie umyka żadna spadająca szyszka czy kołysząca się gałązka. – Uważności zdecydowanie nam dziś brakuje – Florian w spacerach ze zwierzętami upatruje właściwości terapeutycznych. – Ludzie chętnie przyjeżdżają w góry, ale potem zajęci robieniem zdjęć czy przesiadywaniem w après-ski barach nie dostrzegają ich prawdziwego piękna. Zwierzęta – nawet udomowione – mają z naturą dużo bliższy kontakt.

***

Cały tekst Artura Kota przeczytasz w grudniowym wydaniu magazynu „Podróże”.

PODRÓŻE/12/2019

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.