WŁOCHY

Co warto zobaczyć we Włoszech - Pantelleria

Pantelleria jest tak niewielką, a przy tym górzystą wyspą, że w zasadzie z każdego jej miejsca roztacza się wspaniały widok na lazurowe morze.

fot.: Istock

Pantelleria jest tak niewielką, a przy tym górzystą wyspą, że w zasadzie z każdego jej miejsca roztacza się wspaniały widok na lazurowe morze.
Włochy bez tłumów, bez zgiełku, bez blichtru – czy to w ogóle możliwe? Jest jedno takie miejsce... Na Pantellerię, najdalej wysunietą na południe wyspę Italii, trafiają tylko prawdziwi znawcy śródziemnomorskiego dolce vita.

Kryjówka gwiazd

83-kilometrowa Pantelleria (antyczna Cossyra) to obok Lampedusy najdalej wysunięty na południe przyczółek Italii. Niewielka kropka postawiona na końcu zdania o obecności Włoch w tej części Europy. Kraina zabawnie brzmiących nazw z arabskim rodowodem: TikiRiki, Ciakkiciuka, Suvaki, Scieveki... Leży na szerokości geograficznej Tunisu i od brzegów Tunezji dzieli ją 40 minut rejsu łodzią motorową; z Sycylii, promem, płynie się ponad 7 godzin. W sezonie kilka razy w tygodniu z kontynentalnymi Włochami wiąże Pantellerię połączenie lotnicze, ale tylko z Rzymu i Mediolanu. Poza sezonem można stąd dolecieć jedynie na Sycylię, do Palermo i Marsali. Choć lot z i do Rzymu trwa godzinę z małym haczykiem to jednak Pantelleria wydaje się być schowana na uboczu świata. Ani typowo włoska, ani wyraźnie arabska – taka „panteskańska”. Oryginalna i pociągająca swoją całkowicie bezpretensjonalną, naturalną, nieco surową urodą. Jej walory docenił jako jeden z pierwszych wielkich celebrytów, mistrz Giorgio Armani, który w latach 70. zainwestował w posiadłość, imponującą rozmiarami i zachwycającą swoją malowniczą lokalizacją na nadmorskim klifie. Sam dom z przyległościami zniknął już dawno w gąszczu potężnych palm, którymi obsadzono ogród, zatem wścibskim oczom trudno dojrzeć choćby skrawek z prywatnego życia projektanta. A z pewnością byłoby co oglądać, bo gośćmi w orientalnym patio Armaniego bywają i Sting, i Madonna, i Gerard Depardieu. Zresztą ten ostatni także zdecydował się na swój wakacyjny adres w okolicy. Armani jest honorowym obywatelem wyspy i stali jej mieszkańcy mówią o nim jak o dobrym, starym sąsiedzie. Podobno czasami można go spotkać, gdy incognito przemierza kręte drogi Pantellerii citroenem „cytryną” lub sączy Aperol Spritz w portowej knajpce Aurora czy w U Trattu, w maleńkiej wsi Rekahle. Zwykłym śmiertelnikom pozostaje linia kosmetyków Armaniego sygnowana nazwą Pantelleria... lub odwiedzenie raju, który znalazł na tej wyspie.

NA TEMAT:

Aromaty

Pantelleria to wyspa wulkaniczna i ten geologiczny fakt determinuje jej warunki naturalne. Piasek na nielicznych plażach jest czarny, wybrzeże skaliste, ziemia rudawo--czarna, krajobraz górzysty, ze stożkiem dawno wygasłego wulkanu Monte Grande (836 m). Południowa roślinność – palmy, draceny, wysokie trawy – sąsiaduje z soczystą zielenią sosen i drzew piniowych. Krzewy kaparów (capperi) porastają wyspę gęsto, niczym skalniaki. Aromatyczne zioła, szczególnie oregano, można zbierać garściami, wędrując kamienistymi szlakami wyspy. To właśnie kapary i oregano, o oszałamiającym zapachu i smaku, należą do najbardziej charakterystycznych produktów spożywczych tej wyspy, a ich jakość, po prostu, nie ma sobie równych. Uprawia się tu także winorośl i wytwarza przyjemne wina. Najbardziej znane firmy, które od lat posiadają tu swoje winnice to Donnafugata oraz Pellegrino, obecna także w Polsce. Szczególnie dobrze udają się tu wina słodkie – rozkoszne Passito, a także białe wytrawne, mineralne i orzeźwiające, z endemicznego szczepu Zibibbo. Od niedawna na winiarskiej mapie wyspy pojawił się młody pasjonat – Salvatore Murana, który próbuje swoich sił we własnej winnicy Mueggen u wschodnich stóp Monte Grande, gdzie panuje spora wilgotność spowodowana osadzaniem się chmur na szczycie góry. Swoje królestwo promuje jako Wyspę na Wyspie (Isola Nell Isola), i wyróżnia systemem oznaczeń przypominających te z gry w podchody.

Zwolnij tempo

Pogoda na Pantellerii sprzyja nie tylko winiarstwu. Przez niemal cały rok jest tu ciepło i słonecznie, średnia roczna temperatura to 22oC, nie brakuje też deszczy; śnieg jest wydarzeniem sensacyjnym, zasługującym na dokumentację fotograficzną i odnotowanie w historii tego miejsca. Dlaczego jednak pięĸni i możni tego świata wybrali akurat ten skrawek lądu na miejsce swoich ucieczek od zmagań z własną sławą? Co czyni tę wyspę tak wyjątkową, że chowa się ją zazdrośnie przed katalogową turystyką? Jej atrakcyjność z pozoru może być dyskusyjna. Nie ma tu złotych plaż, zabytków klasy zero, hoteli sieciowych, klubów z najlepszymi DJ-ami, designerskich butików (nawet salonu Giorgio Armaniego). Jest za to naturalne SPA wśrod skał, autentyczna wyspiarska kuchnia, kamienne, skromne domostwa, czyste powietrze i woda, dzika przyroda, wszechobecna swoboda i luz, życzliwi ludzie... Czyli wszystko, czego potrzeba do prawdziwych wakacji, z dala od pokus komercji i turystycznego marketingu. Zaraz po wylądowaniu, jeszcze na lotnisku, przybyszom udziela się wyspiarskie dolce vita. Znika gdzieś typowo włoski szpan i bajer. Stroje niezobowiązujące: klapki, kapelusze słomkowe; oldschoolowe samochody bez klimatyzacji i jakichkolwiek bajerów, takie jeżdżące puszki na rybki. Wszystkie białe i identycznie poobijane. Szum morza, świst sirocco, zapach rozgrzanych ziół spowalniają bieg czasu. Przestawiamy się na to tempo.

Stylowe lokum sprzed wieków

Ponieważ na wyspie w zasadzie nie ma dużych hoteli, zatem większość przybyszów korzysta z możliwości wynajęcia domów, zwanych tu dammusi. Są to budowle bardzo oryginalne, typowe wyłącznie dla Pantellerii, nawiązujące do czasów panowania arabskiego w tym regionie. Powstałe z bazaltowych bloków, z kopulastymi, bielonymi dachami, skutecznie chronią przed upałem, ale i wiatrem. Urządzone bywają skromnie, ale w bardzo wysmakowanym, rustykalnym stylu, wykorzystującym lokalne drewno, materiały rękodzielnicze i naturalny kamień. Niektóre posiadają zadaszone patio, taras, ogród lub basen. W zależności od możliwości finansowych można wybrać dammuso o standardzie zwykłym, jak i luksusowym, z własnym kucharzem i służbą. Domy różnią się powierzchnią, można znaleźć coś odpowiedniego i dla pary, i dla większej rodziny. Zawsze jednak intymność i dyskrecja są zagwarantowane. Mają to na uwadze również nowe ośrodki, które – odnawiając kilkusetletnie dammusi i przerabiając na superluksusowe domostwa – dbają jednocześnie o to, aby prywatność gości nie była niczym zakłócana.

Darmowe spa natury

Niewielka Pantelleria to faktycznie znakomite miejsce, aby schronić się przed całym światem i cieszyć całkowitym spokojem. Poza miasteczkiem portowym, które także nazywa się Pantelleria, życie toczy się jeszcze wokół zaledwie kilku skupisk ludzkich o charakterze mieścin – Scauri, Rekhale i Tracino. Reszta osad to raczej zespoły dammusi, luźno porozrzucanych na wzgórzach wzdłuż morskich brzegów. Czas kanikuły spędza się tu na leniwym przesiadywaniu we dnie na słonecznych tarasach z widokiem na błękit fal i przygotowaniu na lunch lokalnej specjalności – Ammoghiu, a więc prostej pasty z sosem z duszonych świeżych pomidorów, doprawionej czosnkiem, oregano, bazylią i kaparami. Popołudnia warto przeznaczyć na eksplorację dzikich plaż wokół wyspy, w zasadzie codziennie można pływać gdzie indziej. Plaże są skaliste, ale to zupełnie nie przeszkadza w korzystaniu z ich uroków. Woda morska jest szmaragdowa i niemal całkowicie wolna od złośliwych meduz. Dla amatorów nurkowania organizowane są wyprawy do morskich grot, niedostępnych od strony lądu. Nie spotkacie tu tłumów, barów szybkiej obsługi, nagabujących handlarzy badziewiem, muzyki z eurocharts. Można za to wskoczyć do naturalnego basenu wyżłobionego przez fale wśród skał – napełnia go woda morskiego przypływu (Laghetto Delle Ondine) lub skorzystać z wód termalnych w słonym jeziorze Lago di Venere, zwanym zwierciadłem Wenus (Specchio di Venere) ze względu na swoją nieskazitelną taflę w kolorze ultramaryny. Jezioro to jest całkowicie darmowym SPA z leczniczymi i upiększającymi glinkami oraz podwodnymi źródłami gorących wód. Jakże przyjemnie jest, przy płytkim brzegu, dać pieścić swoje ciało ciepłym gejzerkom lub wysmarowawszy się cudotwórczą glinką, czekać na cud kosmetyczny od matki natury. Bardziej aktywni mają do wyboru kilka tras wędrówkowych, zarówno górskimi i leśnymi ostępami, jak i historycznych, śladami kultur, które przewinęły się w ciągu ostatnich 5000 tysięcy lat przez tę wyspę: Fenicjan, Greków, Rzymian, Wandali, Arabów, Normanów; czy też szlakiem romantycznych, antycznych legend o Ulissesie.

Między nami jaskiniowcami

Zachód słońca najpiękniej prezentuje się z kolejnego magicznego miejsca wyspy – tzw. Sauny (Grotta Di Benikula). Jest to jaskinia z gorącą, siarkową parą, wydobywającą się ze szczelin skalnych, a pochodzącą z dawnego wulkanu. W tym osobliwym miejscu, położonym na zboczu Monte Grande, temperatura powietrza sięga 60oC a wilgotność ponad 90%. Sesja w tym fascynującym piekiełku trwa najwyżej 15 minut, a nagrodą za wytrzymałość jest oszałamiający widok na zachodnie wybrzeże Pantellerii i słońce tonące w morzu. Kto woli doznania bardziej cool i będzie wystarczająco wytrwały, ten odnajdzie niezwykłą jaskinię z naturalną klimatyzacją. Tu z kolei temperatura sięga niewiele ponad 10 stopni, co stanowi mocny kontrast z zewnętrzną, letnią aurą. O tak, świat pełen jest tajemnic i sporo z nich znajduje się na Pantellerii.

Róg obfitości

Gdy zajdzie słońce, okazuje się, że wyspę zamieszkują jednak całkiem żywotni ludzie (w ciągu dnia widzi się ich naprawdę niewielu), ba, nawet całe rodziny. Wylegają na uliczki miasteczek, gromadzą się na aperitifach i zasiadają w restauracjach. Pantelleria nie powinna mieć żadnych kompleksów wobec innych wysp Morza Środziemnego – to prawdziwa mekka smakoszy. Nawet najzwyklejsze lokale serwują znakomite tradycyjne dania, np. kuskus z owocami morza czy danie smaczne z samej nazwy – Ciakiciuka, potrawka z duszonych bakłażanów, kolorowych papryk, pomidorów i ziemniaków z ziołami i wszędobylskim czosnkiem. Wyspa może się także poszczycić restauracjami w stylu gourmet, odnotowanymi nawet przez przewodnik „Michelin”. Tam miejsca trzeba rezerwować telefonicznie. Bo chętnych na skosztowanie na przykład cudownie zamarynowanych w winie passito, surowych gambero rosso podawanych w La Nicchia – nie brakuje. Świeże ryby, frutti di mare, warzywa, owoce, ale także grzyby (tak, tak – borowiki i rydze!) dominują w tutejszym menu. Jeśli pizza czy bruschetta, to tylko chrupiąca, z pieca opalanego drewnem; jeśli makaron lub ravioli (ach, te ze szpinakiem i ricottą...) to dzisiejszej, domowej roboty. Na przystawkę lokalny smakołyk – sałatka na zimno ze słodkich ziemniaków, obłędnych kaparów, doskonałej oliwy, a na deser pączki bacio, czyli całuski. Kolacje przeciągają się głęboko w noc, kończą zaś drinkami w kultowym barze portowym TikiRiki. Dlatego rano ma się ochotę wyłącznie na ultramocne espresso i jeszcze ciepły rogalik, z lokalnej piekarni Panificio Carmelo Giuffridi, która przed południem oblegana jest przez okolicznych mieszkańców i wokół której kwitnie życie towarzyskie. To poranne poruszenie wycisza się całkowicie w czasie siesty i nawet port wygląda jak wyludniony.

Pięć Zębów, Łuk Słonia i Klif Polski

Ranek przy ładnej pogodzie i spokojnym morzu to dobra pora, aby wyruszyć na rejs wokół wyspy jednym z małych statków wycieczkowych lub wynająć łódź motorową (wystarczy prawo jazdy i podstawowe umiejętności sternika). Taka całodniowa wyprawa pozwala lepiej docenić urzekające dramatyczną urodą brzegi wyspy, ponieważ wiele zatok i wysokich klifów jest niedostępnych lub mniej okazałych od strony lądu. Każda pocztówka z Pantellerii prezentuje jeden z tutejszych pomników przyrody, czyli Arco dell’ Elefante – Łuk Słonia. Jest to ogromna formacja skalna, przypominająca słonia zanurzającego trąbę w morzu. Pod łukiem można przepłynąć (obowiązkowy punkt programu pobytu na wyspie). Głazy i skały, które pod wpływem erozji przybrały najróżniejsze fantazyjne kształty, są typowym elementem krajobrazu. Noszą one oryginalne nazwy, np. Cinque Denti (Pięć Zębów), Tre Pietri (Trzech Piotrów), Punta del Formaggio (Klif Sera), a nawet – Punta della Pollacca. Choć Pantelleria jest niewielka, nie sposób się tu nudzić. Poruszając się po wąskich i krętych drogach wyspy samochodem, pieszo czy też rowerem, codziennie można poczuć się jak odkrywca skarbów. A gdy już opuścimy Pantellerię z walizkami pełnymi paczek oregano, kaparów, kosmetyków znad Lago di Venere i onyksowych ozdób, to najcenniejszym naszym trofeum i tak pozostanie wyjątkowe wspomnienie owej „czarnej perły” – ukrytego klejnotu Morza Śródziemnego.

Polub nas na Facebooku!

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.